Jump to content
Dogomania

jotkaj

Members
  • Posts

    33
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jotkaj

  1. [quote name='Ank@2']bardzo się cieszę że Bryłka ma tak wspaniały dom.[/quote] Dzieki Aniu. Musze jeszcze coś napisać. Dzisiaj odwazyłam się spuścić Bryłcię ze smyczy.Wybrałam ogrodzony teren i z sercem na ramieniu odpiełam jej smycz. Proszę sobie wyobrazic, że ta mała cwaniara nie odstępowala mnie na krok. Była bardziej posluszna od mojej suni.Biegały razem i bawily się ale Bryłcia cały czas oglądała sie za mna, jakby chciala sprawdzić czy jestem. Potem jak juz zmeczyly się, szla za mna krok w krok i dopiero na słowo "biegaj" oddalała się ale zaraz wracała. Jak widać jest bardzo posłuszna i mądra i kochana:loveu: cdn............................
  2. Witam, rozmawialam dzisiaj z Panem Bryłki. Jest to bardzo mily, starszy czlowiek. Obecnie jest chory i nie moze przyjechac do Brylki, ale zgodzil sie ze mna, że teraz to nie jest najlepszy pomysł.Opowiadał mi o psince, co lubi, jak ja wychowywał. Wspominał spacery i zabawy z dziecmi na podworku. Myślę, ze uspokoił sie po tej rozmowie. Ale nie odpuszcza odwiedzin u nas. Dopytywał się kilka razy o adres, bo "gdyby był w pobliżu" itd ale jakoś udalo mi się wymigać od podania go. Może to trochę niegrzeczne z mojej strony ale uważam,że podawanie adresu byłoby jednoznaczne z zaproszeniem Pana do domu. Narazie tyle. Teraz ide z moimi psiakami na spacer.Pozdrawiam. JM.;)
  3. [quote name='Foksia i Dżekuś']Pani Jolu ,wiem ze Brylka dobro Brylki jest najwazniejsze i zawsze najwazniejsze jest dla mnie dobro psa . To jest pani decyzja i ja nie mam wplywu na to ale wiem tez ze ten pan strasznie cierpi ,a dotego ja juz mu powiedzilam zaraz jak Brylka zostala zabrana że pani sie zgodzila na odwiedziny ,nie wiem jak ja teraz mu to wytłumacze ,a pozatym bedzie myslal ,że moze sie cos złego z nia stalo.Wiem jedno ,ze jak zobaczlby że Brylka ma super domek ,w ktorym jest kochana napewno by mu ulzylo i mniej by cierpial . Dzisiaj dzwonil do mnie ale nie mogla odebrac telefonu . Ostateczna decyzja nalezy do pani.[/quote] Jedyne co moge zrobic to porozmawiac z Panem Bryłci przez tel. upowazniam Pania do podania mojego nr tel. Dowiem sie co lubi,a czego nie. Dobranoc.
  4. Dziekuje za slowa wsparcia, rozumiem sytuacje Pana ale prosze zrozumiec Bryłcie. Ona teraz smacznie spi /na mojej kanapie/ ma dom, miłość.Zal i smutek moze gdzieś tam został ale z kazdym dniem coraz głebiej, zapomina. Prosze P.Beatko oszczedzmy jej tego. Dzisiaj wpucowała ogromna miske kaszy z warzywami i miesem, potem byl space i sen ,spokojny sen. Pozwolmy jej żyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja napewno się do niej nie zrażę, nie ma takiej opcji, Bryłcia jest juz nasza i nic tego nie zmieni. Bardzo wspolczuje Panu, nie wyobrazam sobie oddanie ukochanego psa, ale po wizycie \Pani Beaty napewno uwierzy, ze psiak jest szczesliwy. Zdjecia , bardzo prosze, moge wyslac na maila i to powinno wystarczyc. Zawsze mozna nas zobaczyc z "daleka" Pozdrawiam wszystkich "kibicow" BRyłki. DZIEKUJE ZA WSPARCIE.
  5. Jest mi bardzo ciężko. Kiedy przeczytałam post p.Beaty zaczęłam się zastanawiać. Bryłka goni w ciagu dnia szczęśliwa po ogródku, potem przychodzi do mnie na pieszczoty. Zagłąda mi w oczy i widzę, że się cieszy. Chce się bawić, przynosi mi piłkę, podgryza rękę,żeby ją głaskac. Jestesmy po ostatnim spacerze teraz,Ona siedzi na tarasiku, poszczekuje, co chwilkę przybiega sprawdzic czy ja jestem.Zaraz pojdzie na swoje miejsce i spokojnie zasnie. Znowu obudzi mnie swoim potwornym chrapaniem w środku nocy ale wtedy wiem, że jest i spokojnie spi. Proszę się zastanowić jakim szokiem bedzie dla niej wizyta Pana, znowu swiat przewroci sie jej do góry nogami. Myślę, że możemy sie umowic na neutralnym terenie i z daleka Pan niech zobaczy jak wygląda, jak się zachowuje. Nie wiem, czy dobrze myślę, ale może to bedzie rozsądne. Na Pania oczywiście czekamy z utęsknieniem. Proszę rozwazyc moja propozycję. A propos Bryłci. Dzisiaj bardzo mnie prosiła o spuszczenie ze smyczy, na spacerach idzie mi przy nodze, ale widze,że energia ją roznosi. Ponieważ nie odpiełam smyczy przegoniła mnie dość spory kawałek. Ona naprawde wie czego chce i potrafi to pokazać. Z sunia zgadzają się, mala czasem przesadza z lizaniem Bryłci, ale Ona znosi to jak cierpliwa matka. W nocy kiedy myśli, że spie wkrada się w saloniku na narożnik i tak zasypia. Jest zabawna, rozkoszna i myślę, że szczęśliwa. Pozdrawiam serdecznie. JM.
  6. [quote name='Ank@2']No ja też jestem za tym, żeby ten pan Bryłki nie odwiedzał. [I]Dziękuję WSZYSTKIM, którzy się nią opiekowali. Szczególnie Pani ANI, za serce i za miłość. [/I] A to o mnie ??? Ja żadna "PANI" nie jestem !!! Po czułam się tak staro :mad:[/quote] Piszac PANI, chcialam okazac moja wdziecznosc Aniu.Pamietam Cie z ukcji i wiem, ze jestes wspaniala mloda osoba, ktorej na sercu lezy dobro psiakow.Raz jeszcze dziekuje.Nie masz powodu czuc sie staro. w TYM WIEKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:nono:
  7. [I]Witam serdecznie,udało mi się zalogowac ale okropnie dlugo to trwalo.[/I] [I]Miałam wielkie szczęście, że Bryłcia trafiła do nas.Jest urocza i bardzo oddana. Pilnuje mnie na każdym kroku.[/I] [I]Pierwsza noc to gehenna. Pisk, chodzenie do 2 nad ranem po mieszkaniu, wychodzenie na spacery, miala biegunke.[/I] [I]Po konsultacji z weter. podalam jej STOPERAN i pomogło.[/I] [I]Kiedy usnęłą w ciepłym domku ja też straciłam swoją czujność.Obudziło mnie potworne chrapanie i coś ciężkiego w nogach łóżka.[/I] [I]To była "malutka" psinka, która smacznie spała w moim łóżu.[/I] [I]Nie budziłam jej, sen się jej należał.Mnie również.[/I] [I]Przez nastęne dni oswajała się z nowym domem i sytuacja, już nie szukała wyjscia. Kiedy byłam w domu spała snem spokojnym, jadła bez żadnych problemów, spacery tez były okej. Chdzi mi przy nodze.[/I] [I]Kiedy wychodziłam z domu to zaczynał się dramat. Pisk, drapanie.[/I] [I]Na początk akceptowała tylko mnie, teraz już przymila się do córki, jest okej. Je, śpi, bawi się. Szczeka kiedy ktoś przechodzi koło ogrodzenia, pilnuje domku.[/I] [I]Jest wspaniała, szkoda,że czekałam od niedzieli do środy, powinnam była ją zabrać od razu spod DZOKA.No ale cóż, już jest bezpieczna i szczęśliwa.[/I] [I]Przepraszam, że piszę tak bez ładu i składu, ale nie chcę zanudzać Was opisywaniem każdej chwili od początku, pewnie brakłoby miejsca w dogomani.[/I] [I]Zamieszcze zdjęcia ale muszę się rozeznać w forum.[/I] [I]Narazie tyle.[/I] [I]Dziękuję WSZYSTKIM, którzy się nią opiekowali. Szczególnie Pani ANI, za serce i za miłość. Nie zatraciła się będąc w hotelu, jej oczy dalej się śmieją.[/I] [I]Acha, bardzo ważne. Moja decyzja o odwiedzinach Pana Bryłki była chyba pochopna. Teraz widze,że to zły pomysł. Proszę Was o pomoc, ja jestem jedna kategorycznie na NIE.[/I] [I]Pani Beato, czekam na odwiedziny ale tylko Pani.Boję się o jej psychikę i ponowne cierpienie.[/I] [I]Pozdrawiam JM[/I]
  8. Witam serdecznie, juz napisalam kilka stron do Was, ale zadna nie "weszla" moze teraz sie uda. Bryłeczka jest juz uspokojona, radosna i myslę, ze szczesliwa. My rowniez. Jak ta wiadomość przejdzie to napisze więcej.Pozdrawiam JM
×
×
  • Create New...