Ale sie naszukalam. Juz wczoraj dzwonilam. Mania zdrowa, apetyt dopisuje. Bardzo duzo spi. Przychodzi na zawolanie i nawet chce sie miziac. Troche ladnych zdjec i mozna chyba szukac domu.Jest zainteresowanie.
Jesli przyjedziesz do 15 to pracownica jest dogomaniaczka i wie o kogo chodzi. Po 15 nikt psa nie wyda. Moze dam Ci na PW do pracownicy nr telefonu, to sie z nia mozesz jakos umowic.
Jak sie nie ma co sie lubi....Mysle ze dla niego samotny pobyt w osobnym boksie jest tragedia. Na ogolnych tez nie wychodzil z budy bo sie po prostu bal. Troskliwy opiekun /Poker?:razz:/ spacerki i rozrywki zmienia zgryzliwca.
Jezeli adoptujesz ze schroniska to zadne. Oni maja swoj regulamin. Jesli bys adoptowala ode mnie to ja tez mam swoj. Ale nie ma sprawy.
Dodam tylko ze p. wet schroniskowa rzadko bywa w schronisku i raczej nie zajmuje sie leczeniem specjalistycznym bo miasto na ten cel nie daje pieniedzy. I wtedy my staramy sie pomoc. Pod warunkiem ze mamy zgode. Samowolki nie ma.
Sprawa jest pilna, ale jak pisalam dalej nie wiem co z psem zrobie po wyjsciu od weta. Saska, nie odpowiadasz na pytania. Dla mnie nie jest problemem zabrac psa, pojsc z nim do weta, zrobic badania. Problemem jest co potem z nim zrobie.
Jak nie zadzwonie to nie ma. A dzis dzien okropny - szukamy transportu i pieniedzy, maluch w schronie odgryza sobie ogon ze stresu - szukamy ratunku, trzeba pomoc i zgrac te pomoc dla pieska z polamanymi zebrami / stercza przez skore/.Dzis nie wiem jak sie nazywam. Ale zaraz zapytam.