Był młody jak dziecko
A słaby jak róży pąk
Jedyne czego pragnął
To dotyk ludzkich rąk
By znów być szczęśliwym i merdać ogonkiem
Być zdrowym, silnym, kochanym ON-kiem
Marzenia się spełaniają pomyślał gdy umierał
Bo wiedział ze za Mostem Bóg będzie go wspierał
I szepnie mu do ucha: Zapomnij o tym co było
Bo teraz Twoje marzenie właśnie się spełniło.
I biega teraz Maksiu za Tęczowym Mostem
Wreszcie zdrowy, silny, wesoły
Nic go już nie zaboli i nie zada cierpienia
bo czeka na nas i mowi: Do zobaczenia!!