Jump to content
Dogomania

mru

Members
  • Posts

    17663
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mru

  1. pierwsze dni Benia - uczymy się życia... [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Beniu/DSC00281.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Beniu/DSC00282.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Beniu/DSC00285.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Beniu/DSC00294.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Beniu/IMG_1947.jpg[/IMG] [/CENTER]
  2. [B]22 grudnia 2010 Benia poznaliśmy przypadkiem. [/B]Przyjechaliśmy do wsi, w której koczował, bo zgłoszono nam, że kręci się tam pies tak chudy, że ledwo ma siłę wstać. Okazało się, że faktycznie był tam taki pies, ale akurat zabrała go do samochodu jedna pani robiąc przy tym we wsi niezłą awanturę. Podobno krzyczała coś o traktowaniu zwierząt i znieczulicy, ale miejscowi nic nie zrozumieli – przecież pies nie był rasowy, mówili… Powiedziano nam, że został jeszcze jeden – przybłęda, darmozjad i w ogóle samo zło… [B]Benio.[/B] [B]Na głównej drodze przy płocie faktycznie stał nieduży psiak z podkulonym ogonem. [/B]Bardzo ładny, lekko wychudzony, o obojętnym wzroku. Kiedy wyciągało się do niego rękę lub chociaż na niego spojrzało – uciekał. Zapytaliśmy, czy do kogoś podchodzi. Odpowiedziano nam ze śmiechem, że nie – bo wszyscy go już ganiali, bo on ludzi denerwuje, łazi… [B]Cudem udało nam się schwytać Benia. [/B]Miejscowym tak bardzo zależało na tym, żeby się go pozbyć, że postanowili nam trochę od niechcenia i mimochodem pomóc. Benio walczył, okropnie się bał, ale wiedzieliśmy, że każdy następny dzień w tym miejscu może być dla Benia ostatnim. Musiał dostać środek uspokajający. [B]Kilka dni trwało przełamywanie u Benia lęku związanego z nawiązywaniem z człowiekiem kontaktu.[/B] Pierwszego dnia była to zupełna tragedia – Benio na nasz widok trząsł się i odwracał. Drugiego podnosił z ziemi rzucane mu smakołyki, trzeciego – z wielką ostrożnością zaczął podchodzić do wyciągniętej do niego ręki… Kolejnego dnia Benio zamachał ogonem, podszedł do nas po więcej czułości i po raz pierwszy wyszedł na spacer! Robił małe kroczki: dwa w przód, jeden w tył… bał się wszystkiego: najmniejszego hałasu, szybszego ruchu. Ale nie gryzł, nie warczał – uciekał w swój kąt. Ucieczka to przecież było jego dotychczasowe życie. [B]Minęły już dwa tygodnie.[/B] Benio zaufał ludziom. Macha ogonem, chodzi na spacery, tuli się do nas i prosi o głaskanie… [B]Benio to dorosły (ok. 4 lat) nieduży piesek w typie gładkowłosego fox terriera [/B](psychicznie również przypomina psa tej rasy).Jest ogromnie przyjacielski do ludzi. Do psów na razie gorzej: boi się ich i bywa, że reaguje agresywnie – wiemy jednak, że z psami we wsi żył w wielkiej zgodzie (być może zgłoszony nam chudy psiak był jego kompanem, bo spali razem w śniegu przy drodze…) [B]Benio jest wykastrowany i zaszczepiony.[/B] Przebywa w hotelu i szuka domu :) najlepiej dla niego byłoby, żeby trafił do niego szybko, ponieważ jest na etapie obdarzana ludzi zaufaniem i nie chcemy, żeby to zaufanie zniknęło… kontakt:[B] 790 102 273 ; 790 102 272 ; [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL][/B] [CENTER][B]* [/B][/CENTER] [CENTER][B]Beniowi można pomóc wspierając go pieniężnie: [/B][/CENTER] [CENTER][B]22 1370 1109 0000 1706 4838 7304[/B] Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! ul. Kopernika 6 m 8, 00-367 Warszawa[/CENTER] [CENTER]tytułem:[B] „dla Benia” [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Beniu/IMG_3399.jpg[/IMG] [/B][/CENTER]
  3. no są są :) zobaczcie jak wygląda Pitek po miesiącu w hotelu :) [CENTER] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Pitek/IMG_3341.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Pitek/IMG_3351.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Pitek/IMG_3331.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Pitek/IMG_3328.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/Pitek/IMG_3306.jpg[/IMG] [/CENTER]
  4. na FB pisał dom że wszystko ok, ale to chwilę po adopcji było, daawno :)
  5. dzielcie się na FB :) [url]http://www.ratujzwierzeta.pl/?p=4077[/url]
  6. druga kotka. bura tricolorka :) śliczna i miziasta bardzo. głośno mruczy :):):) z tego co rozumiem miała sterylkę na gminę i ktoś miał ja odebrać, ale nie pojawił się... [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/koty/SDC14955.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/koty/SDC14954.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/koty/SDC14956.jpg[/IMG] [/CENTER]
  7. i są nowe kotki. dziewczynki. pierwsza przyjęta 1.stycznia piękna, trochę nieufna, ale jakby chce kontaktu. przyjmuje jakieś leki. btw, czy znacie może kogoś z miau kto mógłby na bieżąco jakoś pomagać kotom z lecznicy? :( może kurde spróbować im tam wątek założyć... będziecie podbijać? [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/koty/SDC14949.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/koty/SDC14950.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/koty/SDC14951.jpg[/IMG] [/CENTER]
  8. a bo chciałam zmienić temat. a bzam mieszka w Poznaniu :) a to Miś: [url]http://www.dogomania.pl/threads/178259-nasz-stary-kochany-Mi%C5%9B-doczeka%C5%82-si%C4%99-w-ko%C5%84cu-%29-pojecha%C5%82-do-domku-do-Poznania[/url]!
  9. nie, ani śladu... ten pies miał w głowie jakiś plan, tylko boję się, że to słaby plan był :( to chory pies, musi go okropnie boleć... a w lecznicy nowy piesek. mini parówek, oddany po 2 latach przez swoją panią. pani się przeprowadza czy coś i no niestety nie ma w tym miejsca dla psa. psiak jest dorosły, był na 100% kanapowy a teraz siedzi w kącie przerażony, nie wie co się dzieje i boi się ludzi. [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/oddany/IMG_1240.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/oddany/IMG_1242.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/oddany/IMG_1246.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/oddany/IMG_1218.jpg[/IMG] [/CENTER]
  10. i tak przy okazji: sąsiad Dusi i Klusi... oddany po 2 latach mini-piesek... [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/oddany/IMG_1240.jpg[/IMG] [/CENTER]
  11. Dusia i Klusia mają się dobrze, już są po :( i wszystko jest ok... dziś przewieźliśmy je do hotelu i o ile wcześniej to Klusia raczej zażarcie walczyła to o dziwo dziś była spokojna i właściwie sama szła choć powoli - to z kolei Dusia dała dziś niezły popis paniki, ale wszystko się ładnie udało. generalnie przerażone, zastygnięte suki. teraz mają duży kojec i słomy tyle, że ledwo co widać no i siedzą sobie razem. a tu w lecznicy. [B]Kluska[/B] [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/IMG_1226.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/IMG_1225.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/IMG_1224.jpg[/IMG] [LEFT]oraz [B]Dusia[/B] [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/IMG_1235.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/IMG_1237.jpg[/IMG] [/CENTER] [/LEFT] [/CENTER]
  12. a ja byłam widziałam :D nasz Miś tam mieszka! zaraz Wam powiem co z suniami czarnymi, roboczo zwanymi Dusią i Klusią :P
  13. sbd - dzięki! Plicha, Tobie też :) oh Awit :( u "mnie" na wsi się ludzie cieszą, że psy po sylwestrze idą z w las i o ile wracają to po tygodniu... :/ ja już widziałam wczoraj w dzień w Konstancinie takiego uciekiniera przerażonego, latał przy ulicy i nie dał się nam złapać (mam foty gdzieś) - a miał adresówkę... :/ moja mama dziś innego widziała i też podejść się nie dało...
  14. kasiek, do klatek rozumiem nie wchodzą? zachowanie weta było nieetyczne, tyle. kotka ma dom, na razie nieśmiało zza kanapy lub klopa patrzy ;) ale dajemy czas... ja czekam na wieści czy Kalinie udało się z klatką do kotki podjechać w weekend.
  15. [quote name='Paulina78'][SIZE=4][B] Przeciez to skuw..stwo, zeby z powodu zlych relacji z fundacjami [/B][/SIZE][/QUOTE] no i to w ogóle moim zdaniem lepsza wymówka wymyślona na poczekaniu była.
  16. [quote name='kasiek.'] Dziewczyny wiem ,ze wam przykro,ale po sekcja ,malo sie kocina nacierpiał?[/QUOTE] ale on jest martwy... nie przykro, wkurzona jestem bo przed zabiegami jak się pacjenta nie zna to roi się badania a nie mówi się, że się nie zrobiło, bo i tak byśmy nie zapłacili czy coś tam i odwraca na pięcie.
  17. Semafor jak na 6mcznego kotka ważył sporo, 4 kg (już na patologii był ważony, nie żebym w lecznicy takie dane otrzymała...)
  18. najśmieszniejsze, że oni nie widzą problemu w ogóle...
  19. na co umarł nasz kot? na bycie bezdomnym lub podopiecznym fundacji, tak ogólnie właśnie na to... z rozmowy z panem S. nie wynikło nic. S. nie miał czasu nawet z nami pogadać... słowa S. przytaczam z pamięci, ale są świadkowie na to, co mówił. o co chodzi? o tego kota, co miał u was zabieg. no co z tym kotem? no jak to proszę pana co z tym kotem? no normalnie nie obudził się (normalnie!) dlaczego? dlaczego? ano bo musiał mieć jakieś inne wewnętrzne obrażenia, nie wybudził się z narkozy. zachowywał się (?) normalnie a potem... bo proszę pani w takich przypadkach to to nie można tak na szybko (?) - to się robi szerszą diagnostykę. usg, rtg, krew... no tak, [B]a[/B] [B]dlaczego nie została zrobiona?[/B] komu się niby spieszyło? mieli na to 24h... (no zgadnijcie dlaczego nie została zrobiona?) [B]BO TO SĄ KOSZTY A FUNDACJE NIE PŁACĄ![/B] dokładniej: bo to są koszty a państwo nie płacicie po dwa miesiące! my akurat właśnie płacimy zawsze w terminie, często wręcz płaciłam gotówką na miejscu...! mówię, że my płacimy (zna nas dr P., chyba wie!) a S.: [B]ja nie wiem z jakiej państwo są fundacji[/B], ale fundacje nie płacą. są takie co po 7 tysięcy długu mają i ja nie mogę sobie na to pozwolić... dlaczego miałoby nas to akurat interesować? a bo fundacje zawsze do jednego wora i lepiej żeby kot umarł jak mają nie płacić potem? oczywiście powiedziałam, że my bardzo chętnie zgodzilibyśmy się na wszelkie badania potrzebne i na pewno byśmy za nie (jak zawsze!) zapłacili - czy może ja je miałam wykonać sama w domu czy w samochodzie? czy nie po to przynosi się ranne zwierze do lecznicy? z resztą Paulina i Dorota stały obok mnie w gabinecie w dniu przyjęcia: kotka mieliśmy wrzucić na szpital i lekarze mieli go OBEJRZEĆ! nam też, jak zadzwoniliśmy wieczorem kazali dzwonić 30 grudnia po 14, żeby dowiedzieć się czy już był OGLĄDANY. oczywiście o zabiegu się wstępnie mówiło, ale kot miał najpierw zostać zbadany (pani S. widziała go tylko w klatce!)... to chyba jasne? pan S. poinformował mnie dziś jeszcze (eureka!) po 1 , że to pewnie były wnyki (wow! wow! wow! a co niby mówiłyśmy w wywiadzie w dniu przyjęcia?), że to nie było takie świeże, że tam była martwica (no to chyba jasne, skoro kot wpadł we wnyki z tydzień temu? to też było w wywiadzie przy przyjmowaniu mówione! dokładniej mówiła to Paulina)... cała rozmowa trwała tylko chwilę, bo potem pan S. zaczął nam wyliczać co to on musi jeszcze zrobić (coś o moczu, paskach i innych takich) i zniknął w gabinecie... pani z recepcji na koniec na prośbę pana S. musiała [B]ustalić z nami co to był za kot[/B] (żeby pan S. mógł wypisać nam dokumenty z zabiegu!): imię, wiek... (???!!!) - nie wiem, może tam się zabiegi z zamkniętymi oczami robi? aha dokumentów żadnych dot. zabiegu NIE MA - poprosiliśmy o całą dokumentację z ilościami podanych leków i wyjaśnieniem dlaczego nie zrobiono przed zabiegiem badań. kotek pojechał na sekcję na sggw. trzeba czekać nawet 2 tygodnie. do Lancetu chodzimy naprawdę często (do dr Pietrusiewicza), większych problemów z płatnościami nigdy nie było. jak już fakturę wystawili to było płacone. głównie rozliczałam się gotówkowo, to się zmieniło ostatnio dopiero, raz poprosiliśmy i było ok i potem nie było problemów..! przypomnijmy sobie jeszcze pewne fakty: [B]29 grudnia [/B]parę minut po 15:00 przyjeżdżamy we trzy do Lancetu czekamy chwilę w poczekalni, przyjmuje nas pani Stępkowska oględziny z daleka tylko, bo koty dzikie i strach wypuszczać (to też nas trochę zdziwiło...) - jest to dokładnie przez nas trzy zaznaczone, że koty są dzikusy dopiero odłowione! są z resztą w pułapkach... nie wiem czy pani S. coś pisała w komputerze (wydaje mi się że tak, chociaż dziś pani z recepcji nie widziała w komputerze naszych kotów), jeśli nawet założyła kotom karty to pan S. karty nie czytał przed zabiegiem (widać zapytał tylko CZYJ to kot...?) kotka dostała odrobaczenie a kotek ma zostać, żeby go OBEJRZEĆ i decydować dalej (tak było mówione dziewczyny? sugerowany był zabieg, ale pani S. mówiła, że najpierw trzeba obejrzeć i żeby dzwonić... co też[B] jeszcze wieczorem[/B] zrobiliśmy) [B]30 grudnia [/B]o 15 kotek "schodzi" - ponoć po reanimacji. nie budzi się. nikt do nas nawet nie dzwoni. dzwonimy po 16 - dowiadujemy się co się stało, ale tylko w dwóch słowach, że niewydolność i że nie żyje. [B]kot był w lecznicy 24 godziny! [/B]dlaczego przez 24 godziny nikt nie zrobił mu potrzebnych badań? jestem załamana, bo wszystko jawnie obiło się o kasę a mamy XXI wiek - są TELEFONY i oni mają do nas telefon bezpośredni do mnie i Pawła i nie byłoby problemem przed zabiegiem zadzwonić zapytać, czy jesteśmy świadomi że trzeba wykonać szereg badań? my przecież moglibyśmy podpisać zobowiązanie, oświadczenie, zapłacić z góry jeśli to konieczne!!! nie, to nie o to chodziło. tu nastąpiło olanie sprawy i tyle... bo po co przed zabiegiem badać kota, o którym się nic nie wie (ba, po zabiegu też się nie wie co to był za kot)? kto będzie po nim płakał, ci co nie płacą? heh...
  20. śpij słodko, malutki :( to nie tak miało być. [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/koty/SDC14915-1.jpg[/IMG] [/CENTER]
  21. tak też słyszałam. dlatego nie chcę wydawać wyroków. ja w Lancecie chodzę do Pietrusiewicza i faktycznie wyciągnął mi psa z padaczki i w ogóle zawsze się bardzo przykłada i tłumaczy wszystko. miałam nadzieję właśnie, że to on kotka zobaczy, ale akurat nie miał dyżuru.
  22. biała u weta - jest ślicznością [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/301220101113_2.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/301220101111_2.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/301220101114_2.jpg[/IMG] [IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/301220101112_2.jpg[/IMG] [LEFT]i trójka w bagażniku - czarnym zrobię foty jak tylko będą na chodzie :) [CENTER][IMG]http://i927.photobucket.com/albums/ad118/mru_int/grojec/DSC00719.jpg[/IMG] [/CENTER] [/LEFT] [/CENTER]
×
×
  • Create New...