mysza, chyba rzeczywiście lepiej żeby je rozdzielić w takim razie...znajdą sobie nowego przewodnika- człowieka...a jak będą same na podwórku, nawet bez łańcucha i kojca to czy będą mogły do końca zsocjalizować się w nowym stadzie?
ja się najazdu nie boję....przygotowana jestem :)
a wracając do Loli, bo to jej temat to powiem Ci że ona całkiem przypomina mi moją ciotkę (niezyjącą) która właśnie na imię miała LOla:)