Marto, nie obwiniaj siebie...to był nieszczęśliwy wypadek...straszny, bolesny, ale nie ma w tym niczyjej winy, chyba że bezdusznego losu...
Człowiekowi wrażliwemu trudno jest nie brać na siebie odpowiedzialności, nawet jeśli nie zawinił...to niestety jest ciężar, który musimy brać na siebie jeśli chcemy być ludźmi wrażliwymi, a nie takimi, którym wszystko jedno, którzy obok cudzego nieszczęścia przechodzą obojętnie bez wyrzutów sumienia...jestem przekonana, Martusiu, że dla Rysia i dla Okruszka zrobiłaś wszystko, co mogłaś zrobić...