Witam:)
w niedzielę na działeczce nie chciała Yoko gadać z sąsiadem a wczoraj jak wyszłysmy na podwórko to spotkała swojego kolegę też Yorka i własnym oczom nie mogłam uwierzyć, tak się mu nastawiała że jakby był z nią mój młodszy synuś to nie wiem czy uchroniłby jej cnotę heheheeh. A jak koleżanka wzięła napalonego kawalera na rece to yokula skakała jej na nogi i piszczała do niego. Normalnie byłam w szoku rozpustnica jedna hihihi Mnie się wydawało, że to tylko pieski tak latają za suczkami a tu moja mała dziewczynka napalona była:):):)
Pozdrawiam czwartkowo i słonecznie !!!!!!! (nie wiem jak długo ale narazie świeci słonko)