Jump to content
Dogomania

yunona

Members
  • Posts

    7799
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by yunona

  1. Dwa razy księżyc obrócił się złoty........ jak Harek w Warszawie rozbił swe namioty.:eviltong::diabloti: Harek i Ferka mają sie o.k. Wyczailiśmy z Michałem, że Harek ma tzw. "jazdy z kocykiem". Czyli jak się zakuta w kocyk i śpi to broń Boże mu przeszkodzić. Kłapie na oślep z ponurym warkotem. W ciągu dnia jest fajnym jamniorkiem, gdy śpi obchodzimy go wielkim kołem. Jest bardzo nerwowy, każde stuknięcie czy dziwne hałasy- natychmiast widać reakcję spięcia jego mięsni i nerwowe rozkopywanie kocyka. :nerwy: [COLOR=blue]Mam okazję wszystko na bieżąco obserwować, gdyż będąc na spacerze z glutkami, odbyłam jazdę figurową na lodzie, wykonując akrobację w stylu "spirala śmierci" , waląc głową do tyłu.:shock::shock: Na lewej jechałam, a prawa mi się dziwnie zawinęła.:B-fly: Najpierw przyleciały do mnie glutki liżąc mnie po buzi (smycz z Harusiem puściłam), ale mądrale stały przy mnie. Miałam szczęście, że przechodził facio pomógł mi wstać i odprowadził do domu (trochę ważę!:eviltong:). W wyniku tych wariacji figurowych mam skręcone kolano oraz złamaną kostkę boczną prawej nogi (w okolicy stawu skokowego). Gipsik do kolana na razie na 5 tyg.[/COLOR] [COLOR=black]A piesie jakby wiedziały, że coś nie tak, są grzeczniusie.:angel::angel: [/COLOR] [COLOR=black]Pozdrowionka dla wszystkich tu zaglądających:multi:[/COLOR] [COLOR=black][/COLOR]
  2. Deer, widzę że wątek Ferki znalazłaś to zdjęcia tam też są, ale czy mam Ci wysłać na maila krótki opis tak jak dla Harrego?
  3. Podaję wątek Ferki: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f85/prawdziwa-piekna-jamniczka-oddal-ja-wlasciciel-juz-wnowym-domu-jest-waszawianka"]www.dogomania.pl/forum/f85/prawdziwa-piekna-jamniczka-oddal-ja-wlasciciel-juz-wnowym-domu-jest-waszawianka[/URL] Galeria Ferki: [URL="http://www.dogomania.pl/gallery/149/33/5783.html"]www.dogomania.pl/gallery/149/33/5783.html[/URL] I pięknie dziękuję ,oglądałam Harrego fajnie wyszło :loveu:
  4. Zdjęcia jeśli można skopiować z wątku to na pewno jego pierwsze ze schroniska, które mnie tak ujęło z ogromnymi oczkami, a potem inne, które uznasz za najfajniejsze. Jeśli się nie da , to wreszcie doczytałam na stronie jamniczej:oops:, że można wysłać mailem, więc jeśli dasz znać to zdjęcia wyślę mailem.
  5. W sierpniu 2008 zaczęłam szukać braciszka dla Ferki - czekoladowej jamnisi 4-letniej, którą adoptowałam w pażdzierniku 2007 roku z elbląskiego schronu, również z dogo, ale najpierw wypatrzyłam ją na Allegro. Jej wątek i galeria jest na dogomanii. Po kilku nieudanych próbach, trafiłam na wątek Harrego, jamniczka 5-letniego, który był oddany do schronu jako agresywny. Była też nieudana adopcja, Harry po raz drugi wrócił do schroniska. Jak zobaczyłam zdjęcie jamnisia chudziaczka z wystraszonymi ogromnymi oczkami razem z synem podjęliśmy decyzję, że właśnie Harrego weźmiemy. Kto będzie chciał agresywnego jamniorka? A u nas znajdzie spokój i miłość. Harrego przywiozłam do domu z Sopotu 11 grudnia. Generalnie jamniś jest bardzo wesołym pieskiem, ale musiał sporo przejść i dostać w doopkę , bo był kłębkiem nerwów. Pogryzł mnie dwa razy, ale stało się to z mojej winy , ale dzięki temu po prostu "nauczyłam" się Harrego. Z Ferką się zaprzyjaźnił w miarę dobrze i pomimo,że jest niesamowicie spokojną i przytulaśną nie dała się zdominować czarnuszkowi. Harry jest b. ruchliwy co mnie bardzo cieszy, nauczył się ostrzegać warczeniem (przedtem od razu atakował), trochę wody w Wiśle upłynie, żeby całkowicie nam zaufał. Za mną chodzi jak cień jak tylko jestem w domu. Fairy znaczy wróżka, czarodziejka, a Harry (Potter) też jest czarodziejem, oboje są z Pomorza i tak miało być. Jesteśmy zadowoleni wszyscy, a Harry z dnia na dzień jest coraz fajniejszy, a najważniejsze- nie gryzie. Harry bardzo dziękuje Brązowej1 i Betbet za wątek i wsparcie, dzięki nim trafił na fajny domek.
  6. Miło dziewczyny, że tu zaglądacie.:loveu: Mamy się w miarę dobrze. [B][COLOR=red]DEER 1987[/COLOR][/B] gdzie mam ten opis zrobić? Na wątku i przeniesiesz , bo nie wiem ,jestem raczkująca w dogo.:crazyeye: Pozdro :bigok:
  7. Trzymamy kciuki za Rambusia.:thumbs:
  8. Zapraszamy do Warszawy, zapewnimy spanko i nie tylko. Zdjęcia po tajfunie Harry, który przeszedł przez Góralską już zrobione. Ja się troszkę uzbiera będziemy się uśmiechać :shiny: o wstawienie. A wogóle to tak daleko od siebie mieszkamy, że mogłabyś zjechać windką parę pięter i wpaść do mnie wieczorkiem po uśpieniu TZ-ta i osobiście mnie poedukować. Aha, Isadoro, jeśli jeszcze jesteś na dogo to napisz co z Twoim pięknym Rambusiem, czy już wszystko ok?
  9. Wielkie dzięki Teapot za wstawienie zdjęć i fajne komentarze. :loveu: Z krokodylka został juz tylko poszarpany korpusik, reszta co wystawała to właśnie usłała dywan, wraz z posiekanymi dwoma butelkami po mineralnej, podartym w strzępy kartonem. Haruś na szczęście szaleje tylko wtedy kiedy jestem w domu, więc mam pod kontrolą przedmioty szarpane. Dobrze, że jutro sobota to posprzątam wreszcie.:eviltong: Dziś pod drzwiami już zamkniętymi (wychodziłam do pracy) , zakładałam buty i wysłuchałam pięknego koncertu dwóch psiaczków, których opuściła wredna pani. Haruś wył ale tak fajnie , a Fercia doszczekiwała. Koncert trwał może minutę , ale było mi fajnie na duszy, że psiska za mną płaczą :evil_lol:, znaczy , że chyba mnie lubią. Dziś była próba z drugimi sąsiadami, Harruś zwiedził ich domek, dał się spokojnie pogłaskać i był przeuroczy. Nawoływania moje do wyjścia na spacer były wręcz niesłyszalne , tym bardziej, że towarzyszyła mu Ferka. Isadoro nie smaruje grzdyli, ale ponoć sierść lśni jak pies jest zdrowy:roll: i od czasu do czasu daje im do wylizywania papiery po maśle (ale prawdziwym!) no i bezustannie je głaszczę. :p Od tego takie "świcące". Jak sami widzicie wszystko idzie powolutku do przodu, każdy dzień przynosi coś nowego i lepszego. O rany! ja to napisałam?, co za nudy !, a moja mama powiedziałaby - i upierdliwa! :mad:
  10. I my się dołączamy Ferka i Harry, póżno, ale jak mówią lepiej póżno niż wcale i prosimy o podanie konta, na które trzeba wpłacać , postaramy się co miesiąc jakiś grosik wrzucić. A tak wogóle proszę również "starych wyjadaczy" o instrukcję , jak pobrać banerek.:-o
  11. Dzięki za ciepłe słowa od wszystkich oraz Ciebie Brązi, myślę ze jak komuś na czymś zależy to się stara i na tym polega tajemnica. Przez tych co idą na łatwiznę macie potem kupę roboty. Dobrze, że Wy jesteście.:loveu: Zdjęcia będą za dwa, trzy dni, czekam aż Michał zwolni swój komputer (kończy pisanie pracy mgr), bo ja na swoim nie mam oprogramowania do zdjęć i nie możemy tej płyty z oprogramowaniem znależć (typowy męski bałagan).:diabloti: Niedługo będą wiosenne porządki może się znajdzie. Dodam, że Haruś nareszcie nauczył się warczeć, dziś gdy wstawałam rano, potrąciłam go nogą i zawarczał - ale nie ugryzł. Są to małe, ale istotne kroki do przodu.:multi: Najważniejsze, że nie jest już takim wystraszonym nerwuskiem. Ściskam wszystkich w pasie i pozdrawiam.
  12. W p a d ł a m , z o b a c z y ł a m i :-o jestem o d u r z o n a :eviltong: zapachem miłości lecącej z tego wątka, nie mówiąc już o serii love story Rambuś - Fergie. :loveu::oops: Wszystkie zaprzyjaźnione pieski są cudowne, no chyba najbardziej zapadł mi w serce sierściuszek Goliat, ma przepiękne umaszczenie i zwróćcie uwagę kochane cioteczki, na mimikę mordeczek :p. Każdy piesio ma swoją charakterystyczną. Fergie niewiniątko, Rambuś z podniesionym fafelkiem rozbrajający, sierściuszki przyglądające się nieśmiało mama i siostrzyczka Goliata no i sam Goliacik niewiniątko, uśmiechnięty Tuptuś. Istna feria obrazków, a oglądając je ma się fajne odczucia. Oczywiście dogaduszki i opisy jak najbardziej ubarwiają całą resztę. Super wątek. :buzi: dla wszystkich i myzianki dla piesiów. Mikołaj wiedział dobrze co miał przynieść, Isadora robi z aparatu świetny użytek.
  13. U nas wszystko OK. Minął miesiąc i warto by go podsumować. Straty: 4 pogryzione dokumentnie koce, obsikane krzesło, zakupkany dywan, przegryzione ucho torby ze skóry (nie napiszę ile kosztowała bo po co się niezdrowo podniecać ), pogryziony kwiatek. No może starczy. :eviltong: Zyski: mam jednego nowego jamniczka Harrego, który umie się świetnie bawić, reaguje na zakaz i prośbę - nie muszę wydawac komend , reaguje ładnie na prośbę. :multi: Od tygodnia nie zrobił nic na dywan ani gdzie indziej (od początku psy wyprowadzane były co 3,5-4 godz.):multi: Tak jak jamnicza rodzina nie jestem zbyt konsekwentna w ćwicze niach psich natomiast dużo z nim pieszczotliwie rozmawiam i myziam, jak tylko siadam na kanapę Haruś jest natychmiast przy mnie. Nie G R Y Z I E , bawi się ładnie , oczywiście śpimy razem, daje już sobie zaglądać w uszka , ale nie odważyłam się zakraplać bez kagańca.:evil_lol: Zauważyłam, że czasami się czegoś przestraszy , ale już chyba wie, że w tym domu nic mu nie zagraża. Na spacerach jak Ferka szczeka to on też, sam raczej nie zaczepia psów . Haruś przytył ale nie jest gruby, nie rzuca się już na jedzenie, ale ma jeszcze zwyczaj wykradania Ferce. ;) Tak jak w którymś poście napisałam,że nie zgadzam się w pełni z behawiorystką co do nie myziania i okazywania dobroci i miłości i właśnie to się potwierdziło , przynajmniej w przypadku Harusia. Żadne zakazy , suchość i ćwiczenia tylko serce przytulanki i myzianki. :loveu: Haruś uwielbia gryżć butelki plastikowe po napojach i masowo mu je dostarczam. Kocyków już nie gryzie.
  14. [quote name='teapot']Obrazić się? No coś Ty, za co? Z całowania niestety nici z innych powodów- TZ z 39 stopniami gorączki. :shake:[/quote] O kurczę. :crazyeye: Na pewno był za lekko ubrany jak na te mrozy, przynajmniej takie odniosłam wrażenie jak go ostatnio widziałam. Pozdrów go ode mnie :loveu: no i opiekuj się nim dobrze :eviltong: :evil_lol:.
  15. Teapot myślę, ze nie obraziłaś się na mnie za żarcik :eviltong:. Wiem, ze zmarzłaś i masz popękane usteczka, którymi nie możesz teraz ucałować wiesz kogo....,:calus: ale to na pewno się opłaciło. Każdy z nas ponosi jakieś ofiary czy też naraża się na jakieś straty, ale osiąganie celu wyższego kosztuje. Coś za coś. I przypomnę - cierpienie uszlachetnia. :eviltong:Teraz też jak zwykle trochę żartuję, ale jak był okres, że ledwo powłóczyłam nogami , a nie chciałam brać już silnych środków przeciwbólowych to tak zawsze mówiłam. :p Myślę, że na pewno coś w tym jest. Tak jak mówią, że to co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.:evil_lol:
  16. Teapot, a może po prostu nie spodobałaś się facetowi, dlatego Cię ominął z daleka.:eviltong::evil_lol: Myślał, że go chcesz poderwać na pieska zmarzniętego?! :diabloti: Nie martw się więcej pewnie suni tego nie zrobi. Bo następnym razem może nadziać się na kogo innego. Dobrze, że chociaż zrozumiał, że coś nie tak zrobił. To tez sukces. :lol:
  17. I chciałabym jeszcze dodać, że często słyszę - pani przecież to tylko pies! To we mnie jakby piorun walnął. Adrenalina do góry i najpierw grzecznie, ale jak słysze te wiejskie (przepraszam wieś) okreslenia co pani się czepia no to bym od razu waliła w ten zakuty łeb. Dla większości ludzi to żywe zwierzę to jak zabawka jest to dobrze nie będzie też dobrze. Bezduszność a przy tym zakute łby, beton ,bo inaczej nie da się tego określić. Nie mogę zapomnieć tego dziada z Intercity , który był oburzony!, że pies na siedzeniu z nim w przedziale ! Za tyle kasy ! Ale tego potraktowałam z grzeczną obojętnością, a konduktor głaskający Harusia dobił dziada do reszty (to było widać). Chciał zmienić przedział, a potem ani piknął na ten temat do konduktora. I nic się na to nie poradzi, bo inni takich jak my określaja jako pukniętych :stupid:. A jeszcze jak słyszę, że psy mają lepiej niż dzieci i że z głodu tyle dzieci umiera to pytam czy pani - pan wspomaga głodujących? Bo ja tak i nie mam się czego wstydzić, że mój pies ma dobrze. Zamykam tym gębę.
  18. Już się odzywam. Jestem onieśmielona Waszymi komplementami, bo w sumie cóż, chciałam Harusia, mam go i ok. A że przy okazji jest trochę pod górkę, no takie jest życie. Widziały gały co brały.:crazyeye::eviltong: Na razie ćwiczymy, ubieramy się na spacerki, smarujemy łapki. Wszystko robię zakładając Harusiowi kaganiec (ale nie oświaty), daje spokojnie sobie założyć, najpierw jest siad, zakładamy kaganiec, potem smarujemy łapki, zakładamy sweterek i obrożę, zdejmujemy kaganiec. Wszystko wykonuję w miarę spokojnie, on znosi to dzielnie przez cały czas, stoi spokojnie. Tylko za pierwszym razem warknął jak łapkę wkładałam w otwór sweterka. Po ostatnim zwarciu - spokojnie. Nawet zdejmując sweterek, dzisiaj nie załozyłam kagańca, bo spieszyłam się do pracy i spokojnie dał sobie zdjąć ale oglądał się do tyłu, więc b. uważałam. Ale nie będę ryzykować więcej dopóki nie będę go pewna. Wieczorkiem pochrupaliśmy orzechy włoskie , od których kruszenia bolą mnie ręce, a dzieciaczki wyjadały srodeczki. Nie daje im rozgryzać, gdyż poprzedniej suni strasznie zjechałam zęby i psuły jej się. Teapot masz żelazne nerwy- ja dzisiaj miałam taką samą przygodę ok. 13.00 właśnie pod sklepem C najpierw mocherowej pani zwróciłam uwagę, że na 10 stopniowym mrozie nie zostawia się pieska (mała suczka mix jamnior czarna ) tylko szybko wyprowadza, a do sklepu idzie się bez pieska. Na co mocher, że jest tylko 8 stopni i tu przelała kroplę.:angryy: Nawciskałam jej porządnie , żeby sama gołą d.. posiedziała 20 minut (też tyle czasu robiłam zakupy a piesek już był wcześniej), i zaraz po tym suczka zaczęła podnosić łapki i ledwo szła. Mówię babie żeby wzięła ją na ręce, bo jej nusie zamarzły. A ta , że nic jej nie będzie.:mad: No to ją trochę postraszyłam,że odpowie za znęcanie się nad własnym pieskiem i idący przechodnie też włączyli się do rozmowy i baba chcąc nie chcąc wzięła pieska i spierniczała aż sie kurzyło. A kiedyś to pewnego dziada o mało smyczą nie potraktowałam bo bił psa, za to że się obejrzał za suczką. Tak głośno na niego się darłam, że ludzie stanęli w oknach i dziad szybko się zmył, ale miał pecha bo następnego dnia spotkałam faceta młodego z tym samym pieskiem i nagadałam mu o tym starcu cholernym. Przyznał, że to dziadek i że mu zwróci uwagę . Zagroziłam , żeby więcej tego nie robił, bo następnym razem oćwiczę dziadka i tyle. Ja już tak mam. :diabloti: Teapot następnym razem nie bój się tylko głośno, żeby ludzie słyszeli jak zwracasz mu grzecznie uwagę (czy jej), i nie bój się też powiedzieć co o tym sądzisz. Podpuszczam Cię, a Ty jesteś grzeczną dziewczynką. Zrobisz jak zechcesz, ale biernością nic nie zdziałasz.:shake: A dziada z sunią kojarzę , zapytam dozorcy, bo jestem z nim w dobrych układach.;)
  19. [quote name='JamniczaRodzina.']Trzymamy kciuki za powodzenie.Yunono jeszcze dodam ,że do takiego psiaka niewolno się uśmiechać a zwłaszcza pokazywać żąbkow gdyż odbierane to jest jako atak.W naszym przypadku właśnie tak jest.:roll:[/quote] Tak,Jamnicza Rodzinko wiem. Czytałam o takim eksperymencie z psami i małpami i ziewaniem. Ziewanie nie zawsze nim jest, chodzi o to żeby pokazać swoje uzbrojenie.To też u Harusia zaobserwowałam. Teraz czytam jeszcze inne publikacje na ten temat, będę tak obcykana, że chyba zrobię doktorat z zachowań jamników :eviltong::evil_lol: .
  20. U Harusia jest typowa agresja "dominacyjna" na tle lękowym :crazyeye:. On wszedł w nowe środowisko i nie wie czego się ma po nas spodziewać, dlatego są te reakcje z dziabaniem. Szkolenie (nie mylić z tresurą) powinno załatwić sprawę. Niepokoi mnie trochę sprawa tego dziecka , z którym był Harcio - czy długo miał z nim kontakt i jakiego rodzaju autyzm , czy ten o którym wspominała Isadora. Tak czy siak wiem na czym stoję i nie szkolenie mnie przeraża ale jego termin ( niestety rok czasu) przynajmniej 2 x dziennie po ok. 15 min.:mdleje: Wiem czego mam unikać np. nie wiedziałam, że patrzenie w oczy psu jest dla niego wyzwaniem. Sprawdziłam to. Zgadza się. Nie dziabał, ale szczekał groźnie i skakał.:mad: Pomimo, że mam bezpośredni kontakt z jamnikami 24 lata głównie suczkami, nie spodziewałam się po panach jamnikach takich zachowań. Brat miał pana jamnika niekastrowanego i był fajnym domowym fafikiem. :eviltong:Tak że człowiek uczy się całe życie. Harcio będzie rozpracowany (gadam jak Sztyrlic). Był taki ruski serial a'la Kloss, kiedyś dawno. Cioteczki trzymajcie kciuki. :kciuki:
  21. Ja oczywiście mam na myśli zwykły kaganiec miękki :eviltong:aby tylko nie ugryzł. Dzisiaj go nie stosowałam, ale 5 x 10 minut było siad - smakołyk z miski, zostań , chodż - siad i znowu nagroda. Tak dzisiaj dostał jedzenie przydziałowe, a pod wieczór kosteczkę do gryzienia ale też jako nagroda. Wszystkie polecenia wykonuje perfekcyjnie, do tego stopnia , że jak go wołam to od razu siada nie czekając na komendę (oczywiście normalnym głosem spokojnie). Ale wtedy jest chodź i dopiero siad a nagroda po wykonaniu zadania. Spryciula. Zauważyłam , że Ferka go też ustawia i dziś wyskoczył do niej z zębolami, ale jej nie ugryzł , bo krzyknęłam spokój. I cisza. Tak że facio się wkurza:mad:, że dwie baby go ustawiają i jeszcze ten chłop co cały dzień siedzi przy kompie. Piszą również, że właśnie psy wykazujące agresję dominacyjną garną się bardzo do ludzi są milusie, bo chcą sobie ich podporządkować:diabloti:. Harruś jest ewidentnym przykładem, ale to też ma swój urok. Kaganiec będę zakładać jak będę dotykać jego łap, uszu itp. Całe szkolenie można sobie wydrukować i krok po kroku będzie zajęcie. Gorzej, że jest zima bo gro elementów fajnie by było robić na zewnątrz. No ale niedługo będzie wiosna.;) Acha Brązi ja to szkolenie wyczytałam właśnie u nich , a szkolenie z klikaniem mi nie leży.
  22. Przeczytałam dostępne materiały na temat agresji dominacyjnej i wszystko co tam jest opisane czego nalezy unikać zgadza się z tym co zaobserwowałam. M.inn. nie powinnam wpuszczać go do łóżka.Wczoraj próbowałam to zrobić to skubany drapał w drzwi i płakał.:diabloti: I co, złamałam się i wpuściłam go. :eviltong: Co prawda on mój dotyk toleruje ale jest przynajmniej 10 punktów w których należy ich unikać zanim się go wyszkoli. Stoję przed nielada wyzwaniem. Czeka mnie ciężka praca. Harry jest b. inteligentny, reaguje na zakazy (wiem, że należy teraz to nagradzać) i to poczucie bezpieczeństwa, które cały czas przewala się przez wątek muszę wypracować szkoląc go. Zalecają koniecznie zakładanie kantarka i szkolić kilka razy w ciagu dnia po ok. 10-15 minut.:mdleje:
  23. Masz może rację z tym nagradzaniem. Dzięki za podanie adresu szkoleniowego. Zaraz tam wejdę. Dzięki i dobrej nocki.
  24. [quote name='brazowa1']o wow! najtrudniejsze,to to "niemizianie",co? czy jednak czlowiekowi latwiej nie dotykac,jak zostało sie pogryzionym? chyba juz latwiej...[/quote] Nie, ja się go nie boję. Ból przejdzie, rana zagoi. Mam miec wyrzuty sumienia głaszcząc Ferkę? Będę miała, bo on przychodzi i też się domaga. Cały czas go dotykam i przeprowadziłam pierwsze szkolenie - siad. I Ferka i Harcio wykonali je znakomicie, w mig załapali bo oboje są łakomczuchami. Jakież było rozczarowanie, gdy po kolejnej komendzie siad było delikatne podrapanie za uszkiem a nie było delicji. Od razu było wpychanie nochów w moją rękę czy coś tam jest. Powiem szczerze, że jak szłam na spacer , oboje wykonali piękne siady, założyłam obróżki (nareszcie spokojnie) i wynagrodziłam myzianiem. To mi się podobało. Zobaczymy jak będzie dalej.:-o
×
×
  • Create New...