margot(ileśtam), z całym szacunkiem do Ciebie i Twojego francuskiego weterynarza, gdybyście byli przy tym psie, przy Trevorze, patrzyli mu w ten wielki pysk, nie tak gładko zapadałyby decyzje... żywy, walczący, oddychający pies, to nie zdjęcia i nie wiedza o jego stanie, to życie, które jest cenne i nie tak łatwo wykopać dołek jak sie to wszystko widzi, dotyka, czuje...