-
Posts
42560 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zuzlikowa
-
Rufi wygrał swoje życie-znalazł swój własny, właściwy dom
zuzlikowa replied to Kasia77's topic in Już w nowym domu
I ja choć przywitać się z Rufikiem przyszłam...dobrego dnia psiaku! -
Fajtek - łysy , niewidomy , brzydki ...BEZ SZANS :(:(:(
zuzlikowa replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
[quote name='bico']toż mnie niepokoi to milczenie...foty są tyko ogłoszeń nie można robić:( brak namiarów....![/QUOTE] ...szczerze mówiąc nie wiem co powiedzieć.Mam nadzieję,że u Fajtusia wszystko dobrze... -
[quote name='Freya73']Marysiu, dzieki za info. Przeczytalam wlasnie watek Bercika i nogi mi sie ugiely, niestety. Trzeba byc dobrej mysli. Trzymam rowniez kciuki za odjajczanie Negro, co by poszlo sprawnie, ladnie, bezbolesnie i bez komplikacji i takich tam.:)[/QUOTE] Wybacz kochana,że nie odpisywałam...ale głowy nie miałam...dzisiaj będę robic tak jak się umawiałayśmy. Z pytaniem o stan jajeczek...oby bezjajeczek...dzwonić będę dzisiaj. Dzięki,że pokazujecie czarnuszka..."mojego" Czarnego Luda.
-
[quote name='bico']Korzystając z pewnych moich doświadczeń z adopcją psów i szukaniem im domów, muszę Was poinformować o dość niewesołym fakcie - szukanie nowego domu dla psa i znalezienie go, zazwyczaj zajmuje większy okres czasu niż 1-2 miesiące, czesto jest to miesięcy znacznie więcej i nie jest to ewenement czy złośliwość losu, tylko tyle czasu to niestety zajmuje.......po prostu:roll: Zdarzają się oczywiście adopcje po kilku dniach lub tygodniach ale są to wyjątki, o które trudno i które potwierdzają moje powyższe słowa....no a jeśli do tego psiak jest dość spory - o dobry dom o wiele trudniej:-( Tu trzeba niestety działać non stop, nie tracić nadziei i...być cierpliwym...ja innego wyjścia nie widzę....Tak, wiem, łatwo mi gadać itp - ale piszę szczerze jak jest, bo nie ma sensu owijać w bawełnę, nie służy to ani Wam ani psu... Co do końca świata i transportu psa - jeśli tylko znajdzie się dobry sensowny dom - transport nawet na drugi koniec Polski da się zorganizować i nie raz to już było robione - wymaga to oczywiście zaangażowanie zarówno po stronie adoptującego jak i do adopcji wydającego - ale da się to zrobić. A co do wcinania wszystkiego przez dogo - każdy tego doświadczył i doświadcza:evil_lol: Wkurzające to jest:mad: Dlatego...:cool3: po napisaniu długiego posta, zanim go zatwierdzę, kopiuję go po prostu, nawet nie wklejam nigdzie, jak mnie wywali, zaloguję się znów i w sekundę wkleję ponownie utracony tekst:razz::evil_lol::D[/QUOTE] Cóż...nic dodać nic ująć...tak to niestety wygląda.Nawet bardzo piękne psy,intensywnie ogłaszane,często czekają na swój dom i kilka miesięcy...tyczy to szczególnie dużych psów. Rozumiem Wasze trudności,jednak teraz nie mając środków na hotelik,czy dt możemy wykorzystywać jedynie ogłoszenia w nadziei,że szybko zauważy Faflunka odpowiedzialny dom...mieć nadzieję i kontynuować uparcie ogłaszanie(to robimy i bedziemy robić).Nie umiem poradzić co Wy możecie zrobić u siebie na miejscu,bo nie znam Waszej rzeczywistości i każde wskazywanie na rozwiązanie byłoby jedynie udawaniem,że wiem co macie zrobić...tu musicie zadziałac sami znając Wasze warunki i Fafluna. Muszę jednak też uczciwie powiedzieć,że tak na prawdę to my nie wiemy jak Faflun zachowuje się do ludzi i innych zwierzaków-pies na uwięzi,a benek szczególnie często,zachowuje sie niezgodnie ze swoim charakterem...to są psy,które szczególnie źle znoszą przywiązanie i brak kontaktu z człowiekiem. I od razu zaznaczam,że nie poddaję krytyce niczego,lecz pokazuję ten aspekt zachowania Fafluna,który mógł gdzieś umknąć- Faflun zupełnie inaczej będzie się zachowywał w bliskim kontakcie z człowiekiem i bez sznura,który może być dla niego dalej kontynuacją przywiązania do szlabanu...dla niego wiele się nie zmieniło. Zastanawiam się też,nad "konfliktem" z Waszą sunią...czy to nie jest tylko ustalanie hierarchii w stadzie,a nie agresja suczki,czy Fafluna.Gdy dochodzi nowy członek do stada taki naturalny proces ma miejsce. No,cóż...podzieliłam się z Wami moimi przemyśleniami...teraz dalej musimy ogłaszać...ogłaszać...ogłaszać...Faflun jest młodym i pięknym psem,którego można jeszcze wszystkiego nauczyć.
-
Nie wiem,czy to dlatego,że wspieracie Bertuldę myślami...nie wiem,czy dlatego,że Budrysek prosiła go by na nią czekał...nie wiem,czy dlatego,że się wzmacnia i na jak długo wzmacnia...nie wiem,czy to nie "poprawa" na pożegnanie...nie wiem,czy to z powodu calo-petu,tranu norweskiego...nie wiem,czy to działanie antybiotyków,encortonu i furasemidu...NIC NIE WIEM I NIEWIELE MNIE TO OBCHODZI,ale Berciczek wyraźnie lepiej się czuł!Wstawał samodzielnie...nóżki mniej mu się trzęsły,dokładnie stawiał kroki...siku szliśmy robić tylko w dwójkę...poznawał mnie dzisiaj i choć zmęczony (a tylko przeszliśmy przez szosę i podjazd...)wyraźnie się ucieszył jak uwidział sąsiadkę-pomylił ją z Budrysek. Lepiej też mu się oddychało...przespał na dworze na tarasie 3x po kilka godzin-okryty kocykami,nieprzemakalną matką...i nawet zrobił mi niespodziankę-napił się wody z miski Zuzi.Od soboty pił tylko ze strzykawki lub z ręki(z butelki). Po przedwczorajszym incydencie...po wczorajszym straszliwym osłabieniu...po nie jedzeniu od soboty-wczoraj zaczęłam podawać mu calo-pet(dzięki Budrysku!),tran norweski...nie wiem,czy mu pomogą,ale wczoraj wyglądało,że nic mu już nie może zaszkodzić.Dostał też krem z jarzyn i mięsa ze strzykawki-mniejsze porcje,ale często. Nie wiem co spowodowało tak ogromną poprawę...nie wiem ,ale miałam dziś "swojego"Bercika...słabiutkiego, ale kontaktowego,świadomego otoczenia...zainteresowanego tym co się wokół dzieje. Nie jedzącego samodzielnie,ale jednak próbującego zainteresować się jedzeniem... Miałam dzisiaj swojego Bercika...teraz spokojnie śpi pod drzwiami otulony kocykiem...
-
[quote name='AnnaA']Potrzebna wizyta przedadopcyjna dla Lusi w Świdnicy.[/QUOTE] adkaaaa5 wyraziła zgodę na wizytę przedadopcyjną, jeżeli do przyszłego tygodnia nikogo nie znajdziemy...może jednak dopiero w przyszłym tygodniu,więc jeśli nikt wcześniej nie będzie mógł,dajcie jej znać i przekażcie konieczne informacje(dane domku,Lusieńka).
-
Rozmawiałam z p.Stefanem...jeśli wszystkie plany się powiodą,jutro czeka chłopaka kastracja. I kilka uwag po pierwszych dniach pobytu w hoteliku: _początkowa nieufność powoli ustępuje _potrzebuje socjalizacji i mądrego,konsekwentnego pana,by nie spaczył jego wychowania...na dzień dzisiejszy to jeszcze prawie całkowita tabula raza _potwierdziła się uwaga Tarzanki,że boi się łapania obroży i ...zaplątania nóg w cokolwiek...reaguje wtedy panicznym strachem i chęcią uwolnienia sie...zastanawiałam się czy ktoś nie pętał mu nóg,lub nie miał jakiejś przykrej sytuacji z tym związanej,bo reakcja jest ewidentnie lękowa i obronna _z innymi psami nie ma spięć _bardzo sympatyczny pies,który potrzebuje i ciepła i stanowczości w mądrym wychowaniu. Jutro dostanę dokładny kosztorys i wstawię na wątek.Koszt kastracji ustaliliśmy na 200zł.
-
Niestety będę wiedziała dopiero po 14-ej...mam nadzieję,bo już nerwy zaczynają odmawiać posłuszeństwa....lecę myć naczynia-nienawidzę tego,więcsię nieco rozładuję. Bercik dzisiaj na dworze był 2 razy...rano i ok 10-ej.Wyszliśmy do ogródka,mimo schodów:oops:...nie daje rady wrócić spowrotem z drugiej strony i wykłada się na środku chodnika,usypia...tam nie mogę zagwarantować mu ani ciepła,ani spokoju,ani bezpieczeństwa. Wysikał się potężnie i tak jak przewidywałam,pod schodami wyłożył się bardzo zmęczony.Ale tam już leżał rozłożony koc.Przykryłam go i tak przeleżał 2 godziny...spokojnie oddychając.Niestety deszcz nas znowu nawiedził...próbowałam nakłonić Bercika do wstania...nie udało się. Szybko zrobiłam banana z żółtkiem,za strzykawkę i do Bertuldy...a nie lubi on być przymuszany do niczego...chciałam to wykorzystać.Wlałam w gardziołko kilka strzykawek z mieszanką...pofuczał,pomogłam mu uciec od siebie(bo musiał wstać,więc była potrzebna moja pomoc!:-()...zrobił siku i podjął próbę wejścia po schodach...udało nam się.Z ogromnym wysiłkiem,ale udało.Resztę banana zjedliśmy w domu,jeszcze ze strzykawki.ale zjedliśmy. Teraz leży w domu na dywanie...w razie czego będzie mu łatwiej wstać...jeśli podejmie próbę samodzielnie.Nie zmuszam go,bo jest bardzo słaby i z ogromnym wysiłkiem stoi na nogach i kontroluje ich ruch. Będę dzwoniła po 14-ej...znowu... Dzięki,że jesteście...pisanie tu pomaga opanować emocje...dziękuję.
-
[quote name='giselle4']od 10,00 kopią..... czekamy na relacje z dzisiejszej wyjazdowki:([/QUOTE] ................nie wiem co powiedzieć...
-
Niech pawdziwe Twe słowa będą...oby pod szczęśliwą gwiazdą!!!Za moment będę dzwonić do dr Hildebranda by zapytać o wynik...bardzo chciałabym już,ale się boję...bardzo! Bercik od wczoraj nie wszawał-zupełnie był bezwładny ...wieczorem miałam wrażenie,że już mam z nim kontakt,ale osłabienie było ogromne.Pił często,choć po troszeczce-nie zmuszałam go bardziej. Dziś rano wyraźnie już kontaktował,choć leżał bezwładnie...zrobiłam mu leciutki masaż nóg(wczorajszy i nocny bezwład usztywnił mu już i tak osłabione mięsnie,wiązadła...)...powoli i z pomocą moja i męża podniósł się i niestabilnie,ale stanął na nogach i właściwie przeszedł kilkadziesiąt metrów na siku...kosztowało go to bardzo wiele wysiłku...był straszliwie zmęczony.Przed momentem zrobił kilka kroków z nieznaczną moją pomocą.
-
[quote name='bico']w związku z zamówieniem bazarkowym na ogłoszenia dla Fafluna, Paulina_mickey prosiła mnie, bym jej podała na maila teksty i fotki Falunka, by mogła zrobić te ogłoszenia, zapłaciłam i teraz znów trzeba czekać:evil_lol:[/QUOTE] Już za momencik,już za chwileczkę...i ogłoszenia jeszcze następne polecą!!! Faflunik...trzymaj się!!!! Bądź grzeczny!
-
[quote name='zuzlikowa']Negrusiu...dziś jeszcze zadzwonię i poproszę o wykastrowanie jeśli tylko stan zdrowia pozwoli...a na razie tak wygląda. Jadę z Bercikiem dzxisiaj do Wrocławia...pamiętajcie o szarpidruciku czarniastym![/QUOTE] Niestety nie byłam w stanie myśleć o kimkolwiek, tylko o Berciku...wybacz-jutro zaraz rano postaram się zadzwonić.
-
[quote name='BUDRYSEK']jest cień nadziei :) być może to tylko silne przeziębienie? w sobotę byliśmy na długim spacerze z Zuzią i Bercikiem było mokro,lekka mżawka Bercik osłabiony po chemiach.... i tego musimy się trzymać!!!! ściągnęli mu ok 1 litra płynu z płuc jutro będzie wynik - trzymajcie kciuki!!!! poleżał troszkę pod tlenem i była już malutka poprawa :) bad.krwi,usg brzuszka i serduszka tez nie najgorsze dokładnie napisze zuzlikowa dostaje antybiotyki co do łapek to dr Hildebrand powiedział : "endoprotezy" ale najważniejsze jest teraz to zy Bercik jest przeziębiony czy jest wznowa,przerzuty? jutro wszystko się okaże Bercik przez całą drogę był bardzo dzielny :) Niewiele dziś napiszę...muszę odespać ostatnie noce...i dla Bercika odespać! Muszę jednak jedno napisać! Tylko |Budrysek Bercik zawdzięcza,że przeżył dzisiejszy dzień!Gdybyśmy dzisiaj nie były u dr,Hildebranda...gdybym była w domu,Bercik już by nie żył...woda w płucach udusiłaby go. Gdy w czasie badania EKG iUsg zaczął się dusić,możliwe było natychmiastowe podanie mu tlenu i ściagnięcie płynu z płuc.To go uratowało. BUDRYSKU...dziękuję za każdy dzień z Bercikiem...za dzisiejszy szczególnie. Na jutrzejszy dzień czekam z nadzieją,choć Bercik bardzo ciężko oddycha,choć jest słabiutki,choć nóżki odmówiły mu posłuszeństwa...jutro maja być wyniki badania histopatologicznego płynu z płuc,które da odpowiedź,czy obecny stan płuc,to "tylko"zapalenie,czy też przerzuty. TRZYMAJCIE KCIUKI ZA CHŁOPIKA! Dziękuję,że jesteście z nami...spokojnej nocy!
-
[quote name='ANETTTA']suni trzeba szukac domu ... pani powiedziała ze ona bardzo by chciała sunie bardzo aby Maja miała towarzyszke pani sie wydaje ze ona jest smutna i samotna duzo śpi jak wam pisałam wyżej ...ale takie sa beranrdyny jednak pan ma opory ....na drugiego psa !!! dajmy im czas oni tyle co adoptowali sunie ???? jak będą chcieli to im znajdziemy inną sunie a tej szukajmy domu hurtem ogłoszenia i sio do domku ..[/QUOTE] Na ten moment- jeśli nie możemy zaproponować niczego innego,a jak widzę nie możemy, najpilniejsze jest szukanie domu.[B]Pilnie potrzebujemy ogłoszeń Belli! Bardzo o nie prosimy,gdyż każdy dzień przedłuża pobyt suni w izolatce. [/B]