Jump to content
Dogomania

gackn1

Members
  • Posts

    120
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gackn1

  1. Wieniuś podszedł o własnych siłach, gdy wróciłam z pracy!!!
  2. Wieniuś nasz kochany walczy ze swoim ciałem ile sił. Oczywiście wszystko przypisuje temu, że pewnie jest głodny i wciąż śledzi nas czy czasem czegoś nie podjadamy. Na leżenie w pokoju wybrał takie miejsce, że wszystkie drzwi a zwłaszcza całą kuchnię ma na widoku. I niech tak tylko coś zjadliwego pojawi się w polu widzenia, zaczyna zrywac się nie bacząc na to, że tylne nóżki Mu nie chodzą. Ma prawie całkowity zanik mięśni w tej łapie z raczyskiem i niewiele bardziej umięśnioną prawą łapkę. Niestety laboratoria w Katowicach zrobiły sobie dłuższe wolne i dr musiał przełożyć pobranie krwi na jutro. Tymczasem Wienio dostaje największą możliwą dawkę scanodylu a w zanadrzu jest tramal, o którym nawet myśleć nie chcę. Rumpusia towarzyszy Wieniowi cały czas. Gdy wynosimy Go w tym kocyku na podwórko, mysli że to są jakieś wygłupy i zaczyna wariować. Na podwórku stoi przy Wieniusiu i nawet stara się nie zrywac do biegu, gdy zobaczy pieska za bramą, bo dostała za to reprymendę, gdy Wieniek próbował biec za Nią. Teraz siedzi na parapecie i szczeka szeptem żeby Wieniusia nie zerwać (choć On i tak słyszy tylko te najgłośniejsze dźwięki). Po prostu w domu jest chory i wszyscy chodzą na palcach. To takie miłe, że jesteście z nami w tych trudnych chwilach, zawsze pomaga mi to jakoś je przetrwać. Wierzę, że w Wieńku jeszcze wiele sił drzemie ale wiem, że "to kedyś" jednak nadejdzie i co ja Wam wtedy powiem?
  3. Ciepło u nas jest ale nie cieszy nas ani pogoda ani nic innego. Wienio bardzo zaniemógł. Nie jest w stanie zrobić samodzielnie kilku kroków. Z soboty na niedzielę dopadł Go jakiś paraliż i spędziliśmy kilka godzin w lecznicy. Wienio dostał kroplówki, witaminę B w zastrzyku jakiś steryd krótko działający, żeby nie obciążać wątroby i nerek, których Wienio miał długo nie badanych. Jutro lekarz przyjedzie pobrać Wieniusiowi krew i dopiero zdecyduje jakie leczenie wdrożyć tym razem. W każdym razie serce i płuca Wienio ma jak młodzieniaszek. Strasznie jest mi żal patrząc jak Wieniek zmaga się ze swoją niemocą jak strasznie nie chce się poddać, jak nie chce dla nas być uciążliwy i ostatkiem sił wychodzi żeby się załatwić na podwórku. Tymczasem nosimy Go w nosidełu zrobionym z kocyka.
  4. Dziś były kąpiele. Wienio do jesiennej sesji zdjęciowej przygotowany:lol:
  5. Alaa, a co to za przepiękny piesek? Rzeczywiście trochę przypomina Wienia- to Wienio z 20 lat temu;)
  6. Tak Alaa, u nas wszystko w porządku;) Wieniek jakby wiedział czego najbardziej się obawiałam, gdy Wień wyjeżdzał, spisuje się bardzo dzielnie. Stara się jak może choć nocami cierpi. Chyba obawia się że i ja Ich opuszczę, bo gdy wracam z pracy chodzi za mną krok w krok. Nawet przed łazienka nie chce czekać a podczas mojej kąpieli stoi z głową opartą na wannie- aż mnie to peszy:lol:Rumpusia, jak to Rumpusia, całymi dniami czeka na parapecie, 10 października miała urodziny- siedem lat temu tego dnia przywieźliśmy ją do domu. Pozdrawiamy Wszystkich.
  7. Ania-Sonia:lol: A u nas jesień jak pisze Alaa, w ogródku, na parapecie a nawet na dywanie. Nie jest jednak kolorowa a smutna i ponura. Wień wyjechał na dłużej, Wień- junior z Czesiem daleko, Rumpa tęskni a Wieniek zmaga się ze swoją jesienią. Bolą Go gnaty, noce bezsenne ale coraz częściej daje się musnąć, wyczyścić uszy i znów wodzi za mną wzrokiem, gdy krzątam się w kuchni, a przy cieście ze śliwkami całkiem wraca do normy.
  8. O jak miło spotkać się z Wami. Niestety wakacje minęły dla nas. Najgorszy tydzień za mną, zawsze mam problem żeby "zaskoczyć". Najgorszy w sensie pracy, bo z Wieńkiem mieliśmy znów trudne przejścia. Wienio obraził się na cały świat, gdy w domu pojawił się ten Trzeci. Nie chciał w domu spać, nie dawał sie dotknąć, nawet apetyt Mu zmalał. Po wyjeździe Czesia z dwa dni było lepiej a potem nastąpił kolejny kryzys. Wieniek zdawał się żyć w innym świecie, ciągle myslał o ucieczce, odwracał się do nas wyłącznie tyłem i nie dawał się głaskać. Poza tym bardzo bolały Go stawy, dyszał okropnie i calutkimi nocami nie spał. Po prostu stawał się coraz bardziej nieobecny. dwie noce spędziłam z Nim w ogrodzie bo za nic nie chciał wejść do domu, stał i patrzył przed siebie i strasznie skomlał, jęczał. Weterynarz oprócz zwyrodnienia stawów i zasuszonej rany na łapie nic nie stwierdził. Powiedział, że to starość daje się Wieniowi we znaki. Sąsiad nie pocieszył mnie, bo powiedział, że wienio szuka miejsca żeby odejść.Seria zastrzyków, leki wzmacniające serce, nie dawałam się Wieniowi położyć, prawie wnosiłam Go do domu, ugotowałam kurczaka- zjadł. Od dwóch dni jest lepiej, nieco lepiej. Nie umiem właściwie wyraźić, co jest inaczej, Wienio nie jest taki jak jeszcze miesiąc temu. Rumpusia bardzo polubiła Czesia, zresztą z wzajemnością. Spaliśmy w czwórkę w jednym łóżku a od 5 rano psiaki baraszkowały po naszych głowach. Po wyjeździe Czesia stała przy bramie i czekała. Przynosiła jego ulubioną zabawkę i widać było, że kojarzy ją z naszym wnusiem, bo merdała ogonkiem i zabawnie ją podrzucała. Czy możliwe, żeby te zmiany jakie nastąpiły u Wienia były związane tylko obecnością Czesia? Czy pomyślał, że chcemy Go zastąpić młodym pięknym pieskiem? Że Jego już nie chcemy?
  9. Wieniu gości swojego przyrodniego brata (chyba). Jest to psiak wienia-juniora. To brat, czy wnuk? Ojejku, co się tu dzieje! Psiak ma 11 miesięcy, Rumpa próbuje mu dorównywać w zabawie ale "wymięka". Wieniek nawet wzrokiem nie potrafi za nimi nadążyć. Może Ktoś wstawi zdjęcia? Idę ich opamiętać bo napowietrzają trawnik i rabatki. Bigiel nawet motylkom nie odpuszcza. I tak jeszcze do 18 sierpnia( o zgrozo!!)
  10. Jesteśmy, jesteśmy. Wieniek nadal nie nadaje się do podróżowania. Wczoraj dostał kolejny zastrzyk i wet. powiedział, że nie jest źle skoro poprzedni działał 2 tygodnie. Wczoraj Wieniek zaparł się przed wejściem do lecznicy a potem po raz pierwszy marszczył na lekarza nos. Myslę, że ostatnie pobieranie krwi dało Mu się we znaki. Dziś nie uszła Wieniowi kąpiel w wannie bo w mieszkaniu nie daje się już oddychać. Nie chciał ale dał się do wanny włożyć i stał cierpliwie. Potem się obraził- zaraz wyślę do Olli zdjęcia z prośbą o wstawienie. Całe urlopowe dni spędzamy przed domem na czesaniu, głaskaniu i grillowaniu. No i sprzataniu :roll:. Alaa, tak ujmująco piszesz o Wandzi. To Ty jesteś Wielka, że zajmowałaś się chorutkim piesem. Do wątku Wienia też często wracam i wspominam jak dochodziliśmy do obecnego etapu i wtedy widzę jak my dostosowaliśmy się i podporządkowali Jego wymaganiom.
  11. Alaa:lol::lol::lol: Nie chciałabym Cię rozczarować, bo ogródek jakoś na zdjęciach tylko tak fajnie wygląda, więc najpierw przyjedź się rozeznać, czy cienia wystarczy. A Wienia i Rumpe też na spacer będziesz wyprowadzała? Bo rozumiem, ze Ty i Twoja Para to komplet to adopcji?
  12. Witam, witam;) i pędzę donieść, że Wieniowe wyniki nieznacznie odbiegają od normy. Choć dr powiedział, że w związku z lekami, jakie Wieniek dostał w zeszłym tygodniu wyniki mogą być zafałszowane, to ja jednak się bardzo z nich cieszę. W związku z tym, że Wienia wątroba jest w dobrym stanie bedzie mógł dostawać te sterydowe leki a widzę, że mają na stawy Wienia dobre działanie. Tylko trzymac kciuki, żeby jak najdłużej odnosiły pozytywny skutek. Własnie przed chwilą Wieniek skoczył na klamke od zamkniętych na podwórko drzwi a to znaczy, że baaardzo Mu się polepszyło. Wczoraj tak skutecznie upominał sie o spacer, że Wień w trakcie meczu musiał z Nim wyjść. Rumpusia staje się taka bardziej stateczna, nadal boi się gdy Wieniek zaczyna szczekać. Ale Jego szczek wystraszyłby chyba i niedźwiedzia. Rumpa też jest na diecie obesity ale jakoś mniej ma wcięcia w talii niż Wieniek. Od kilku dni niepokoją mnie jej "plamienia", co zauwazyłam na poscieli. Jest wysterylizowana. Nie wiem, czy to niepokojący objaw a dziś z wrażenia zapomniałam zapytać weterynarza. Odczekam kilka dni i zadzwonię bo jakoś krępuje się, że tak dziennie zawracam lekarzowi głowę, jakby tylko Wieniek i Rumpa istnieli.
  13. Właśnie wróciłam z Wieniem do domu. Wieniek nie doszedł nawet do połowy drogi do weterynarza, Ponieważ dziś nie mam do dyspozycji samochodu(Wień w pracy) zadzwoniłam do przychodni i przełozyłam badania na jutro. Ale wyniki będą dopiero w piatek, ponieważ dr wysyła próbki do laboratorium. Upały sa dla Wienia trudne do zniesienia, dziś trochę u nas zelżało ale mimo to Wieniek bardzo sie męczy. Po zastrzyku jest mała poprawa- bez pomocy wychodzi do ogródka.
  14. Żeglowanie wciąż odkładamy na czas, gdy Wienio się lepiej poczuje. Teraz biedak ma problemy, żeby zejść z jednego schodka do ogrodu, wejść do auta a nawet przez próg w pokoju, tak więc nawet przy naszej wielkiej pomocy nie włożylibyśmy Wienia bezpiecznie do żaglówki. Sami też nie pojechaliśmy i nie pojedziemy dopóki nie będzie lepiej. A od wczoraj wydaje się, że jest lepiej choć nie chcę zapeszać.
  15. Ciągle nie ma większej poprawy ze zdrowiem Wienia. Przez dwa tygodnie brał scanodyl i i gdy jednego dnia zanosiło się na poprawę, drugiego dnia następowało pogorszenie. dziś do tego stopnia, że prawie na "sygnale" jechalismy do weterynarza. Chora łapa wyprawia jakies dziwne numery, do tego stawy biodrowe i ogólne osłabienie. Wieniek szybko się męczy, staje np. w rogu łazienki przytyka głowę do ściany i dyszy, próbuje kopać, popiskuje. Lekarz domniemywał, że serce jest słabe ale ekg tego nie potwierdza, jest nawet lepsze niż poprzednio. We wtorek Wienio bedzie miał badanie krwi, żeby sprawdzić nerki, wątrobę i cośtam jeszcze. Dziś zdecydowaliśmy się na podanie leków sterydowych. Wieniek dostał też zastrzyk z penicyliny o przedłuzonym działaniu. Teraz śpi, oddycha miarowo a podczas grillowania zajął swoje miejsce i domagał się swojej porcyjki. Aha! i udało się Wienia odchudzić o 3 kg na karmie obesity. To wielki sukces.
  16. Wielkie znaczenie mają dla nas Wasze słowa otuchy i bardzo za nie dziękujemy. Wienio walczy z całych sił z własną niemocą, jest taki młody umysłem a ciało nie pozwala mu na wyczyny. Od wczoraj Wień szykuje do sezonu żaglówkę i kiedy tylko wyjechał z nią z wiaty, Wieniek szykuje się chyba na rejs. Z wielkim trudem ale wciąż kręci sie przy żaglówce i samochodzie w trosce, żebyśmy o nim nie zapomnieli. A ja przeżywam wielkie rozterki, czy zabrać Wienia takiego obolałego, męczyć go wkłądaniem do żaglówki, wychodzeniem na pomost, itp., czy lepiej będzie zostać z nim w domu i nie dostarczać już mu rejsowych wrażeń. Wieniek pływał z nami 3 razy ale było to dla niego takie mocne przeżycie, że kojarzy żaglówkę z czymś przyjemnym. No i muszę mu wreszcie zrobić sdjęcie jak z Rumpą siedzą w kajucie i na pokładzie.
  17. Wienio bardzo podupadł na zdrowiu. Zwyrodnienia stawów i raczysko sprawiają, że ostatnio nie jest w stanie się podnieść. Jednak, gdy z naszą pomocą rozchodzi gnaty, to porusza się o własnych siłach a za kotem lub jeżem nawet rwie się do biegu ale przykry to widok, gdy brakuje mu sił. Na dodatek od dwóch miesięcy musi jeść Royal canin obesity bo im będzie lżejszy tym dla niego lepiej. Tak więc najwieksza przyjemność w życiu stała się mniejsza. Do tabletek Wieniek aż się rwie, bo tylko w tych momentach dostaje jakiś kawałek kiełbaski lub wędzonej makreli.
  18. Bardzo dziękujemy za urodzinowe życzenia dla Wienia. Urodziny wypadały w niedziele wieczorem, był "krupniok" z grilla i ciasteczka uszatki bo tylko to, oprócz ryżu z piersią kurczaka, Wieniek w miarę dobrze toleruje. W poniedziałek pod naszą nieobecność, Wieniek z Rumpusią zrobili sobie poprawiny. Rumpa ściągneła z kredensu opakowanie eclairsów( super klejące irysy) i sama część schowała a Wieniek jak to Wieniek podjadł sobie zdrowo. Znalazłam 6 papierków, że też Mu się szczęki nie skleiły- musiał cnyba ssać. Gdy zobaczyłam te papierki, pierwsza myśl, że wylądujemy z niestrawnością u weterynarza. A tu o dziwo Wieniek przespał noc a rano przewąchiwał miejsce złego uczynku, czy czasem jakiś cukierek się nie zapodział. Tak sobie myślę, czy jest jakieś schorzenie polegające na braku cukru w organizmie, które daje efekt takiego pobudzenia, jakie występuje u Wienia codziennie. No bo dziwne, że po słodyczach tak się uspokoił.
  19. Leży sobie Wieniuś kochany tuż obok mnie i dosypia jeszcze po "kopanej" nocy. Za Wieniusiem leży Rumpusia z błagalnym wzrokiem wpatrzonym we mnie, żebym nie szła dziś do pracy. Za 9 dni Wieniuś będzie miał urodziny, minie 2 lata od Jego przyjazdu do Katowic. Nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko płynie. 730 dni z Wieniusiem, wyłaczając 3 dni urlopu- a i te uważam za starcone.
  20. Dziś Wienio czuje się jeszcze lepiej. W nocy kopał już na dwie łapy a wcześniej tylko jedną, jak konik;)
  21. Dziękujemy za dobre słowa. Wieniu znów czuje się nieco lepiej. Chodzi już normalnie a wczoraj nawet za piłeczką z Rumpą próbował biegać. O cudzie słyszę zawsze, gdy idę z Wieniem do kliniki. Lekarze mówią, że Wieniek w jakiś cudowny sposób powstrzymuje rozwój nowotwora kości, że jeszcze o takim przypadku nie słyszeli. I niech ten cud trwa jak najdłużej.
  22. Wielkanocną niedzielę Wienio z Rumpą razem z Wieniami spędzili u babci. Dzień dla Wienia rozpocząl się wspaniale, bo przejechał 100 km rozłożony na tylnym siedzeniu (my z Rumpusią ściśnięte z przodu). Rumpa żywo reaguje na jazdę samochodem i zdarza się, że nadepnie Wienia na chorą łapkę więc nie siedzą już razem. Przy stole Wieniek zachowywał się całkiem, całkiem (jednak szkoła babci coś dała). Trochę pospacerowalismy nad jeziorkiem. Właściwie to bardzo trochę, bo po kilkuset metrach Wieniek zaparł się, że nie zrobi ani jednego kroku wiecej w kierunku "od samochodu". Wszyscy więc musieli ze spaceru zrezygnować i pojechalismy do domu. Po powrocie Wienio nie mógł sobie znaleźć miejsca, sapał, dreptał, kopał itd. Myslałam, że po prostu tęskni już do domu tak też zebralismy się i wrócili do Katowic. Wieniek zjadł kolację z mniejszym niż zwykle apetytem( a to bardzo niepokojący objaw), dużo pił, stał i stał, stękał i sapał. Telefon do weterynarza ale okazało się, że jest na wyjeździe. Podałam podwójna dawke leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych jednak noc- koszmar. Jak juz Wienio popiskiwał i stękał (a to twardziel nad twardziele) to ból musiał być wielki. Rano ponownie leki i do wieczora Wieniek jakos sie trzymał. Kolejna noc- nieco mniejszy koszmar. Wczoraj badania u weterynarza. Wieniek daje sobie robic wszystko, co trzeba, tylko miny stroi żałosne. Diagnoza- zapalenie stawów. Zastrzyki przynąszą widzę ulgę. Wienio juz dziś swobodnie wstaje, gorzej z kładzeniem się ale też jest juz lepiej.
  23. Wienio przespał dziś prawie całą noc- KOCHANY PIESEK.
  24. Wienio ostatnimi czasy "kontempluje" łazienkę. policzył juz kafelki(i to kilka razy), przejrzał ręczniki i zawartość szafki pod umywalką, przeanalizował proces prania w pralce automatycznej a i o praniu ręcznym wie już chyba wszystko. Dziś tak się przyglądał czynności suszenia włosów, że i Jemu trzeba było ku wielkiej uciesze wysuszyć uszy i kark. Ustawiał się jak należy, podnosił i przekręcał głowę. Widać przyzwyczajony jest do zabiegów pielęgnacycjnych (pewnie z Palucha).
×
×
  • Create New...