Dzwoniłam do nowego domu Lory. Jak się zorientowała, ze nas niema to pobiegła do bramy. Była smutna:placz: Gdyby brama była otwarta to z pewnością by nawiała:placz:
Grzecznie przespała całą noc. Nie nabrudziła w domu:lol: Po ogrodzie lata jak dzik i nie słucha jak się ją zawoła. Pani troszkę słucha, pana nie. Jak poszła na specer to ugryzł ja pies sąsiada:-( Pan mówi, że leciutko. Sępi przy posiłkach, ale pracują nad nią.
O Boziu kochana jak mi bez niej źle:placz::placz::placz: