Asia Klero, wiemy że bardzo chcesz psinie pomóc. Jest nowy weterynarz i możliwość woluntariatu, a na dniach jedna osoba idzie zwrócić uwagę na sunię wetowi. Więc wszystko się układa.
Jak dziewczyny, które są najbliżej schroniska nie chcą żeby za ostro rozmawiać z pracownikami, to mają widać jakieś powody. Łatwiej zoś załatwić nie robiąc sobie wrogów, szczególnie teraz jak schronisko zgodziło się wspólpracować.
Jak by ktoś zadzwonił do tyskiego schroniska i robił im wyrzuty o psa, to by mnie się potem o to oberwało i nici ze wspólpracy. Lepiej udawać, że się chce psa zaadoptować, wypytać, tak jak już dziewczyny zasugerowały, delikatnie.