mnie najbardziej denerwuje następująca sytuacja: ide sobie z Irish (7mies) nikomu sie nie narzucając, nagle ktos zaczyna cmokac na Irish i na inne sposoby zachęcać żeby po dniego podeszła, jeśli ktoś jest daleko to idziemy dalej jakby nic, jeśli jednak ten ktoś przechodzi bardzo blisko nas to Irish chce do niego podbiec (staram się ją oduczyć) i wtedy się zaczyna - człowiek jest oburzony, odskakuje, patrzy morderczym wzrokiem jak ten pies śmiał w ogóle do niego podejść, jak śmiał próbować na niego skoczyć.
Nie rozumiem takiego zachowania ale nauczyło mnie uprzedzania go
Inna sprawa gdy podchodzi matka z dzieckiem, często nawet nie pyta czy pies gryzie i mówi żeby dziecko się przywitalo. ja ostrzegam, że Irish skacze i może przewrócic, matka na to, że ona też ma psa i że dziecko jest przyzwyczajone (bez komentarza)
W momencie gdy chcialam Irish przyzwyczajac do dzieci, przytrzymywalam ją żeby nie skoczyła ale nadal jest to dla mnie stresujące i staram się tego unikać. Byłam zaskoczona gdy radość takiej matki zwiększała sie wraz z intensywnością powitania Irish i jej czułością okazywaną lizaniem dziecka po twarzy, już na to jej nie pozwalam ale nie rozumiem czym sie kieruje taki rodzic bo bezpieczeństwem dziecka na pewno nie
Niedawno Irish bawiła się w wodzie przy brzegu z amstafem. Nagle słyszę głos dziecka: 'mamusiu a w tą zabawę mogą sie bawić tylko pieski?' i odpowiedź matki 'pieski się bawią razem, ale podejdź sobie popatrzeć' i dziecko podchodzi bardzo blisko to rozbawionych psów. Taka odpowedizialność rodziców jest po prostu porażająca :angryy:
i to się zdarza często, w ustronnym miejscu w parku bawi się razem parę puszczonych psów, i nagle podbiega dziecko, rodzice stoją na ścieżce z widocznym przyzwoleniem a o wypadek tak łatwo.