Jump to content
Dogomania

tusinka22

Members
  • Posts

    1611
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tusinka22

  1. Tak czuję się zdecydowanie lepiej. Jutro też wraca moja mama więc do niedzieli powinnam się wyrobić ze zdjęciami.
  2. Chyba jednak nie wyrostek, powinnam dzisiaj jechać na usg ale mniej mnie boli więc sobie daruję. Ciesze się że mi przechodzi bo moja mama wyjechała na tydzień i nie miała bym z kim dziecka zostawić na pobyt w szpitalu (chociaż pewnie jak bym musiała się położyć do szpitala to mama by wróciła), sprawa ze zdjęciami się trochę opóżni, chyba że w piątek poproszę ciocię żeby zajęła się trochę Oliwką to wtedy podjadę i porobię fotki.
  3. Zdjęć jeszcze nie ma, u mnie znów nie wesoło, jutro rano jad e na badania bo mam podejrzenie zapalenia wyrostka, od tygodnia mnie już boli brzuch a wczoraj miałam wysoką gorączkę. Trzymajcie kciuki żeby to nie był wyrostek- nie wyobrażam sobie teraz iść do szpitala na operację.:shake:
  4. Hop psiaki. Jeszcze nie udało mi się zrobić ładniejszych zdjęć psiakom, nie miałam kiedy ale do końca tygodnia postaram się zrobić (nie wiem czy będą ładniejsze bo nie umiem robić ładnych zdjęć ale się postaram).
  5. podbijam psiaki, dziś niestety nie uda mi sie porobić zdjęć psiakom, nie mam z kim zostawić niuni, podjechałam tylko do nich na chwilkę i położyłam im legowisko do klatki.
  6. Postaram się dowiedzieć jakie są ceny potrzebnych rzeczy do kojca, psiaki u mamy mają kojec- siatka, słupki, a na dole żeby się nie podkopały tata (jeszcze wtedy przed zawałem) powkopywał jakieś stare metalowe płyty (ogrodzenie już jest 3 lata i się nie podkopały-a kopaczki są dobre). Wiecie co teraz wiem co czuje pies wyrzucony na bruk, jak niepotrzebna rzecz, ma nadzieję że wszystko wróci do normy, że się ułoży a tu nic, dobrze że znajdują się osoby które dają pomocną dłoń, dla psiaków Wy a dla mnie rodzice - ale smutek chyba tak szybko nie mija.....:-(
  7. jestem z mazowieckiego, wiecie co ja już nie mam siły, dziś tam byłam, oni spakowali resztę moich rzeczy i wynieśli do garażu, co ja im zrobiłam???:-(
  8. Dzięki wszystkim chętnym do pomocy. Postaram się jutro znaleźć kogoś do przypilnowania mojej niuni, podjadę i porobię ładniejsze fotki. Co do kojca i budy- buda jest, duża, ogrzewana z przedsionkiem (oczywiście do tej klatki co terz siedzą się nie zmieści:-(
  9. Czy mogła bym kogoś poprosić o zrobienie ogłoszeń, ja nie umiem, jestem w stanie zwrócić koszty za ogłoszenia.
  10. No pewnie nie ma wyjścia, lepszy kojec niż klatka (choć teście twierdza że to duży kojec), tylko problem z funduszami i ze zrobieniem, nie wiem czy ja będę umiała zrobić kojec....:shake:, tata mi nie pomoże bo po zawale nie może robić nic ciężkiego.... k...a wszystko pod górkę.
  11. Ja nie powiedziałam że oddam je do schroniska, chce im znaleźć lepszy dom, gdzie nie będą musiały 24h siedzieć w zamknięciu, jeszcze żebym była cały czas w domu i miała dla nich czas, zaraz skończą się wakacje i idę dalej na studia, a gdzie nauka, gdzie czas dla dziecka, gdzie czas dla psów??? Pieprznięta teściowa już je przeniosła do klatki - wiecie jak się poczułam jak dzisiaj je zobaczyłam w klatce 2mx2m, siedzą i piszczą a ja nie mam ich gdzie zabrać:-(
  12. Dziś byłam z Falą na wizycie - badania krwi wyszły ok, ma jeszcze stan zapalny - ale to podobno normalne po operacji. Co do kojca- nawet jeśli miały by być u mojej mamy to jakie będą miały życie- prawie niczym nie różniące się od schroniska, cały czas w kojcu, nie wiem, jestem już u skraju wytrzymałości, nie wiem ile jeszcze wytrzymam.
  13. Dodam tylko że moja psica ma się w miarę ok, ma apetyt (oczywiście dostaje małe porcje), chodzi na króciutkie spacery, przytula się tak jak by okazywała wdzięczność za pomoc. W środę kolejna wizyta (usg i badania krwi).
  14. Porozmawiam na ten temat z mamą ale nie wiem czy się zgodzi.... już jest mi głupio Ją o to prosić, mama i tak dużo dla mnie robi (dzięki mnie ma obecny zwierzyniec).
  15. Co do kojca to i tak będę musiała im jakiś zrobić- teściowa chce wsadzić do kojca gdzie są psiaki kury a psy albo muszę zabrać albo będą siedziały w małym kojcu (2x2m). Przyznam się że teraz nie mam pieniędzy (pieniążki wydałam na operację Fali i jeszcze muszę zostawić na wizyty i badania). A z kojcem u mojej mamy to trochę kłopot: 1. U mamy jest już 7 psów i bardzo mama nie chce kolejnych na stałe 2. Nawet jeśli zrobić kojec to nie będą puszczane- nie ogrodzony teren, z tamtymi się nie dogadają bo mamy psiaki nie tolerują żadnych obcych psów, a poza tym nie puszczę na nieogrodzonym terenie 10 psów... 3. Na obecną chwilę nie ma już nadziei żeby mój mąż coś zrobił w sprawie zamieszkania (dziś powiedział kategorycznie że do bloków nie pójdzie i dopiero jak go będzie stać na zakup działki i postawienie domu to dopiero możemy razem zamieszkać, nie liczę na to że to w ogóle kiedykolwiek nastąpi bo na razie to ma dużo długów do spłacenia) 4. Ja obecnie nie pracuje, nie mam dochodów, a rodziców też nie chcę obciążać kosztami (rodzice są na rencie, a na same leki dla taty wydają miesięcznie około 700zł), co do pomocy ze strony męża nie mam na co liczyć- na pewno nie na psy. Nie wiem co robić.
  16. Moja Falusia już jest po operacji, dziś przywiozłam ją do domu. Operacja to był już ostatni dzwonek żeby ją uratować. Ma wyciętą śledzionę (cała była zajęta przez guza), miała w brzuszku około 3l krwi, gdybym nie kupiła krwi do transfuzji nie było by żadnych szans. Jest malutki przerzut na ogon wątroby, teraz mamy kontrolować (usg, badania krwi), jak jej stan się poprawi być może spróbują usunąć ten płat na którym są niewielkie przerzuty. Więcej na szczęście nie widać. Weterynarz powiedział że jest zadowolony z przebiegu operacji i ze stanu Fali po operacji. Jak ją przywiozłam zrobiła siusiu i poszła na swoje legowisko. Siedzę teraz i płaczę (chyba ze szczęścia że operacja się udała), co będzie dalej zobaczymy, mam nadzieję że jeszcze z nami pobędzie, to jest członek naszej rodziny i to bardzo bardzo kochany!!!!!
  17. Wyniki sie pogorszyły od wczoraj, ma dużą anemię, już zamówiłam krew w banku krwi, ma dojechać pociągiem o 12, dadzą jej krew i będą operować. Prosze trzymajcie kciuki:-(:-(:-(
  18. Co robić, godzić się na operację, konsultować , czy nie czekać i szybko usuwać?
  19. Boże dlaczego życie jest takie okrutne?????? Co mnie jeszcze spotka??? Moja psinka (rottwailerka) jest chora. Zaczęła dzisiaj wymiotować (mama jej dała skórę od ryb), zrobiła się osowiała, nie przechodziło więc pojechałam do weterynarza, zrobił zdjęcie, usg, badania krwi, niestety nie jest dobrze, na zdjęciu koło śledziony widać jakiś twór, chyba guz (było jeszcze podejrzenie że to np. folia aluminiowa) ale badania krwi wyszły żle, ma niedokrwistość, mało płytek- wskazuje na guz. Jutro rano mam z nią jechać, zrobią kolejne badania i chyba będą ją otwierać..... Nie wytrzymam tego......
  20. Hop psiaczki, sytuacja staje się gorsza- teściowa dziś sobie zakupiła kury- jeśli psy im coś zrobią to będę musiała natychmiast je zabrać- teść jest zdolny do wszystkiego- dla niego zabić psa to nie jest żaden problem.....
  21. Dziś mijają 2 lata jak odeszła moja kicia Tusia [']. Hop psiaczki!!
  22. to niemożliwe, nie wychodził z domu a w domu trutek nie ma... dwa lata temu miał ciężką operację (miał połamaną łapkę w kilku miejscach) poskładali mu ją na druty ale to chyba nie było przyczyną jego śmierci.... to było 2 lata temu.... Tyle się wycierpiał w życiu, był dzikim kotem, potrącił go samochód, operacje, ból, dochodzenie do siebie, oswajanie z człowiekiem i teraz odszedł....:-(
  23. hop psiaki, jadę do domu, nie mam już siły... wszystko mnie przytłacza, nic mi nie wychodzi.
  24. nie mogę zrozumieć, dlaczego odszedł.....był młody, zdrowy (bynajmniej nie wykazywał oznak choroby), serce mi pęka...
×
×
  • Create New...