Izuś bardzo Cię przepraszam, że dopiero teraz.
Nie potrafię słowami wyrazić co czuje, czytając to co napisałaś.
Jest mi strasznie mi przykro, nigdy nie pomyślała, że Amuś tak szybko odejdzie. :placz::placz::placz:
Otoczyłaś go opieką najlepszą z możliwych, dałaś wiarę, przywróciłaś mu nadzieję w to , że człowiek to nie tylko ból i cierpienie. Że człowieka takiego jak Ty można pokochać, można mu zaufać i dałaś mu okazję by jeszcze cieszył się życiem.
Dałaś mu schronienie kiedy tego najbardziej potrzebował, kiedy naprawdę niewiele osób podjęłoby się opieki nad dorosłym psem w potrzebie. Co wiemy wszyscy, my dogomaniacy, którzy na codzień borykamy się z problemem dotyczącym braku domów, choćby tymczasowych.
Iza, błogosławię dzień, w którym zadzwoniłaś do mnie w sprawie Iwanka, pamiętasz? Wtedy wszystko się zaczęło, zaangażowałaś się bardzo w jego sprawę, ale wtedy pojawił się Amuś. Jak ja się cieszę, że to nie Iwan a Amor znalazł u Ciebie schronienie. (Osoby, które nie znają tematu chciałam poinformować, że Iwan decyzją właścicielki pozostał w swoim domu, choć wcześniej chciała się go pozbyć ze względu na syna, który go nie cierpi. Syn wyjechał, pies został, choć nie wiemy na jak długo.)
Izuś wiem, ze żadne słowa nie ukoją Twojego bólu, że bez względu na to co tu wszyscy do Ciebie napiszemy, musisz to przeżyć osobiście. Bardzo dobrze znam ten rodzaj bólu po stracie naszego Rokiego, pewnie Ci opowiadałam. Tylko czas przyniesie ukojenie, ale nie zapomnienie. Bo my nie chcemy zapominać o naszych przyjaciołach, którzy w naszym życiu wnieśli tyle ciepła i miłości, której czasem nie potrafi dać żaden człowiek.
Jestem przy Tobie myślami i ściskam CIe bardzo mocno.:-(