Aniu byłaś w Łodzi i się nie odezwałaś.... Chyba Cię uduszę.
Miałam zobaczyć Rudzielca:mad: :evil_lol:
Cieszę się, że psiak już w nowym domku i nie martw się na pewno wszystko będzie ok. Ale rozumiem Twój smutek.... Trzymaj się cieplutko.
Bono a Ty się spisuj na medal!
Ech, Aniu masz rację, najfajniej byłoby jakby zajechała na miejsce a tam okazałoby się, że takiego adresu nie ma.:roll:
Lucek czeka, Pani się do niego przywiązuje, a może narodzi się z tego miłość......
Zaraz będzie rok jak naszego Rokusia nie ma już nami, a ja ciągle nie potrafię nie płakać na myśl o nim.
Wierzę że razem z Psonią, Dżekulinką i innym kochanymi utraconymi przyjaciółmi czuwa nad tymi, którzy pozostali i chcieliby jeszcze troszkę pobyć i poczuć co to miłość i bezpieczeństwo u boku kochanego Człowieka.
Dokładnie cioteczko, nie potrafię tego zrozumieć. Już dziś wiem, ze nie zaryzkuję jazdy nie wiadomo dokąd i do kogo. Trudno Lucek musi poczekać na inny domek. To wspaniały pies, nie dam go na zmarnowanie.