betuana
Members-
Posts
102 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by betuana
-
Jak to wszyscy mają normalne psy?! A ja?! Porąbanego bernardyna z ADHD nie da się zakwalifikować do normalnych:shake:. Mój futrzak uznaje, że wszystko co nie jest suką, szczeniakiem, bądź kurdupelkiem nieco ponad kostkę należy natychmiast spacyfikować:mad: A przy tym jest słodkim i rozkosznym bydlakiem... A teraz chciałabym złozyć raport z placu boju, czyli prac remontowych - płytki podłogowe ułożone przy wydatnej pomocy futrzaka, który non stop kładł się w tym miejscu, gdzie za chwilę miały być kładzione płytki albo właził na te świeżo ułożone:mad:. Jeszcze tylko realizacja mojej wizji artystycznej, czyli płoteczka na ścianie z desek balkonowych i bedzie super, a przynajmniej mam taką nadzieję...
-
Strasznie się cieszę, że Berta wreszcie dostała swoich "ludziów". :multi: A Bartuś jako pies z zacięciem literackim postanowił sprawdzić jak to jest gdy "ideał" czyli on "siegnął bruku", a z braku bruku wybrał to co miał pod ręką czyli kanał:evil_lol: Dużo zdrówka dla całego stadka B ze szczególnym naciskiem na "kanalarza":evil_lol:
-
Edytko, czy mogłabym prosić o podanie numeru konta, postarałabym się coś wysłać na spłatę długu. Berta jest po prostu cudowna. Strasznie mi się podoba i na pewno spodobałaby się mojemu futrzakowi (też bernardyn). Strasznie żałuję, że nie mam jakiejś hacjendy z ogrodem, bo miałabym na pewno kilka takich potworów, a nie tylko jedną sztukę. Pozdrowienia dla całego stadka B.
-
Kępy futra podstępnie chowają się gdzie mogą jak tylko widzą odkurzacz, a w chwilę po schowaniu odkurzacza wyłażą i uśmiechają się złośliwie:mad: Jak dwa lata temu wprowadzałam się z futrzakiem do mojego nowego mieszkanka to sprawy wykończeniowo-meblowe udało mi się załatwić niewiarygodnie szybko, więc żebym sobie nie myslała, że jest tak fajnie w branży budowlanej to swoje muszę teraz odcierpieć:mad: Pozdrawiamy całe stadko urlopowo, bo udało mi się wywalczyć urlop i wybywam z futrzakiem: on do moich rodziców i brata na dopieszczanie i rozpuszczanie, a ja na wczasy dla masochistów czyli na rajd konny:evil_lol:
-
To ja na pocieszenie opiszę moje perypetie z płytkami podłogowymi... Na początku marca dojrzało kiełkujące we mnie postanowienie o zmianie klasycznej podłogi na płytki ceramiczne w moim jedynym pokoju. Jako wrodzona estetka:evil_lol: uznałam, że płytki mają być takie same jak w przedpokoju i kuchni, żeby tworzyły piękną jednolitą płaszczyznę, powiększającą optycznie wnętrze. No i tu zaczęły się schody... Udałam się do firmy B., z którą kontakt miałam jakieś dwa lata temu, gdy urządzałam mieszkanie i obsługa była naprawdę rewelacyjna. Niestety, żeby ułatwić sobie życie, wybrałam oddział bliżej mojego miejsca zamieszkania. Zamówienie zostało przyjęte (płytki oczywiście tylko na zamówienie) i zostałam poinformowana, że będą za trzy tygodnie, a pan do mnie zadzwoni, jak tylko na ekranie wyskoczy mu informacja, że płytki dotarły. Dzwonię po trzech tygodniach - odpowiedź: "to miały być trzy tyodnie robocze". Niezrażona, czekam kolejny tydzień - dalej brak odzewu. Dzwonię, człowiek prowadzący moje zamówienie nic nie wie, obiecuje, że się dowie i zadzwoni. Po kilku telefonach i po ponad miesiącu czekania uzyskuję informację, że producent nie ma płytek na stanie, dopiero będzie uruchamiał produkcję. Na pytanie kiedy mogę się spodziewać płytek otrzymuję odpowiedź, że pod koniec maja. Cóż, teraz już mi tak nie zależy na czasie, więc grzecznie czekam, bo oczywiście miałam zostać poinformowana, jak tylko będzie coś wiadomo. Połowa czerwca, brak jakiejkolwiek informacji, więc dzwonię... Człowiek, który zajmował się moim zamówieniem jest w oddziale w Kielcach, a gość, który przejął jego sprawy nic nie wie. Mam dzwonić do faceta do Kielc. Dzwonię, facet nic nie wie, obiecuje, że się dowie. Wpieniona, dzwonię do producenta i bardzo sympatyczna pani informuje mnie, że płytek nie ma, a czy będą je produkować tego nie wie nikt, bo w planie na najbliższy miesiąc ich nie ma. Na wszelki wypadek pytam o płytki tego samego typu, tylko nieco jaśniejsze. Pierwszy pozytyw - te płytki są. Tego samego dnia dzwoni facet z Kielc, któremu udało się uzyskać informację od jakiegoś kompetentnego dyrektora, że tych płytek już nie będą produkować!!!!!!! Wpieniona na maksa, zmieniam zamówienie na jaśniejsze płytki. Czekam kolejny miesiąc - znowu brak jakiegokolwiek odzewu, więc dzwonię. Gość, który przejął moje zamówienie nic nie wie, obiecuje, że się dowie. Po jakimś czasie dzwoni i mówi, że kolega dzisiaj dostał mail od producenta, że moich płytek nie ma. Zadaję uprzejme pytanie, czy przez miesiąc od złożenia zamówienia udało im się zdematerializować, pan obiecuje sprawdzić. Następnego dnia dzwonię do producenta i co słyszę? Ależ oczywiście, że płytki są, ile pani chce i kiedy pani chce odebrać? Kończę rozmowę z miłym panem i postanawiam, że wracając z pracy wstąpię do salonu i zrobię rozróbę. Godzinę później dzwoni facet z salonu z radosną informacją, że wszystko się wyjaśniło, bo płytki są sprzedaży detalicznej i dlatego ich nie było, ale już zostały dla mnie zarezerwowane. W porządku, nie będę robić rozpierduchy, choć chyba jednak powinnam, i grzecznie jeszcze poczekam. W sobotę dostałam informację, że płytki dotarły do Krakowa, a ja już się zastanawiam, czy to na pewno moje płytki i co jeszcze po drodze może się nie udać... Jakieś zboczenie, czy co? Właśnie obliczyłam, że czekam na płytki już 5 (słownie: pięć) miesięcy. A wszystko to dlatego, że postanowiłam ułatwić sobie życie - odkurzanie kudłów bernardyna z płytek wymaga zdecydowanie mniej wysiłku...
-
Wiesz co Maupo, jako strona zupełnie nie zabulwiona emocjonalnie i opująca za pasmi wielkości kucyka (obok mnie leży śliczny nierasowy bernardyn w wersji sportowej) muszę przyznać, że bulwy są niesamowicie urokliwe. Po prostu mają to coś co przyciąga wzrok, dlatego lubię sobie poczytać ten wątek i pooglądać bulwiaste zdjątka. Poza tym nie to jest ładne co ładne, ale co się komus podoba (czy jakoś tak):evil_lol:
-
Co do objawów to pies zaczyna wyglądać jak nadmuchany balonik no i konieczna jest jak najszybsza interwencja fachowca, bo skończyć się to może tragicznie. A ja się dzisiaj dowiedziałam, że mój futrzak terroryzował klinikę - darł ryja jak tylko przestawali go dopieszczać:evil_lol: Co do mądrzenia, to najpierw słyszałam od naprawdę mądrych ludzi, że jak skończy rok, potem były 2 lata, potem 4 lata, a teraz już się poddali i nic nie mówią:evil_lol: A przy tym futrzak jest cwańszy niż niż wzorzec rasy i standardy Unii Europejskiej przewidują:mad:
-
Miło znów o Was poczytać. Garecik z dodatkowym ogonkiem jest przesłodki:lol: Moja gadzna wywinęła mi wczoraj wieczorem numer i zafundowała sobie rozszerzenie żołądka. Na szczęście nauczona doświadczeniem z poprzedniego razu (rozszerzenie ze skrętem, które skończyło się operacją i przyszyciem żoładka do ściany klatki piersiowej) natychmiast wpakowałam go w samochód i zawiozłam do Arki. Po północy zgodnie z obietnicą zadzwonił lekarz i dowiedziałam się, że mojemu rąbniętemu futrzakowi wypłukali z żoładka torebkę foliową. A już myslałam, że w wieku lat siedmiu bernardyny mądrzeją... Chyba muszę zweryfikować swoje przekonania... Pozdrawiamy całe psio-kocio-ludzkie stadko:evil_lol:
-
Jak miło poczytać co się u Was dzieje, a jak zwykle w zasadzie "nic" się nie dzieje.;) Mój futrzasty potwór nie chce przyjąć do wiadomości, że jest lato, upał i w taką pogodę porządne bernardyny wogóle nie powinny się ruszać i funduje mi marszobiegi. A najbardziej tragiczne jest to, że wszyscy znajomi pytają jak futrzak znosi upały, a o moje samopoczucie jakoś nikt nie pyta:-( Pozdrawiamy nieco ozięble ze względu na gorąc za oknem:)
-
Muszę przyznać, że uwielbiam opowieści o Garecie, zwłaszcza że sama jestem szczęśliwą posiadaczką bernardyna z ADHD. Przeczytałam całość opowieści w związku z czym jestem do tyłu jakieś kilkadziesią stron tłumaczenia, ale było warto:lol: Wcale się nie dziwię, że wydawcy nie chcą tego drukować, po prostu garetowe opowieści są zbyt inteligentne dla przeciętnego "czytacza komiksów";) Piękna polszczyzna, skrząca się subtelnym humorem i autoironią, tego nie można zaserwować odbiorcom wychowanym na brukowcach i tok-szołach. Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki i przesyłam pozdrowienia dla wszystkich dwunożnych i czworonożnych członków stada:lol: