No w złapaniu Misia to ja niestety nie pomogę, bo jeśli do Was nie podchodzi jak macie smycz, to do mnie tym bardziej. Swoją drogą niedawno twierdziłyście, że Misiek nadaje się do adopcji.. Wygląda, że jeszcze nie. Dobra, nie ma sensu tu się bawić w przepychanki. Najważniejszy jest Misiek. Wiecie, ja myślę, że tylko dzięki temu, że on jest taki nieufny, udało mu się tak długo przeżyć na wolności. Wiecie jacy są ludzie. Smutne.
Dobrze zrozumiałam, że teraz potrzeba transportu dla tego drugiego psiaka z Sochaczewa na warszawskie Siekierki? I wtedy Misiek będzie mógł zamieszkać u Was w boksie?