Spotkałam dzisiaj w Kundelku Państwa, którzy chcą wziąść szczeniaka... mówili, że mieli zamówione maleństwo w Orzechowcach, ale dzieciak się pochorował... powiedzieli, że przyjadą po niego za kilka dni, bo wtedy nie mogli go ze sobą zabrać. Pracownik jak zwykle zapewniał, że maluch dostanie odpowiednie lekarstwa i napewno go wyleczą... Kiedy Państwo przyjechali, psinka już umierała:-(:-( ...nie pomógł jej nikt:-(
Ja już pojechałam do domu, ale wzięli pewnie psiaka z Rzeszowa, bo już byli praktycznie zdecydowani.
Agat, błagam Cię, suniu dbaj jak tylko możesz o swoje maluszki:-(