Oj, qrczę, robi się problem. :-( Wypadałoby, o ile go to nie zestresuje (i nie kłapnie ze strachu), w 2-3 osoby donieść do auta (jeśli rzeczywiście doprowadzenie na smyczy odpada), wsadzić, zabezpieczyć w aucie, podobnie wytaszczyć i zanieść do lecznicy.