Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Do tej pory byłam bardzo za wykastrowaniem naszego psa. Bardzo bardzo. Za dwa tygodnie mieliśmy umawiać się na zabieg a teraz tak czytam ten wątek od początku i mina mi coraz bardziej rzednie. Liczyłam się z koniecznością utrzymywania prawidłowej wagi, z jakimiś problemami z sierścią, ale czterokrotnie wyższe ryzyko raka prostaty?! To strasznie dużo! Jak często taki nowotwór dotyka psy? Te kłopoty z tarczycą dotyczą tylko suk (estrogen) czy psów też?
  2. [quote name='PATIszon']To zalezy co Twoj pies robi na codzien. Ja stosuje karmy energetyczne.[/quote] Energetyczne dla kastrata? To sportowiec? Pytam, ponieważ my lubimy pochodzić sobie po górach - tak po parę dni, ok. 20-30 km dziennie. Ale to tylko ze trzy-cztery razy do roku. Zwykle wtedy przestawiałam psa na karmę wysokobiałkową (Orijen) a na co dzień to tak normalnie - normalna karma i normalne spacery, ok. 1,5 godziny dziennie
  3. O rany, wygląda na to, że mi się z procesu czesania zrobi nieustający festiwal ;) Już teraz jak kończę psa, to tam gdzie zastartowałam trzeba zaczynać od początku. Dziękuję bardzo za wszystkie informacje. A czy stosujecie jakieś specjalne karmy typu light dla kastratów?
  4. [quote name='Bura'] duuużo lepsze futro [/quote] To znaczy bardziej gęste? Ten mój pundel bury jest tak gęsty, że rozczesywanie muszę rozkładać na 2-3 wieczory. Taka perspektywa mnie trochę przeraża, choć pewnie nie odwiedzie od podjętej decyzji. Może tylko powinnam się przygotować psychicznie...
  5. Witam, chciałam dopytać czy zauważyliście zmiany w szacie u kastrowanych pudli - na lepsze, na gorsze? Czego możemy się spodziewać? Psu znajomej (ale to nie pudel) po kastracji sierść zrobiła się bardziej gęsta - szczerze mówiąc taka perspektywa trochę mnie przeraża. Gęściej już być nie może.
  6. Dzień dobry. Nieśmiało pozwolę sobie wyciągnąć ten wątek z nadzieją na odpowiedź i już tłumaczę, dlaczego: mamy nierasowego pudla średniego. (Jak to mówią - dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Za tę nierasowość przepraszam wszystkich miłośników rasy i psów w ogólności.) Pies ma w tej chwili 2,5 roku i rozważamy sterylizację. Od jakiegoś czasu googlam w poszukiwaniu informacji na ten temat, dogomanię też podczytuję i trafiłam na ten wątek, który właśnie zaczął się od problemu z posikiwaniem psów kastrowanych. Przeczytałam go, ale rozmowa zeszła na tematy, z których w zasadzie nie wynika, że jest to przypadłość na polskim gruncie typowa akurat dla wysterylizowanych samców. Wątek nie był kontynuowany od dwóch miesięcy, pomyślałam, że nie zaszkodzi zapytać - może ktoś z Państwa zetknął się jeszcze z jakimś danymi na ten temat? Decyzję o sterylizacji podejmujemy ze względów praktycznych i trochę ideowych, ale nie jest tak, że pies stwarza jakieś wielkie problemy i jest to konieczne ze względów - powiedzmy - wychowawczych. Przyznaję, że się trochę denerwuję, bo moją dewizą zwykle bywa przekonanie, że lepsze jest wrogiem dobrego. Nasz psiak nigdy nie siusiał w mieszkaniu (poza wiekiem szczenięcym) i wyszłoby głupio, gdyby po sterylizacji, coś takiego miało miejsce. Będę wdzięczna, jeśli ktoś jeszcze napisze słów pare na temat takiego ryzyka - czy 2,5 letni samiec pseudopudla, nauczony czystości, bez żadnych "wpadek" w domu, ale z tendencją do częstego znaczenia terenu - tylko w plenerze - może po sterylizacji zacząć przejawiać taką skłonność również w mieszkaniu?
  7. Lyko, śledzę ten wątek biernie od początku. Jest mi bardzo przykro, naprawdę. Ale jestem także matką poważnie pogryzionego dziecka - i to jest straszna trauma, trudna do wyobrażenia, jeśli się tego nie doświadczy samemu. Gdyby coś się stało któremuś z Twoich dzieciaków, miałbyś sobie o wiele więcej do zarzucenia - dzień po dniu, miesiąc po miesiącu patrząc na blizny. Trzymaj się.
  8. Witam wszystkich i z góry przepraszam, jeśli mi coś nie wyjdzie we wpisie - to mój pierwszy post tutaj. Niedawno dowiedziałam się, że nasz pies wyje pod naszą nieobecność. Psiak ma 2,5 roku. Zostaje sam dość rzadko i nie na długo. Przez pierwszy rok, może dłużej, nastawialiśmy wychodząc dyktafon, żeby przekonać się, czy wszystko jest w porządku. Mówiliśmy "pies grzecznie czeka", stawialiśmy miskę z jedzeniem, pies na "siad" (bardzo zniecierpliwiony), ubieralismy się i wtedy "masz" a my spokojnie wychodzimy. I było w porządku, czasem na nagraniu było słychać, że parę sekund poskomlił ale to wszystko. Z czasem przestaliśmy go kontrolować i niestety nie wiemy, kiedy skończyła się sielanka. Na dzień dzisiejszy wygląda to tak samo z tą zasadniczą różnicą, że po wylizaniu miski do czysta pies staje pod drzwiami i wyje niemal cały czas aż do naszego powrotu. Przestaje najprawdopodobniej w chwili, gdy zajeżdżamy na parking (rozpoznaje nasz samochód) - dlatego nigdy go nie słyszeliśmy. Przeczytałam wątek i chciałabym spróbować metody "kija w przerębli" (jak to określiła p. Z. Mrzewińska w jednym z pierwszych wątków), czyli częstych i wydłużających się ćwiczeń z wychodzeniem i wchodzeniem do domu. Mam jednak kilka wątpliwości i pytań. Zastanawiam się, czy uczyć go zostawania tak jak zostawał dotychczas - czyli po prostu za zamkniętymi drzwiami mieszkania, czy raczej zamknąć go dodatkowo w któryms z pokoi odcinając dostęp do drzwi, pod którymi wyje (żeby jakoś przerwać ten rytuał podchodzenia do drzwi i wycia). Zamówiłam kong i własnoręcznie zmajstrowałam zabawki do napychania jedzeniem ale zastanawiam się, czy przy takich ćwiczeniach zostawianie ich ma sens, skoro pies odlicza czas nie od chwili naszego wyjścia ale od chwili zjedzenia tego, co zostawiamy? Czy na czas nauki w ogóle przestać go zostawiać samego w domu, czy opracowac dwa inne rytuały - dla wyjścia kontrolowanego (szkoleniowego) i takiego prawdziwego, które zapewne zakończy się wyciem? Czy może to nie ma znaczenia? Z góry dziękuję za pomoc
×
×
  • Create New...