"Przychodzenie na zawołanie/ chodzenie na spacer"
Najważniejsze jest, by pies kojarzył Ciebie z czymś dobrym. Jeżeli idziesz na spacer, koniecznie schowaj do kieszeni jego ulubioną zabawkę. Najlepiej piszczącą żeby mógł ją w razie czego usłyszeć. Weź go na smyczkę. Najlepiej użyj wysuwanej i zablokuj ją na maxie- 5m. (najlepiej na jakimś mało uczęszczanym miejscu. Raczej nie polecam ogrodu). I zacznij iść (pies nie powinien widzieć że masz jego zabawkę na razie) Jeżeli będzie tak zwany "strajk" to broń Boże nie cofaj się i nie podchodź do niego, tylko idź dalej. Możesz położyć smycz jeżeli dalej nie możesz, bo za krótka smycz. Zacznij "słodko" nawoływać (nie ze współczującym głosem, ani jakby mu się coś stało, z bojącym itd...nie stresuj się, bo pies też się będzie bał.) i piśnij kilka razy zabawką, która jest ukryta w Twojej kieszeni. Piszcz i uciekaj. Psa na pewno powinno to zachęcić i poleci za tobą. Jeżeli znajdzie się pod twoimi nogami, piśnij jeszcze i daj mu smaczka (jeżeli jest głodomorem) no i oczywiście zabwakę mu daj, poprzeciągaj się i rzuć mu troszkę. Czynność powtarzaj kilka razy w ciącu dnia przez... dopóki nie zrozumie, że spacer jest przyjemnością i jak się słucha pani, to zawsze coś ciekawego dostanie. Potem spróbuj go spuścić, (na jakiejść łące czy coś) i pozwól odejść mu trochę dalej (ale nie za daleko) i w najmniej oczekiwanym dla niego momencie zawołaj go (nie piszcz zabawką) jeżeli przyleci, to wtedy coś mu daj. Jeśli tego nie zrobi piskaj miśkiem. Mówię wam.
Tekst: jakby co, to mój :D
Moja metoda działa Jak miałam problemy z Nicole na początku, bo na dworzu w ogóle nie mnie słuchała, to brałam piłkę i zaczynałam nią odbijać, to był taki sprint, że masakra. Tym sposobem wyrabiasz sobie też pozycję wyższą w "stadzie"