Różnie to bywa. Ostatnio adoptowałam psa, który od lat siedział w schronisku i już człowiek nie był mu potrzebny. Nawet nie podchodził do krat. W ogóle nie reagował na człowieka. A w domu się okazało że wszystko wie. Kanapa, czystość, mizianie itp. I dobrze wszystko.
Bądźmy dobrej myśli. Trzymam mocno.