betuana
Members-
Posts
102 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by betuana
-
Maupo, a mogłabyś podać wymiary tych chust, bo hasło z ich strony "rozmiar uniwersalny" nic mi nie mówi i nie mam pojęcia czy dałoby radę zawiązać taką chustę futrzakowi, którego ofutrzona szyja ma zdecydowanie większy obwód niż u Twoich bulw. W akcie desperacji zaczęłam już oglądać ludzkie opaski na szyję. U nas niestety funkcjonuje piosenka: Bernardyny w upał się nudzą, to ogólnie znana rzecz Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się Futrzak nie chce przyjąć do wiadomości, że przy jego zrąbanym serduchu dłuższe spacery w taką pogodę nie są wskazane i nudzi. Może jak mu zawiążę takie ustrojstwo to będzie mniej się męczył na spacerach, a ja będę się mniej stresować, że mi się gadzina wykończy
-
Ech Maupo, bo to taka cholerna złośliwość losu, że jak sobie człowiek pomyśli, że jest dobrze, a jeszcze nie daj Bóg wypowie to publicznie to zaraz coś się sypie. Ja jak idę na kontrolę do weta to boję się powiedzieć, że jest OK, bo jak tak powiem, to za dzień lub dwa lądujemy z powrotem w gabinecie jak nie z kolejnym rozszerzeniem żołądka to np. z trzecim jajkiem. W dodatku serducho mojego staruszka coraz słabsze i też zaczynamy kombinować jakby tu futrzaka obsłużyć przy kolejnym rozszerzeniu, żeby nie trzeba było narkozy (na razie raz się udało wpakować mu rurę do gardła na żywca i odpowietrzyć). Będę trzymać kciuki i wszystko co się da, żeby to świństwo się otorbiło i wylazło samo. No nie ma innej opcji, po prostu musi wyleźć!
-
Takie przysypiające futrzaki są cudne a u mnie w domu tak cholernie pusto...
-
Witamy dzielne stado świrołapów! Bardzo się cieszę, że Liza tak pięknie dochodzi do siebie po zabiegach. A jak już zmobilizowałam się do pisania, to podzielę się doświadczeniem związanym z nadziąślakami. Futrzak był operowany cztery lata temu i jak do tej pory jest nie najgorzej (tfu, tfu, odpukać w niemalowane i co tam jeszcze należy zrobić, żeby odegnać złe uroki). Owszem, coś jakby mu zaczynało narastać, ale w ilościach bardzo śladowych i nasz stomatolog na kontroli w zeszłym miesiącu stwierdził, że biorąc pod uwagę całą złożoność sytuacji futrzaka (przebyty skręt żołądka + siedem rozszerzeń) jest bardzo zadowolony z tego co widzi i nie zamierza go brać pod nóż. Z tego widać, że i w przypadku Lizy należy brać pod uwagę pozytywny bieg wydarzeń. Jest jedna, chyba jedyna rzecz, która może pomóc w zapobieganiu lub przynajmniej odwleczeniu nawrotów - higiena jamy ustnej. Aslan ma zęby szczotkowane codziennie (za wyjątkiem dni dziecka na wyjazdach) i naprawdę daje to efekty, więc zdecydowanie polecam. Pozdrawiamy i życzymy dużo zdrowia dla wszystkich czterołapów.
-
Joasiu droga, jak miło znów Cię czytać na forum, bo poza forum nadal namiętnie zaczytowywuję się Garetowymi opowieściami - wydruk z forum został już wymięty do niemożliwości (oficjalne wydanie nabyłam oczywiście drogą kupna i stoi sobie na półce bo jednak wolę wersję "unabridged"). Razem z moim futrzakiem życzymy duuużo zdrówka i wielu przygód z Garetem i nowym nabytkiem:diabloti:
-
[quote name='ockhama']i wielko-psa... Aslan troche nabrał... :hmmmm: futra? i dlatego Margo, taka przy nim malutka :diabloti:[/QUOTE] Z tym nabraniem futra to zmyła optyczna, ważyłam futrzaka w poniedziałek i tylko 57,5 kg, ale polityka twardej ręki daje efekty i znowu mam psa wylizującego miskę do czysta:evil_lol: Z innych pozytywów to hemoglobina i hematokryt pną się do góry, jeszcze nieco poniżej normy, ale postęp jest, więc pakuje w gada dalej żelazo i witaminę B. I chciałam zauważyć, że Aslan z Margo bardzo ładnie się razem prezentują, z Oriśką z resztą też, ale ona zajęta, a Margo jeszcze chyba wolna, więc wolno mu:multi:
-
Uffffff, nie ma to jak konsultacje u porządnego weta;) To teraz zostaje Ci walka z gronkowcem i podtuczanie małej, żeby była w jak najlepszej formie, gdy zapadnie decyzja, że jednak ciąć należy. Gronkowiec jest wrednym paskudztwem, ale na mnie jakoś nie przepełz, mimo że majstruję mu przy tych jego wypryskach praktycznie codzienne. U nas jest o tyle problem, że ciąć lepiej nie bo narkoza = prawdopodobieństwo wymiotów = możliwość rozszerzenia żołądka a z kolei doksycyklina występuje w tabletkach, które bardzo niekorzystnie oddziałują na układ pokarmowy = możliwość rozszerzenia żołądka, więc nie za bardzo mamy możliwości, żeby podziałać, ale na pewno będziemy kombinować alternatywnie na ile tylko się da.
-
Powodzenia w konsultacjach weterynaryjnych. A z futrzakowych i własnych doświadczeń wiem, że na krwiaki bardzo ładnie działa Aescin w żelu. Futrzak kiedyś wyhodował sobie takiego wielkości pięści po bliższym spotkaniu z rogiem stołu i jego wet polecił właśnie ten żel. Na sobie też wypróbowałam po tym jak spadłam z jamnika:evil_lol: i mnie niechcący nadepnął...
-
Trudno coś doradzić... Ja ze swoim futrem tylko trzy razy miałam planowaną narkozę przy pobieraniu wycinka do badania histopatologicznego i później do usuwania nadziąślaków, a trzeci raz to była endoskopia po kolejnym rozszerzeniu żołądka. Cała reszta, czyli jakieś dziesięć sztuk to były stany ratowania życia i nawet nie miałam się nad czym zastanawiać: skręt żołądka, gastropexia a potem kolejne chyba siedem rozszerzeń. W tej chwili jakiś chyba trzeci rok bujamy się z gronkowcem złocistym (nie będę pisać gdzie umiejscowionym by chyba nie wypada:evil_lol:) i w zasadzie najlepszym rozwiązaniem byłoby ucięcie tego i owego, ale.... no właśnie nie jest to zabieg ratujący życie więc nie chcę wchodzić w chirurgię i traktuję gronkowca jako swego rodzaju uciążliwość, z którą próbujemy walczyć na różne alternatywne sposoby (obecnie kończymy autoszczepionkę, ale chyba nie zadziała:shake: i pewnie będziemy kombinować dalej). Jeżeli nie ma zagrożenia takiego, że krwiak pęknie, wda się jakieś zakażenie,bądź będzie jej to w jakiś sposób przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu to chyba zostałabym przy pomarszczonym uchu, mnie takie rzeczy nie przeszkadzają. W każdym razie konsultacje weterynaryjne na pewno wskazane.
-
Co mu wpadło do głowy, żeby wybyć z własnej chałupy:shake: Trzymam kciuki, żeby udało się futrzaka złapać.
-
A czy ja mogę nieśmiało zapytać kto to jest Max?
-
No to ja dołączam do klubu latających do weta. Oprócz walki z gronkowcem za pomocą autoszczepionki walczymy też z zapaleniem stawów. Na szczęście po wczorajszym zastrzyku (Metacam) futrzak dziś rano mógł się wreszcie porządnie otrzepać, bo wcześniej było tak, że zaczynał i zaraz "auuu". No i wiadomo było było, że boli i to naprawdę boli, bo futro na ból jest bardzo wytrzymałe.
-
Nawet nie wiesz jak miło było oglądać pędzącą Margolcię:multi: Tak trzymać!!!
-
[quote name='Maupa4'] To do mojego braku ścian ? ;) Taak - lubie "duże" otwarte przestrzenie to teraz mam mega duży otwarty ... piekarnik ... :placz: ... dodatkowo bardzo jasny czyli widny ... :placz: ... i dodatkowo przez kosmiczna ilosc okien można popatrzec jak sie pieczemy :diabloti:[/QUOTE] Ale o tej porze roku pieczone prosiaczki nie podchodzą, na taki upał autorytety zalecają jakieś lżejsze dania:diabloti:
-
[quote name='Maupa4']9 + 14 + 19 + 12 + 12 = 66 ... 66 kilo czyli benek jest ... :siara:[/QUOTE] Trochę tego za dużo jak na jednego malutkiego bernardyna - Aslan waży raptem 57 kilo i jest to nasz wielki sukces. W zeszłe wakacje ważył 53 kg i w wypisce z konsultacji weterynaryjnej napisano nam "pies wychudzony"
-
Wysłałam Ci PW. Trzymam kciuki za Margo!