Szlag mnie trafia jak pomyślę, że gdyby organizatorzy zachowali podstawowe środki ostrożności i oznaczyli teren to prawdopodobnie by tego nie było! :angryy: Ciekawe czy nieoznaczenie niebezpiecznego miejsca w ogóle jest legalne...
Sprawa jest już tak nagłośniona, że jestem przekonana, że na pewno się niedługo ktoś odezwie. Metro czyta multum ludzi a Wy szukacie wszystkimi możliwymi środkami. Nie trać wiary!
Straszne jest to, że nikt nie dzwoni. Mam nadzieję, że Fiodor dalej siedzi na tych Stegnach. Bo jak nie to będzie ciężko. Chociaż nadzieje daje to ogłoszenie w metrze i innych mediach...
Bico, nie przeceniaj mnie. Znów nie dojadę w sobotę, bo mam gorączkę (od tygodnia choruję, ale się pogorszyło) :placz: Kiedy mi się tam w końcu uda przyjechać? :-(
Oj szkoda. Jak byś coś kiedyś wiedziała więcej to daj proszę znać. Jak się wyleczę to zrobię jej ogłoszenia, bo na razie po pracy do łóżka się kładę :(
Eee no właśnie problem jest :oops: Od tygodnia choruję, a teraz doszła gorączka, więc pewnie nie dam rady :shake: Ironia losu... :-( Przepraszam
Jak bym cudownie ozdrowiała to pewnie wpadnę, ale słabo to widzę :placz: A kiedy będziesz następny raz?
Z tymi fajerwerkami to rzeczywiście paranoja. A jak by tam jakieś dziecko weszło w te krzaki albo człowiek za potrzebą i stracili by rękę albo oko? Pies też mógł tam wejść... :angryy:
Mru jak zwykle niezawodna a ja jak zwykle daję plamę :-(
A co do pozostałej rzeczy to dzięki, tak to jest jak się "leczy" w pracy. Chyba muszę do lekarza się wybrać...
Oooo jasne Negri to ja już do koła wstępuję ;) Tylko niestety marny ze mnie będzie pożytek, bo ostatnio bardzo rzadko tam bywam :-( Ale w sobotę się wybieram to zrobię Rudzikowi nalot.
Ja już o tym pisałam, ale w dzień jak zabieraliśmy psy na Pole Mokotowskie Rudzik polizał mnie przez siatkę w rękę :loveu: