-
Posts
9747 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by marysia55
-
KRAKÓW - Skrzat, STARUSZEK w typie ratlerka MA DOM
marysia55 replied to Asior's topic in Już w nowym domu
[quote name='REJA']Podniosę skrzacika.[/QUOTE] ja tez go podrzucę , może ktos sie ulituje i da takiej kruszynce kawałek podusi :loveu::loveu: -
Ratunku -ze schronu do schronu. Juz w nowym domu. Rozliczenie.
marysia55 replied to monika55's topic in Już w nowym domu
[quote name='ihabe'][IMG]http://guli.it.pl/%7Eihabe/Jaworzno-20090521/IMG_3637.jpg[/IMG][/QUOTE] ciągle patrze na to zdjęcie i jakos mi tak dziwnie. Z jednej strony się cieszę , żę odchodzi ze swoja rodziną, a drugiej strony to żal dlaczego sie nie oglądnął ... a może ja za duzo wymagam, przepraszam cioteczki -
Kraków-duzy,niewidomy i SZCZESLIWY w swoim raju na ziemi!!!!!
marysia55 replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
[quote name='agamika'][IMG]http://i301.photobucket.com/albums/nn73/agamika/apollo/ap_5.jpg[/IMG][/QUOTE] [B][I][SIZE="3"][COLOR="Blue"]Apollo pokaż wszystkim kobietom na dogo swoją przystojną 'twarz' może sie któraś zakocha i cię w końcu zabierze do domu:loveu::loveu:[/COLOR][/SIZE][/I][/B] -
[quote name='Asior']skarbie.. ja to mam tyle na głowie, ze nie zauważyła bym nawet zniknięcia weksika z wątku :shake:[/QUOTE] w to nie uwierzę :shake: ... no chyba żeby zniknął do własnego domku :cool3: a właściwie to juz najwyższy czas . Weksik siooo do domu, nie zajmuj miejsca na dogo :p:p:p
-
Kraków-Nie Widze Ale Ufam-Aniolek nas opuscil:([*]
marysia55 replied to karusiap's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Renatko kochana :loveu: czasami muszę ci dać fory :evil_lol::evil_lol: żebys sie nie zniechęciła :diabloti::diabloti: -
Rufus już w DOMU !!! :) Przy boku kochającej Pani !!! :)
marysia55 replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
podnosze Rufuska na pierwszą , tam są wieksze szanse że go ktos zauważy :loveu: -
[quote name='sonikowa']Ihabe, ja tez wczoraj poslalam Kladeczce kase - 30 zl, bo przeciez na pol maja tez trzeba zaplacic wiec jest moja miesieczna dola 20 zl + 10 zl za maj. A, i to ja jestem patrycja b. ;-)[/QUOTE] :crazyeye: o matko nie pomyslałam o tym, dobrze sonikowa , że chociaż Ty masz głowę na swoim miejscu :cool3::cool3: zaraz dopłacę tę dychę ( bo ja tez deklarowałam 20,-) za połowę maja :diabloti:
-
SPARALIŻOWANY PIES - zostaje w ZIEMSKIM RAJU u Golfa!:)
marysia55 replied to kometa's topic in Już w nowym domu
[quote name='xxxx52']Brdzo dobrze czyni psu z niedowladem nozek plywanie.[/QUOTE] ale skąd wziąć basen???? i kiedy golf miała by z nim tam chodzić??? skoro ona i tak juz obciążona ponad miarę :shake: -
Ratunku -ze schronu do schronu. Juz w nowym domu. Rozliczenie.
marysia55 replied to monika55's topic in Już w nowym domu
piękne zakończenie psiej tułaczki, cudowne zdjęcia, wspaniałe ciotki. Po raz pierwszy odkąd jestem na dogomani jestem szczęsliwa, że nie zdążyłam wkleic na wątek swojego tekstu do ogłoszeń na allegro o który prosiła Dogo07. Obym jak najmniej musiała takich pisać. Rokitek , krótko byłam na twoim wątku ale to wystarczyło aby związać sie emocjonalnie ( bo inaczej nie umiem) z toba psinko i cieszę sie teraz jak dziecko. Powodzenia piesku, co najgorsze masz juz za sobą.:loveu::loveu: -
wczoraj majku, dzisiaj ja :evil_lol: Hopamy Syria na samą górę po domek:loveu:
-
Kraków-duzy,niewidomy i SZCZESLIWY w swoim raju na ziemi!!!!!
marysia55 replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
to dzisiaj Apollo idziesz szukać domku z ciocią Marysią :loveu::loveu: -
już póżno więc ja na spacerek Weksika nie wezmę :shake: tylko go delikatnie podrzuce na pierwszą stronę :evil_lol: wiele dogomaniaków nie może nocami sypiać, więc może ktoś go dojrzy :roll: tego małego słodziaka :loveu: [SIZE="1"]ciekawe tylko dlaczego nikt nie zauważył mojej nieobecności, chyba nikt mnie juz nie kocha :placz:[/SIZE]
-
Kraków-Nie Widze Ale Ufam-Aniolek nas opuscil:([*]
marysia55 replied to karusiap's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
niby wieczorny spacerek juz był, ale co nam szkodzi zaliczyc jeszcze jeden :evil_lol: a szczęście tym większe, że dzisiaj wyprzedziliśmy cioteczkę Renatkę :diabloti: -
KRAKÓW-1,5 r. ON-Pistacja,z mordowni w olkuszu, MA WSPANIAŁY DOM
marysia55 replied to Asior's topic in Już w nowym domu
[B][CENTER][COLOR="Purple"]Jeśli kiedyś duma z człowieczeństwa w tobie zagości, przyjdź do Schroniska nie chcianych uczuć, przechowalni niepotrzebnych miłości.[/COLOR][/CENTER][/B] Ludziom o wrażliwych sercach trudno w to uwierzyć, ale w XXI wieku ciągle są w naszym kraju miejsca gdzie psy zamiast mieć opiekę są udręczane i męczone. Jednym z takich miejsc jest Olkusz gdzie mieści się prywatne pseudoschronisko. Psy nie mają tam zapewnionych nawet minimalnych warunków, w których mogłyby godnie żyć. Walczą o budy, skrawki jedzenia, toną w błocie, zamarzają, chorują i odchodzą w niewyobrażalnych męczarniach. Wolontariusze co jakiś czas zabierają po kilka psów, leczą, socjalizują, szukają domów lub przenoszą do innych schronisk. Takim uratowanym psem z olkuskiego schroniska jest Pistacja półtoraroczna sunia w typie owczarka niemieckiego, jak wszystkie psy z tego obozu dla zwierząt nosi na sobie ślady starych, nie leczonych urazów. Do krakowskiego schroniska trafiła z potworną raną tylnej łapki. Nie wiemy czy uraz ten jest dziełem współtowarzyszy niedoli czy to dzieło człowieka. Udręczona psychicznie i fizycznie patrzyła z nadzieją w przerażonych oczach na ludzi, którzy się do niej zbliżali jak by nie wierzyła, że wyciągnięta w jej kierunku ręka człowieka może nieść ze sobą ciepły i troskliwy dotyk, może nieść ulgę w cierpieniu. Na początku groziło jej amputowanie tej łapki ponieważ rana była bardzo rozległa, otwarta i krwawiąca. Pistacja ciągle sobie ją na nowo uszkadzała. Było bardzo duże prawdopodobieństwo że wda się w nią zakażenie, ale lekarze i wolontariusze krakowskiego schroniska nie poddali się w walce o uratowanie Pistacji tej nóżki. Dzięki nim dzisiaj nad Pistacją nie wisi już groźba amputacji łapki, ale wymaga stałej rehabilitacji. Pistacja jak każdy młody pies jest bardzo żywiołowa i kiedy widzi ludzi czy inne psy to zapomina, że ma chorą nóżkę, wyrywa się do wszystkich żywych istot znajdujących w zasięgu wzroku. Zapominając, że nóżka nie jest sprawna, zapomina że musi na niej delikatnie stawać i dlatego wciąż ją sobie rani. Z uwagi na złe krążenie w tej łapce nie ma w niej całkowitego czucia co powoduje, że stawia ją wierzchem do ziemi i dopiero jak czuje ból w tej otwartej ranie broniąc się przed nim poprawia ułożenie nóżki. Cały czas przebywa w schroniskowym szpitaliku ponieważ w takim stanie przekazanie jej do przepełnionych boksów z innymi psami nie w chodzi w rachubę. Trudno przewidzieć zachowanie innych psów w stosunku do chorej suni. Z drugiej strony zamknięcie takiego młodego psa na małej powierzchni w szpitaliku i rzadkie wyprowadzanie na spacery powoduje, że jeśli już uda się jej wyjść z wolontariuszką na spacer to z radości nie wie co ma ze sobą zrobić, cieszy się całym otaczającym ją światem, próbuje się do wszystkich przytulać i za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Pistacja rozumie, że jej jedyną szansą na wyrwanie się z tego miejsca, w którym mimo przepełnienia każdy pies to samotna istota jest to żeby została zauważona przez człowieka, o którego względy zabiega nie patrząc na ból w nóżce i spowodowane tym cierpienie. Dlatego stara się wykorzystać każdą chwilę kontaktu z człowiekiem, stara się pokazać jak bardzo go potrzebuje. Mamy wrażenie, że Pistacja zdaje sobie sprawę, że ratunkiem dla niej jest własny dom. Dom na który tak długo z utęsknieniem czeka, w którym zostanie otoczona szczególną opieką. Gdzie pan będzie miał dla niej dużo serca, cierpliwości i czasu aby masować tę chorą nóżkę bo to jest niezbędne aby przywrócić w niej normalne krążenie i żeby odzyskała w niej czucie. Taka rehabilitację można jej zapewnić tylko w domu. Pracownicy schroniska nie są wstanie poświęcić jednemu psu tyle czasu kiedy tyle innych psów czeka również na tę pomoc. Zaniechanie rehabilitacji może spowodować, że nad tym radosnym młodym psem znów zawiśnie groźba amputacji łapki. Walczymy o zdrowie i życie naszych najbliższych, pomóżcie nam w walce o zdrowie tego psa dając mu szansę na dom. Nie skazujmy go na kalectwo. Pistacja ma za sobą ogromny bagaż cierpienia i bólu a przed sobą widmo kalectwa. [CENTER][B][COLOR="Navy"]Prosimy uratuj Pistację i otwórz przed nią bramę schroniska, wyprowadzając ją z tej przechowalni niepotrzebnych miłości…[/COLOR][/B][/CENTER] -
KRAKÓW-1,5 r. ON-Pistacja,z mordowni w olkuszu, MA WSPANIAŁY DOM
marysia55 replied to Asior's topic in Już w nowym domu
:crazyeye: jak tu sie cicho zrobiło, nie ma ciotek, nie ma nowych wieści. Asiu zaraz wkleję tekst na allegro dla Pistacji. Wiesz , że pisałam go z okropnym bólem głowy więc może nie jest zbyt rewelacyjny ale na prawdę sie starałam. Jak według ciebie trzeba będzie cos poprawic lub zmienić to pisz do mnie to skoryguję. Jak zwykle jestem otwarta na wszelkiego rodzaju uwagi :cool3: