No właśnie sama nie wiem... z jednej strony dobrze by było już wpuścić te największe psie nieszczęścia, żeby mogły sobie teraz tam mieszkać, a z 2 to jest bardzo dobre miejsce na wybieg... z Pręgą wczoraj też biegałam na smyczy, poza schroniskiem, ale to jednak nie to samo, co ta radość spuszczonego ze smyczy psa...:shake:
Zobaczymy... dopóki będzie na sadku pusto, będziemy psiaki tam puszczać. Co do złapania... będziemy brać takie, których jesteśmy pewni, że do nas wrócą ;)