Witek z niesamowita cierpliwoscia znosil wszystkie zabiegi, wzdychal tylko od czasu do czasu. Okazalo sie na podstawie jego ksiazeczki zdrowia, ze mieszkal niedaleko mnie, mial na imie Kajtek, byl tez w komputerze mojego weta. Dlaczego go oddali? ktoz to wie.
Panstwo byli zauroczeni nim bez reszty.Pan dumnie z nim spacerowal, co chwile go mizial. Wycalowany i wypieszczony, choc odorek od niego zalatywal, przyjmowal to ze stoickim spokojem. Tylko ogon, najpierw podkulony, potem wedrowal coraz wyzej.
Oj kosztowal Kajtek- Witek nowych panstwa. Benzyna, daleka podroz, a i u weta zostawili niemalo kasy.Ale stwierdzili, ze tak ma byc.:loveu:. A potem na rekach wniesli Witka do auta i pojechali. Poryczalam sie.
I nikt go nie chcial. A jednak dla innych okazal sie cudem.Moze pani zajrzy na Dogo.Podalam linki.