Krecik jest fajny, ale nadal się mnie boi. Wczoraj jak wieczorem poszliśmy na spacer to tak trochę dreptał, fajnie kręcąc pupą:evil_lol:, a potem zamierał, jakiś człowiek wyszedł z klatki i Krecik sie przestraszyl, wiec kucnęłam i chciałam go podrapać za uchem, ale tak sie przestraszyl, ze mnie przestraszyl, ze cofnęłam łokieć i podbiłam oko własnemu psu, ktory stał za mną:shake:. W ogóle moja sunia chyba niepewna obecności Krecika, bo na spacerze albo go wącha, albo patrzy mi w oczy, czy on z nami będzie;). A dziś Selenga mnie zdradziła i poszła z Krecikiem sama! A jak nas zobaczył (mnie i sunie) jak wyszłyśmy z klatki (a on był już na dworzu) to uszy w gore i pędem do nas:crazyeye:, ale znowu nie chciał się ze mną przywitać, chyba nadal się siebie boimy;).