Postaram sie cos powrzucac jeszcze dzisiaj:DMusze wam napisac jaka mialam dzisiaj traumatyczna sytuacje(,,dzieki"mojemu kochanemu Rudolfkowi:P:D).Poszłam na spacer z Rudim i na poboczu przy chodniku po ktorym szlismy stal dumny pan obok swoich 2dopiero co umytych aut..poprawial jeszcze jakies zmazeczki szmatka i bardzo sie cieszyl i byl dumny z tego,ze wyczyscil do blysku 2auta:pA rudolfek akurat obsikiwal latarnie,ktora stala po2stronie chodnika...no i jak to Rudolf bo zalatwieniu swojej potrzeby zaczal kopac tylnymi lapami...i całe błoto,ziemie i kamienie skopal prosto na umyte auto(az bylo slychac trzas kamieni o karoserie:P).Pan byl taki wsciekly,ze myslalam,ze wybuchnie,auto brudne,a ja zaczelam sie smiac i tylko,,Rudolfie idziemy":D