Ja przeważnie chodzę z dwoma psami na pola. Żeby dojść na te pola musze przejsc przez pół miasta ja sam + dwie smycze i dwa psy. Gdy w tym momencie podbiega do mnie jakiś pies nie mam jak zareagować a wolne mam tylko nogi. Ostatnio spokojnie sobie szedłem, psy spokojne idą przy nodze (berneńczyk i spaniel) a tu leci do mnie pies podobny do wyżła i rzuca sie na spaniela, oczywiście drugi pies też się dołącza i zaczyna się niezły kocioł ... Pozostają mi wolne nogi i ich w takich przypadkach używam, niestety nie mam wyjscia. początkowo odpychałem go tylko nogą, ale on sie tak rwał, że musiał oberwać na własne życzenie. Uważam że takie sytuacje są bardzo niemiłe i bardzo łatwo można byłoby ich uniknąć ale cóż... Kolejny przykład. Idę z psami, a z naprzeciwka idzie pan z pieskiem luzem podobnym do westa. Moje psy na krótkich smyczach, jeden w jednej ręce drugi w drugiej. Piesek idzie spokojnie, a nagle kundelek rzuca się na spaniela. Tradycyjnie robi się kocioł, ja jak dureń odpycham pieska żeby mu krzywdy nie zrobić, a pan stoi i sie patrzy. W końcu mowie do niego, ze niech wezmie tego psa, bo dostanie kopa. Pan zacząl mnie wyzywac od skur**, h**, ja prosze go zeby zapial psa na smycz (ktorej nie mial) on do mnie ze mam sam sie wziasc na smycz, i zaraz moze kopa zarobić i ... poszedł zostawiając psa, który kotłował się razem z moimi. Jakimś cudem opanowałem moje psy, a tamten nadal skakał, więc go mocnej odsunąłem... pobiegł do "właściciela". Z owczarkami też nie mam najlepszych doświadczeń, niestety nie znam ŻADNEGO, który by sie NIE rzucał na moje psy.