Witam!! To nie miała być wizyta Córki z jej psem tylko miała mi zostawić Wojcia 4,5 latka i to na trochę dłużej - na razie jest subtelny jak Atylla wódz Hunów i bałam sie że zadręczyłby Maxa szybko. Ponieważ alarm został odwołany - mogłam wywiązać się z obietnicy. Staram się wynagrodzić mu wszystko. Też było mi przykro ale nie mogłam Córce odmówic i czekałam na wiadomośc od Niej. Rany zagoiły się świetnie są po plastyce.Max jest prawidłowo rozpuszczonym Jamnikiem - z wielkim zapalem turla po domu zabawkę do której wsypuje się chrupki. Zdjęcia Jamniczej dwójki wysłałam.Max ma osobistego kardiologa i lekarza na wizyty domowe. Staramy się urzeczywistnić ideę -że wesołe jest zycie Staruszka!!!!!