[I]Witam serdecznie,udało mi się zalogowac ale okropnie dlugo to trwalo.[/I]
[I]Miałam wielkie szczęście, że Bryłcia trafiła do nas.Jest urocza i bardzo oddana. Pilnuje mnie na każdym kroku.[/I]
[I]Pierwsza noc to gehenna. Pisk, chodzenie do 2 nad ranem po mieszkaniu, wychodzenie na spacery, miala biegunke.[/I]
[I]Po konsultacji z weter. podalam jej STOPERAN i pomogło.[/I]
[I]Kiedy usnęłą w ciepłym domku ja też straciłam swoją czujność.Obudziło mnie potworne chrapanie i coś ciężkiego w nogach łóżka.[/I]
[I]To była "malutka" psinka, która smacznie spała w moim łóżu.[/I]
[I]Nie budziłam jej, sen się jej należał.Mnie również.[/I]
[I]Przez nastęne dni oswajała się z nowym domem i sytuacja, już nie szukała wyjscia. Kiedy byłam w domu spała snem spokojnym, jadła bez żadnych problemów, spacery tez były okej. Chdzi mi przy nodze.[/I]
[I]Kiedy wychodziłam z domu to zaczynał się dramat. Pisk, drapanie.[/I]
[I]Na początk akceptowała tylko mnie, teraz już przymila się do córki, jest okej. Je, śpi, bawi się. Szczeka kiedy ktoś przechodzi koło ogrodzenia, pilnuje domku.[/I]
[I]Jest wspaniała, szkoda,że czekałam od niedzieli do środy, powinnam była ją zabrać od razu spod DZOKA.No ale cóż, już jest bezpieczna i szczęśliwa.[/I]
[I]Przepraszam, że piszę tak bez ładu i składu, ale nie chcę zanudzać Was opisywaniem każdej chwili od początku, pewnie brakłoby miejsca w dogomani.[/I]
[I]Zamieszcze zdjęcia ale muszę się rozeznać w forum.[/I]
[I]Narazie tyle.[/I]
[I]Dziękuję WSZYSTKIM, którzy się nią opiekowali. Szczególnie Pani ANI, za serce i za miłość. Nie zatraciła się będąc w hotelu, jej oczy dalej się śmieją.[/I]
[I]Acha, bardzo ważne. Moja decyzja o odwiedzinach Pana Bryłki była chyba pochopna. Teraz widze,że to zły pomysł. Proszę Was o pomoc, ja jestem jedna kategorycznie na NIE.[/I]
[I]Pani Beato, czekam na odwiedziny ale tylko Pani.Boję się o jej psychikę i ponowne cierpienie.[/I]
[I]Pozdrawiam JM[/I]