U mnie to samo jak mielismy charciczke na tymczasie to sasiad uparł sie ze najadła sie trawy i zwymiotowała na klatce, a przeciez to nierealne zebysmy togo nie zauwazyli, a oni maja kota ktory jest puszczany samopas i tez je trawe, czasami siedzi pod ich drzwiami po kilka godzin, na dodatek czuc jego suskami na klatce. A w moim rodzinnym domu gdzie jest moje kochane stworzenie, Sara, sasiadka uparła sie ze to jest agresywny pies (Sara szczeka raz na 2-3 tygodnie, niegdy nie słyszłam zeby warczała, akceptuje totalnie wszystkich łacznie z listonoszem, nigdy nawet nie szczekneła na człowieka) powiedziała ze nie wolno mi jej wypuszczac (na mozg jej padło) a ona ma 3 małe kundelki ktore co chwila wybiegaja na ulice i biegaja za motorami, samochodami, motorynkami... nie raz zarobiły kopa od kogos nie mowiac o przestraszonych dzieciach ktore zsiadaja teraz z rowerow i je prowadza bo boja sie ze psy beda za nimi ganiac... tak to jest z sasiadami zawsze widza u kogos...