Jump to content
Dogomania

agnieszka32

Members
  • Posts

    8957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agnieszka32

  1. Wy płaksy kochane... Zalogowałam się z komórki, nadal jestem odcięta od świata, jutro jadę po swojego laptopa, bo uschnę bez dogomanii i bez Was... U psiaków wszystko dobrze, chodzimy na spacery w czwórkę, na smyczach i na razie psiaczki są bardzo grzeczne. Pozdrawiamy wszystkich, buziaczki.
  2. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/5fca1e8442b5baca.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/5fca1e8442b5baca.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/500/cbdef19b27685a8d.jpg[/IMG][/URL]
  3. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/32bce16f82a5db25.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/500/9c6842f7a3165253.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/500/c1ba07e222b05d3c.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/500/071d9364f91841e1.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/c730f68b9532c335.jpg[/IMG][/URL]
  4. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/fce8848ab45b2546.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/500/91d64fc3d978ac6e.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/ceadea05cf6c82c9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/cc06d1b0fc3a326b.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/ebff3708fed52044.jpg[/IMG][/URL]
  5. [FONT=Verdana][SIZE=2]Kochani, wybaczcie, że tak długo nic nie pisałam, ale nie mam dostępu do Internetu – mam zepsutego laptopa (już ponad 2 tygodnie się naprawia), a w piątek, kiedy byłam w pracy, zalogowałam się na dogo i już po chwili mnie wylogowało i nie mogłam się dostać przez cały dzień (mam takie problemy z logowaniem już ok. miesiąca) Jestem niesamowicie wzruszona Waszymi słowami pociechy, radami i pomocą - aż się popłakałam, kiedy przeczytałam Wasze posty. :loveu::loveu::loveu: Co do samych uciekinierów - jeszcze nie mogę w to uwierzyć, co się stało :shake:. Fiodor to dziwny pies, w domu jest niesamowicie grzeczny, posłuszny, skupiony na nas, wykonuje każde polecenie, pies zupełnie bezproblemowy. Niestety, na spacerach nie zawsze tak jest – często się po prostu „zawiesza” i na nic nie reaguje. Mieszkamy poza miastem, to właściwie zupełne odludzie, choć do centrum Szczecina mam 15 minut drogi. Poza naszym osiedlem dookoła ciągną się setki hektarów pól, łąk, sadów, niedaleko ok. 500 metrów od osiedla płynie Odra. Poszukiwania były bardzo utrudnione, bo podejrzewaliśmy, że psy pobiegły za zwierzyną, więc teoretycznie mogły być wszędzie. Zawiadomiliśmy policję, koło łowieckie, TOZ, schronisko, hotel dla psów, hycla (osobiście), straż graniczną. Plakaty rozklejałyśmy gdzie się tylko dało (jedynie w Auchanie dostałyśmy zakaz - nigdy nic tam nie kupię :angryy:), rozdawałyśmy sołtysom, pracownikom ochrony, stróżom, rybakom, dzieciom, żulkom, młodzieży, wszystkim sąsiadom, we wszystkich sklepach, stacjach benzynowych, przystankach autobusowych, hotelach i pensjonatach, wkładałyśmy plakaty do skrzynek pocztowych, itd. Zawiadomiłam znajomego myśliwego, który zorganizował z innymi myśliwymi poszukiwania, właścicieli dużych zakładów pracy, którzy powiadomili swoich pracowników, itd. Mąż jeździł Jeepem po polach, ale ich ogrom, wiele zapadlisk, dołów, starych studni bardzo poszukiwania utrudniały. Spotkaliśmy się z ogromną życzliwością ludzi, wszyscy chcieli pomóc. Niedaleko nas jest wioska, w której jest kilku właścicieli amstaffów, zorganizowali oni grupę poszukiwawczą i razem z psami ruszyli na pola. Tak naprawdę to ja już straciłam wszelką nadzieję na odnalezienie psów - myśliwi postraszyli mnie, że na tych polach jest wiele starych głębokich studni, w których ginie bardzo wiele zwierząt. Więc już wyobrażałam sobie, że może oba, albo jedno wpadło do takiej studni i nie może się wydostać, że może zginąć w męczarniach. Poza tym, to są nie tylko tereny łowieckie, ale też obszar grasowania kłusowników :-(Żaden z myśliwych jednak psów nie widział, ja już im nawet powiedziałam, że wolałabym wiedzieć, jeśli któryś z nich moje psy zastrzelił, niż żyć w niepewności - ale zapewniali mnie, że nikt ich nie zabił i nie zabije. Cały czas w dniu ich ucieczki mieliśmy nadzieję, że wrócą do domu, Sara zna te tereny od szczeniaka, więc może przyprowadzi Fiodorka, no i cały czas szukaliśmy - mąż chodził po polach, ja jeździłam po okolicach. Ale kiedy nastała noc, załamaliśmy się, przepłakaliśmy całą noc, wychodząc co chwilę przed dom na każdy szelest. Aż myśleć nie chciałam, co one muszą przeżywać same w nocy, gdzieś w polu, przerażone :placz::placz::placz:O 5 rano pojechałam do pracy wydrukować plakaty, które zrobiła agaga21, a tam się okazało, że nie ma internetu (jakieś fatum normalnie). Pojechałam więc do rodziców, zgrałam na płytę plakat, zabrałam mamę bo zwolniła się z pracy i pojechałam je do pracy wydrukować. Rozklejenie i rozdanie ich zajęło nam kilka godzin, od 15 znów poszłyśmy w pola szukać, dołączyła do nas moja siostra i koleżanka Ania z Przecławia, miłośniczka bullowatych. Mąż pojechał do schroniska osobiście, był też w hotelu dla psów, ale naszych psów nigdzie nie zauważył. Najgorsze było też to, że one są nieufne do ludzi, Sarunia poza domem wszystkiego się boi, a Fiodor ma gdzieś innych ludzi, one tylko w domu cwaniakują, wszystkich obszczekując. Wiedziałam, że będą ludzi unikać, a ludzie ich też się będą bali (i tak też generalnie było - np. dowiedziałam się wczoraj, że amstaffy mają w genach agresję do ludzi, bo były szkolone i hodowane w celu wyłapywania i zagryzania uciekających niewolników :angryy::angryy::angryy::crazyeye::crazyeye::crazyeye:). Zaczęłam otrzymywać telefony, że ktoś widział w Szczecinie dwa amstaffy i się tym zainteresował, jak w radiu usłyszał ogłoszenie (dziękuję p. Grażynko :loveu:), ale to nie były one :-( Ta bezsilność mnie dobijała, nie wiedziałam co jeszcze mogę robić. Późnym popołudniem pojechałam do Szczecina dodrukować plakatów i wtedy zadzwoniła do mnie Pani, że widziano takie psy w miejscowości Siadło Górne (od naszego miejsca zamieszkania ok. 10 km), niedaleko autostrady i granicy z Niemcami i że do męża też już dzwoniła. Natychmiast ruszyłam w tamtą stronę, ale za chwilę już zadzwonił mąż, że ma je już w samochodzie i wiezie do domu - płakał jak małe dziecko ... a ja jechałam tak szybko jak się da i ledwo przez łzy drogę widziałam, dzwoniąc po drodze do rodziny i przyjaciół, że koszmar już się skończył. Jak dojechałam, oba psy leżały na tarasie na posłankach, Sarunia nie miała siły nawet wstać, nie miała nawet siły patrzeć na mnie :-(, Fiodorek miał rozdrapane oczy całe w ropie i strupach, popuchnięte, wytartą sierść na całym ciele i utykał na lewą przednią łapkę. Oba trzęsły się z przerażenia. Przemyłam im oczy i uszy, napiły się troszkę wody i spały tak aż do samego rana. Następnego dnia zamówiłam wizytę wet. do domu. Weterynarz dokładnie je przebadał, stwierdził jedynie odwodnienie, dostały wzmacniające i przeciwbólowe zastrzyki, Fiodor leki na alergię, krople do oczu. Mają teraz dużo odpoczywać, leżeć, mało biegać i się regenerować. Sarunia dużo lepiej zniosła tą ucieczkę pod względem fizycznym, niż Fiodor (który wygląda na tak wycieńczonego, jakby się przez kilka miesięcy błąkał), jednak pod względem psychicznym sunia jeszcze do siebie nie doszła. Wciąż się przytula, jest niesamowicie zagubiona i zalękniona, boi się dosłownie wszystkiego :shake:, Fiodor zaczął szczekać na sąsiadów, więc dochodzi już do siebie :evil_lol: No i wykopały mi dwa razy w tym samym miejscu dziurę w trawniku, więc już im się chyba naprawdę polepsza :diabloti: A co znalazców, to okazały się nimi dzieci - 7 letni chłopiec i 13 letnia dziewczynka, które powiadomiły o "psach z ogłoszenia" swoich rodziców, a ci do nas zadzwonili. Psiaki podobno przebywały w tej miejscowości już od rana, ja wielokrotnie tam przejeżdżałam, ale one prawdopodobnie się ukrywały na placu budowy domku jednorodzinnego. Zostały znalezione na nowym osiedlu, podobnym do naszego, więc sądzę, że szukały drogi do domu, tylko się im kierunki pomyliły :shake:. Obiecałam dużą nagrodę za znalezienie psów, jednak dzieci nic nie chciały, mąż dał im jednak 100 zł, a ja zadzwoniłam do ich rodziców, z prośbą o spotkanie w celu wypłacenia nagrody. Nie chcieli jednak słyszeć o żadnych pieniądzach. Kupię więc dzieciakom jakieś prezenty, same mi dadzą znać, co chciałaby dostać. Nie wiem, jak teraz będą wyglądać nasze spacery, najchętniej bym w ogóle Fiodora nie wypuszczała poza posesję, choć wiem, że to nie jest żadne rozwiązanie. Teraz mamy kilka dni spokoju, bo psy muszą dojść do siebie, później pomyślimy o kagańcu i specjalistycznych nie do przegryzienia, linkach. Jestem wyczerpana, takich przeżyć jeszcze nie miałam, przerażała mnie myśl dalszego życia bez Saruni i Fiodorka i bez jakichkolwiek wieści na ich temat - dostawałam spazmów, kiedy sobie pomyślałam, że może je ktoś bije, przegania, krzyczy, a one biedne nie wiedzą, gdzie jest ich dom i pańcia. Boże :placz::placz::placz:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Jestem taka szczęśliwa, że tak się to wszystko skończyło, zła że w ogóle do tego doszło, ale też i dumna z moich psiaków, że przez cały ten czas trzymały się razem - teraz też leżą obok wciąż obok siebie, przytulają się do siebie, Sara co chwilkę zerka na Fiodorka - jego przeżycia i doświadczenia na wolności na pewno były dla niej "podporą", jak i on sam. Jeszcze raz ogromnie Wam za wszystko dziękuję :loveu::loveu::loveu:[/SIZE][/FONT] Za chwilkę wstawię ostatnie zdjęcia psiaków. P.S. Agaga21, nie popsułam laptopa, tylko sam się popsuł :eviltong: [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT]
  6. UWAGA!!!!! SARA I FIODOR ZAGINĘŁY!!!!!!! Wczoraj, 7 lipca 2009 r., ok godziny 17.00 psy poszły na spacer z mężem. Sara biegała luzem po łąkach, Fiodor był na smyczy (taśmie 20 metrowej). W pewnym momencie, odgryzł smycz i pobiegł w długą, a Sara za nim. Psy zaginęły w okolicach Ustowa, Kurowa i Przecławia koło Szczecina, prawdopodobnie pobiegły za dziką zwierzyną. To teren niezamieszkały, ogromny, dziesiątki hektarów pól i łąk, one mogą być wszędzie :-(:-(:-( Szukaliśmy do północy, dzisiaj od 5 rano, ale psów ani widu ani słychu. Nie wiem, jak one przeżyły tę noc, Sara nigdy nie była poza domem, musi być przerażona :placz: Powiadomiłam TOZ w Szczecinie, koło łowieckie i schronisko. Agaga21 zrobiła plakat, zaraz będę drukować i rozwieszać gdzie się da. Sąsiadów z osiedla już powiadomiłam. Jestem załamana :placz::placz::placz: Błagam o pomoc, te psy są dla mnie wszystkim :placz::placz::placz: Mój nr telefonu 600881691, niestety nie mam dostępu do internetu, teraz jestem u rodziców, aby skopiować plakat, który Agata mi wysłała na maila. Jezu, nie przeżyję, jak coś im się stanie ... :-( [FONT=Times New Roman][/FONT]
  7. Kochaniutki, doczekał się takiego cudownego domku :multi: Słodkie te zdjęcia są :loveu:
  8. [quote name='fioneczka']pytałam Agatę ale mi nie odpowiedziała PIRAT ? czy psiak miał na dogo swój wątek ? ja po astowym poruszać się nie potrafię :oops: może jakiś link do jego wątku tam ?[/quote] Asiu, ten Pirat [url=http://www.amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=71&t=1186&hilit=pirat][Łódź] PIRAT znalazł kochający dom! • Już w domu/In new home • http://amstaff-pitbull.eu • Forum miłośników wszystkich bullowatych.[/url] a tu wątek Piko na niebieskim forum [url=http://www.amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=2773]Łódź- Piko z interwencji • Szukam nowego domu/I'm looking for a new home • http://amstaff-pitbull.eu • Forum miłośników wszystkich bullowatych.[/url]
  9. [quote name='agaga21']już załatwione. orisz z poznania pożyczy klatke kennelową.:multi:[/quote] Ufff ..........
  10. A nie ma innej możliwości przewieść psiaka? No nie wiem, może takie specjalne mocne szerokie szelki, które się przypina jak pasy bezpieczeństwa w samochodzie i pies może co najwyżej usiąść, albo się położyć. Natomiast nie może ani przedostać się na tylne siedzenie, ani uciec w momencie otwierania drzwi ...
  11. Mądry, kochany, piękny psiak :loveu:. A te domowe fotki mnie po prostu rozczuliły - widać szczęście na jego słodkiej mordce ...
  12. Jedna ciotka już jest ;). Poczekam aż będą zdjęcia i wkleję wątek na ogólne bullowate. Wtedy na pewno zlecą się pozostałe ciotki.
  13. [quote name='malawaszka']Podobno dobra jest Acana Lamb&apple, ale nie próbowałam na swoich - tylko czytałam na dogo, ze polecana[/quote] Ja polecam tą karmę, oba psiaki ją uwielbiają, chociaż tylko jeden jest alergikiem :evil_lol: Cena jest znośna, a karma rewelacyjna.
  14. Matko, co za draństwo, patrzeć na cierpienie psiaka i nic z tym nie zrobić :shake::angryy: :-( Bidulek, mam nadzieję, że w schronisku jednak się nie znajdzie.
  15. Kopiuję z niebieskiego forum [quote name='"wersowa"']Witam. A więc jak Gabi była mała chodzilismy z nia do psiego "przedszkola" Chcielismy, zeby przebywala z innymi psami. Niestety teraz nie przepada za reszta psow. Tzn mieszka obecnie z malym pieskiem, ale za innymi nie przepada. Potrafi na komende siadac, lezec, zostac w miejscu. Na komende noga przychodzi do nogi. Do ludzi jest super. Nie przejawia ani nigdy nie pokazala, zadnego aktu agresji, obecnie dziecko tez jej nie przeszkadza. Lubi aktywnosc na dworze- ale chyba jak kazdy pies. Jada sucha karme- obecnie belcando. Ma chipa. [B]Niestety nie bede chyba w stanie jej wysterylizowac, chociaz bardzo bym chciala, zeby nie trafila do kogos, kto bedzie chcial ja skrzywdzic. Mam chore dziecko, ktore na prawde zabiera mi wiekszosc czasu i nie bede w stanie opiekowac sie Gabi po zabiegu, a wiem ze pewnie kilka dni trzeba bedzie jej poswiecic[/B]. Co do wizyty przedwstepnej i umowy, nie wiedzialam, ze cos takiego jest. Ale oczywiscie chcialabym aby byla spisana jakas umowa.[/quote]
  16. [quote name='natalia_aa']3 minuty po telefonie od państwa Michalcewiczów, zadzwonił Sławek (z DT), drżącym głosem prosił, czy nie da rady zrobić nic, by sunia została u nich. Przyzwyczaili się do niej tak bardzo, że nie wyobrażają sobie bez niej życia, Marta, która jest z Coffee 24h na dobę, od czasu jak usłyszała o Szwecji się ząłamała, uświadomiła sobie, że sunie będzie trzeba oddać. Sławek przepraszał, że stawia mnie w tak głupiej sytuacji, tak późno... Ja doznałam lekkiego szoku, nie mniej jednak Państwo ze Szwecji średnio raz w tygodniu do mnie dzwonią, przyjechali, by wyjść z małą na spacer, opłacali hotel i wszelkie formalności związane z wyjazdem, to naprawdę wymarzona rodzina dla małej... Za każdym razem, gdy dzwonili niepewnym głosem pytali, czy aby na pewno sunia na nich czeka, bo oni o niczym innym już nie potrafią myśleć![/quote] O kurczę, ale sytuacja :shake:
  17. [quote name='agaga21']dziękuję za odpowiedź na moje pytanie[SIZE=1] (straciłam nadzieję że ją usłyszę)[/SIZE] według mnie pomysł jest świetny! najbardziej spodobała mi się opcja lakieru ekologicznego na bazie wosków:diabloti::diabloti:[/quote] :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ja też uważam, że to super pomysł.;)
  18. [quote name='andzia69']nie wytrzymam:angryy: widać jak mało wiesz o bullowatych:shake: Bonsai - wypowiadaj sie o czym tylko chcesz...ale nie wypowiadaj sie juz o krwiożerczych, atakujących psach w typie ttb - nie masz pojęcia o rasie - ni w ząb! ps. - w sumie to szkoda, że te durne psy w typie ttb nie odgryzają rąk i nóg swoich "właścicieli" podczas urządzania krwawych jatek pt. walki psów...szkoda, naprawdę - byłoby mniej debili na swiecie:-([/quote] Brawo andzia69, obserwuję wątek od początku i oczom własnym nie wierzę – większych głupot i to w jednym wątku na dogo chyba jeszcze nie napisano :shake:
  19. [quote name='agaga21']no tu "troszeczkę" przesadziłaś:mad:[/quote] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=2]Taaak, „ociupinkę” :shake:[/SIZE][/FONT][/FONT]
  20. Wspaniale :multi:, ale się cieszę, że Ci się Karolcia udało, oby tak dalej :multi::multi:. Boże, jak on się musiał cieszyć, że wyszedł z tych czterech ścian, że poczuł pod łapkami trawę, ziemię, zobaczył słońce, drzewa ... co ten pies musiał przeżywać ... :-( JEST CUDOWNY :loveu:
  21. [quote name='agaga21']ciekawa jestem aga czy doszły już nowe adresówki? bo nasza się zgubiła i zastanawiałam się czy zamówić taka samą czy taką jak ty zamawiałaś:razz: w koncu wybrałam serduszko:evil_lol::evil_lol: [URL="http://www.graweruj.pl/index.php?products=product&prod_id=23"]Brelok SERCE[/URL][/quote] Jeszcze nie doszły, ale już dostałam maila, że wysłali. Wybrałaś serce, tak dla .... odmiany? :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  22. [quote name='pawel_wrl']O ich wzajemnych relacjach - tak Aga, wszystko przede mną, Hektora na pewno będę musiał odkrywać dzień po dniu. Co do Lei to chyba jednak po 6 latach coś o niej wiem ;) Śledziłem Twój wątek i między suniami są różnice: - Lea jest kochana, ale nie rozpuszczona - to pies szkolony już od małego - socjalizowana od szczeniaka, jest takie miejsce, gdzie właściciele spotykają się z psami, więc czasami znajduje się tam nawet 10 zwierzaków jednocześnie - charakter raczej uległy, co nie znaczy, że nie broni się przed innymi psami i brakuje jej odwagi Na forum wymieniam się głównie spostrzeżeniami. Moja historia z psiakami trwa ok. 10 lat, przed Leą zajmowałem się bokserką mojej koleżanki. Miłego dnia![/quote] [B]Agaci-x, bardzo Cię przepraszam za zaśmiecanie wątku Twojej suni. To będzie już ostatni raz[/B]. Paweł, nie wiem o co Ci chodzi w tym ostatnim poście. Po co mieszasz w tą sytuację moją Sarę????? Zupełnie tego nie rozumiem :shake:. Prześledziłeś cały "mój wątek" po to, by tu [U]wypunktować różnice między obiema naszymi suniami [/U].... po jaką cholerę??? :crazyeye: Wobec tego, podążając Twoim tokiem rozumowania, czytając Twoje wypunktowanie zalet Lei, a contrario, moja sunia jest: - kochana (chyba, bo zaprzeczeniem byłoby nie-kochana :diabloti:), ale rozpieszczona, - swojej suni zupełnie nie szkoliłam, jest niewychowana, nieposłuszna, nie zna komend, - nie socjalizowałam jej, nie kontaktowałam z innymi psami, ludźmi, nie chodziłam z nią na miejsce spotkań "psiarzy", zapewne trzymałam ją zamkniętą całe życie w domu, a w ostateczności na ogrodzie :evil_lol:, - charakter ma podły, zadziorny, ale tchórzliwy. [B]Bidulka ta moja Sara - rozpuszczona, niewychowana, niezsocjalizowana .... miała dziewczynka w życiu pecha, że trafiła na kogoś takiego jak ja ....[/B]:p:evil_lol::evil_lol::evil_lol: No i jak ja śmiem się wypowiadać na forum i jeszcze jakichś tam rad, może i nie zawsze trafnych (ale staram się pomóc), udzielać. Bezczelna jestem :eviltong: I w ogóle, kto mi psa wyadoptował ? :roll:, skoro pierwszego nie potrafiłam doprowadzić do stanu używalności, a tak jeszcze drugiego psuję, nieładnie Fundacjo AST :evil_lol: Chyba nie zrozumiałeś mojej poprzedniej wypowiedzi, więc napiszę mniej dyplomatycznie :cool1:: Jestem przekonana, że kochasz swoją sunię, że bardzo o nią dbasz, na pewno jest nie tylko piękna, ale i urocza, dobrze wykochana i posłuszna. To wspaniale, że tak się nią dobrze opiekowałeś przez tyle lat (chociaż ta historia o kagańcach trochę mną wstrząsnęła, ale to już inna historia), to Ci się bardzo chwali, szkoda że nie wszyscy właściciele psów są tacy jak Ty. Ale chyba nie o to tutaj chodzi :eviltong: I oczywiście, że forum służy do wymieniania się spostrzeżeń, poglądów, rad, ja sama bardzo często z nich korzystam, nie jestem alfą i omegą, a doświadczenia innych dogomaniaków są bezcenne. Wymieniaj się spostrzeżeniami i doświadczeniami na temat wprowadzania do stada nowego członka, nikt Ci tego nie zabrania, ale aby to robić trzeba mieć jakieś doświadczenia na tym polu, a Ty akurat w tej materii na razie nie masz żadnych ... Również życzę Ci miłego dnia.
  23. Aga, jaka ona jest piękna :crazyeye: I ten uśmiech :loveu:
  24. A ja myślę Paweł, że jeszcze bardzo niewiele wiesz o zachowaniu swoich psów, a przede wszystkim Hektora, oraz o ich wspólnych relacjach, żeby obie sytuacje porównywać (Twoją i Agaty). Miałeś Hektora u siebie raptem jeden dzień i dwie noce - to tyle co nic, niestety :shake: Agata boryka się z dużymi problemami, pewnie jest wykończona, niewyspana, zła i ma wszystkiego dość :evil_lol:, ale jestem pewna, że sobie poradzi świetnie, bo jest wytrwała, nie poddaje się łatwo i ma przede wszystkim serce do psiaków :loveu:, a to najważniejsze. Agaci-x, myślę, że to iż Luisek śpi w łóżku, a Kaśka w klatce niczemu nie przeszkadza. Przynajmniej jest spokój i oba psiaki (no i Wy) macie możliwość odespać trudy dnia :evil_lol:. U mnie po pół roku, pomimo że psy się bardzo kochają i są zgodne, jak oba znajdą się w łóżku, to jest straszna kotłowanina i ząbki idą w ruch :diabloti:. Trzymajcie się, myślimy o Was.
×
×
  • Create New...