Tak go ostatnio obserwowałam i sobie myślę - On pewnie całe życie był na łańcuchu, może głodny, może bity, na pewno nie było przy nim człowieka. Teraz nie ma łańcucha, boks nie zatłoczony, nawet troche z kumplem pobiegać można. Micha zawsze pełna, nikt nie krzyczy, nie bije, nawet ktoś pogada. Takie sobie żyćko schroniskowe.