-
Posts
3720 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jolek68
-
widziałam te ogłoszenie ale na innej stronie ;) ktoś mało obeznany bo z malamuta to ta sunia nie ma nic :shake: nawet oczy ma haszczakowe :shake: czyli podobna do tej co Ty ją widziałaś???
-
-
[B]ilon to dla Ciebie ;)[/B] [SIZE=4][B][COLOR=SeaGreen]**___** _**___**_________**** _**___**_______**___**** _**__**_______*___**___** __**__*______*__**__***__** ___**__*____*__**_____**__* ____**_**__**_**________** ____**___**__** ___*___________* __*_____________* _*____0_____0____* _*_______@_______* _*_______________* ___*_____v_____* _____**_____** _______*****_______ Kurczaczków Zielonych Baranków Czerwonych Bazi Różowych Pisanek Kolorowych Dyngusa Tęczowego I Wszystkiego Dobrego [/COLOR][/B][/SIZE]
-
[B]a ja pozwolę sobie skopiować relację Magdy, która odwoziła Lunę na dt [/B];) Ponieważ udało mi się już odpocząć po podróżach z Luną i powrocie, mogę napisać też kilka słów. Luna jest niesamowitym psem. Jest bardzo spokojna w domu ( u mnie było to mniej widać, bo w czasie noclegu przed podróżą próbowała zjeść kotki, a przynajmniej je ganiać. Ale noc spędziła w łazience spokojnie, bez wycia, drapania, czy jakichkolwiek innych oznak obecności. Na początku, skakała na klamkę i próbowała otworzyć sobie drzwi, ale po skarceniu głosem od razu się uspokoiła.) Zadziwiła mnie w samochodzie już po odebraniu jej z kliniki, bo usadowiła się na tylnym siedzeniu, pomimo tego, że miała jedno siedzeniu złożone, żeby spokojnie jechać na podłodze. Przez prawie godzinę jazdy nie wiedziałam, że mam psa. Rano, przed wyjazdem wyprowadziłam ja na spacer, a potem, kiedy Jacek wyprowadził ją z domu, a ja pakowałam rzeczy do samochodu, od razu wpakowała sie do auta, położy la grzecznie na przygotowanym posłaniu i psa nie było prze następne 7 godz podróży. Musiała bardzo dużo jeździć samochodem, bo to uwielbia i nie ma z nią najmniejszego problemu. Miała miskę z wodą obok- nawet nie ruszyła się, żeby cokolwiek wypić. Zrobiłyśmy postój w Częstochowie na siusianie, dopiero wówczas ruszyła się chętnie. Pospacerowałyśmy 15 min, co dało możliwość załatwienia jej wszystkich potrzeb, łącznie z wypiciem wody. Po czym dziewczyna dalej spała przez następne 5 godz podróży. Luna fantastycznie zaadoptowała się w nowym stadzie psów i Martyny i na spacerze jeszcze z psami Pati. Bawiła się z nimi ochoczo. Dzielnie dotrzymywała kroku w czasie spaceru i pomimo tego, że nie była spuszczana, b widać, że to jeszcze nie czas na to i pora i ewidentnie traci kontrolę w czasie aktów wolności, czego doświadczyłyśmy w ogrodzie. Dopiero u Martyny zauważyłam, że wielbłądy, które ma Luna uniemożliwiają jej prawidłowe chodzenie. Kiedy po powrocie ze spaceru obejrzałyśmy jej łapy, okazało się, że są od spodu tak zarośnięte, że nie widać w ogóle poduszek i wszystko wbija się jej w ten filc, rani ją i odparza. Martyna dzielnie przy naszym współudziale, głownie w miziochaniu, powycinała nadmiar sierści i Luna od razu zaczęła inaczej chodzić i wyraźnie lepiej. Dziewczyna jest bardzo spokojna. po spacerze zanim zdjęłam jej smycz, sama od razu wchodzi do klatki, w której śpi. Okazała się już w lecznicy kanapowcem- kiedy odwiedzałam ją pierwszy raz i bardzo źle się czuła po pierwszej operacji, ledwo chodziła, ale próbowała wchodzić na kanapę, która stoi w poczekalni kliniki. Wczoraj po spacerze od razu wpasowała się w łóżko i czuła się tam jak u siebie i co najmniej tak, jakby sie tam urodziła i spała od początku swojego życia. Luna jest bardzo cicha- nie wyje, nie skomli, nie szczeka. już w czasie odbierania jej z kliniki zauważyłam bardzo pozytywny objaw, którego wcześniej nie było w ogóle. Na powitanie mnie Luna skakała z radości i wylizała mi całą twarz. Wcześniej zachowywała się tak, jakby wszystko było jej obojętne. Wczoraj rano na powitanie mnie wykonała taniec radości i szaleństwa- no i nie obyło się bez wylizania twarzy. Trochę to nie huszczakowe zachowanie, ale bardzo chwytające za serce i pokazujące, że dziewczyna odzyskała chęci do życia. Poza tym jest na najlepszym tymczasie, jaki tylko mogła sobie wymarzyć. Chodzi na długie spacery, obwąchuje pola krokusów, ma psie towarzystwo, które w pełni ją akceptuje i cudowny dom, w którym ludzi i odwiedzające dom ciotki [IMG]http://forum.alaskan.malamut.org/images/smiles/004.gif[/IMG] dają jej mnóstwo miłości, poczucie bezpieczeństwa, uczą na nowo człowieka. [B]i jeszcze jedno foto na którym widać że to jest to miejsce i ci ludzie ;)[/B] [IMG]http://forum.alaskan.malamut.org/files/dsc_0588_181.jpg[/IMG]
-
a jak tam czarny west :shake: byłeś u niego ;)
-
tak czy siak, jak możesz to rozejrzyj się a może jak Ci się uda to popytaj ;)
-
Psy z"przytuliska" w Łomiankach 30 szt. POMóżCIE OGłASZAć!
jolek68 replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
trzeba go ogłosić na S-O ;) początkowo myślałam że może to zaginiony sh Marcysi ale inny kolor oczu :shake: -
schronisko Canis w Kruszewie- prawie 400 psów szuka domu-pomóż!
jolek68 replied to esperanza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Owieczka']Jak dla mnie to żaden pies nie powinien być w schronie :-([/quote] niestety ale są :shake: i trzeba je zabierać bo tam praktycznie zero nadziei na normalny domek :-( -
chyba będziemy musieli poczekać na info do po świąt :shake:
-
tak, tylko te domki jakoś idę po inne psiny :shake:
-
[quote name='ilon']próbowałam, nie podchodzi bliżej niż na ok 10 metrów do koła otwarta przestrzeń, jest szybki. Dziś go nie widziałam. Miał(a) czarną lub brązową obrożę. Od dawna śledzę info o zagubionych, to nie był żaden ze znanych mi ze zdjęć (niestety)[/quote] czasami tułaczka potrafi zmienić wygląd psa :shake: inna sprawa że wiekowo były młode(mój i Ani) przed zaginięciem i przez to też mogły się zmienić :shake: postaraj się go złapać ;)szkoda psiny bez względu na to kto jest właścicielem ;)
-
a nie macie szans by go złapać lub chociaż zrobić mu zdjęcie :shake: dużo osób szuka swoich sh :shake:
-
to się ciesz że tylko maskotkę :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
Szczeniaczek Denisek...Ktoś mnie pokochał swiat nagle zawirował bo...
jolek68 replied to MartynaP's topic in Już w nowym domu
dzwoń,dzwoń bo ja niecierpliwa jestem :mad: -
niektórzy to takie popaprańce że szkoda słów :angryy: a z drugiej strony to niezłe masz stadko, że sąsiedzi się zaciekawili :evil_lol:
-
Luna szczęśliwie dotarła do Zakopanego ;) całe stado(dt ma malamuty) na psi sposób się dogadało :evil_lol: więcej info zapewne jutro bo dziś dzień pełen wrażeń i zabrakło czasu ;) [B]lavinia[/B] szkoda że nie spotkałyście się w klinice przy odbiorze Luny :shake: myślę że będzie na to jeszcze czas ;) dt pyta czy wiesz coś o suni z okresu zanim ją zawiozłaś do kliniki :shake:
-
Szczeniaczek Denisek...Ktoś mnie pokochał swiat nagle zawirował bo...
jolek68 replied to MartynaP's topic in Już w nowym domu
a mają dostęp do netu :shake: może by sami coś napisali ;) jak myślisz :hmmmm: -
schronisko Canis w Kruszewie- prawie 400 psów szuka domu-pomóż!
jolek68 replied to esperanza's topic in Już w nowym domu
Idefix powinien szybko znaleźć domek ;) tak ładny pies nie powinien być w schronie :angryy: -
Szczeniaczek Denisek...Ktoś mnie pokochał swiat nagle zawirował bo...
jolek68 replied to MartynaP's topic in Już w nowym domu
to teraz trzeba tylko poczekać na relację z nowego domku Deniska ;) -
Szczeniaczek Denisek...Ktoś mnie pokochał swiat nagle zawirował bo...
jolek68 replied to MartynaP's topic in Już w nowym domu
pewnie jutro jak dasz radę to tu zajrzysz ;) na odchodne, powodzenia ;) -
Szczeniaczek Denisek...Ktoś mnie pokochał swiat nagle zawirował bo...
jolek68 replied to MartynaP's topic in Już w nowym domu
[quote name='Soema']Wiem, wiem :) ma mnie :eviltong: wstaniemy wcześniej i wybiegamy się, żeby nie miał za dużo energii ;)[/quote] ciekawe kiedy to zrobisz :evil_lol: skoro jeszcze siedzisz na dogo :eviltong: -
Szczeniaczek Denisek...Ktoś mnie pokochał swiat nagle zawirował bo...
jolek68 replied to MartynaP's topic in Już w nowym domu
[quote name='Soema']No tak, dziś o 11.20 z Krk wyjeżdżamy. Się boję trochę podróży żeby nas nie wywalili z autobusu :eviltong: mam nadzieję, że grzeczny będzie :roll:[/quote] jak krótka podróż to dasz radę ;) a jak dłuższa to coś dla zajęcia musisz mu zabrać ze sobą :shake: