Jump to content
Dogomania

toyota

Members
  • Posts

    8312
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by toyota

  1. Ja zdecydowanie polecam Sentinę. Moje psy mają już 4 te legowiska. Jako jedyna dała radę niszczycielskim zapędom moich psów. Poza tym nie ubija się jakoś bardzo.
  2. Może czasami trudno się zrozumieć przez neta ;). Ja się zgadzam z tym co napisałaś powyżej. Próbuję tylko nakreślić skalę problemu z bezdomnością psów, przedstawić jakie możliwości mają fundacje, jaki jest odzew z ogłoszeń, bo w tym siedzę już długo. To nie znaczy, żeby nie robić nic, ale trzeba działać wielotorowo. Fundacje często umieszczają psy w płatnych hotelach, więc muszą się liczyć bardzo z kosztami. Może warto coś zaproponować od siebie. Jak ja chciałam uratować psa od sąsiada, to wpłacałam 70 zł co miesiąc przez 2 lata (moja mama też się dokładała). Gdybym chciała wcisnąć swojego psa do fundacji, to bym zadeklarowała worek porządnej karmy co miesiąc, koszty weterynaryjne dopóty, dopóki nie znajdzie on domu i pokrycie kosztów kastarcji i transport rzecz jasna. Trzeba prosić, ale też i dać coś od siebie. Same maile mogą nie wystarczyć. Fundacje dostają co najmniej kilka próśb dziennie o pomoc. A taki wpis na fb wpadł mi w oczy, na stronie jakiejś fundacji: [SIZE=2][COLOR=#808080][FONT=lucida grande]Głodnych unikać. Zmarzniętych nie widzieć. Kłopotliwe psy wyrzucać. Współczesne akty miłosierdzia... Względem siebie samego.[/FONT][/COLOR][/SIZE]
  3. Nie ma co czekać, że ktoś weźmie sobie nasz problem na swoje barki. Najpierw kastracja, potem behawiorysta, który oceni czy pies się nadaje do adopcji. Wybacz Vectro, ale nie można ferować wyroków na podstawie opisów przez internet niedoświadczonej osoby i skazywać psa na śmierć na tej podstawie. Równocześnie nie zaszkodzi ogłaszać i prosić o pomoc fundacje, radzę zadeklarować partycypowanie w kosztach utrzymania psa, może to pomóc w uzyskaniu pomocy. Fundacje tworzą zwykli ludzie, którzy muszą uzbierać (czyt. wyżebrać) pieniądze na każdego psa będącego pod ich opieką, nierzadko są to koszty hotelowania, nie licząc karmy i weterynaryjnych. I jeśli czujesz się niepewnie i niekomfortowo we własnym domu, to postawcie do licha ten kojec dla tego psa. Jesteście przecież dorosłymi ludźmi. Kojec można zrobić samemu. Chyba masz jakieś oparcie w partnerze ? TZ kasiiiar z dogo zrobił kojec w 2 tygodnie (miał tylko czas po pracy) tylko dlatego, że kkasiiiar zapragnęła być BDT dla psów z dogomanii i go o to poprosiła. Od razu mówię, że kkasiiiar ma 2 -letnie dziecko i 2 własne psy w domu i jakieś tymczasy w tej chwili.
  4. Wraz z grupą osób z dogo szukaliśmy domu dla dużego bardzo łagodnego 6 -cio letniego psa podobnego do labradora. Pies był znacznie większy niż labek - ok. 50 kg. Wszystkim bardzo zależało na zalezieniu mu domu, bo płaciliśmy za jego pobyt w płatnym hotelu, więc był ogłaszany intensywnie. Pomimo tego trwało to prawie 2 lata. W ogłoszeniu pies był opisywany jako "wielka miłość w wielkim psie", bo taki też był Atos. Dziecko mogłoby po nim skakać , a on by uważał, że to wspaniała zabawa. Odzew jakiś był przez te 2 lata, ale domy były nieodpowiednie-np. potencjalny adoptujący nie chciał wpuszczać psa do domu, a w przypadku Atosa skończyłoby się to wyciem całodobowym z krótkimi przerwami na drzemkę. W domu pies zachowywał się nienagannie, ale jest wielu ludzi, którzy nie chcą wpuszczać dużych psów do domu.
  5. To też nie ma rzecz jasna, żadnego znaczenia, ale berneńczyk kosztował 6 lat temu 3 tys. zł, a collie 20 lat temu równowartość pensji mojej mamy, która była urzędnikiem w UM ;). Trochę głupio kupić psa za takie ciężkie pieniądze i nie móc wyjść z nim na spacer, bo boi się parasola, a na dźwięk piszczącej zabawki wpada w panikę :razz:. Niestety na początku myśleliśmy, że pies się boi, bo dopiero przyjechał i jest w nowym miejscu i że będzie coraz lepiej. Jednak nie było nigdy lepiej, a my nie jesteśmy ludźmi, którzy reklamują psa jak zepsuty telewizor, więc będziemy musieli się zmierzyć z tymi problemami do końca życia. Oczywiście próbowałam go też opieprzać. Były np. takie sytuacje, że pies w ataku paniki wskoczył na mnie, a ja przy stoliczku z gorącą herbatą. Albo pies zaczynał się miotać jak szalony i wrzucał wtedy "wsteczny" , bo coś tam w oddali usłyszał, a przechodziliśmy właśnie przez ruchliwą ulicę. Kalu był szkolony przez mnie na kursie PT, miał wysoką ocenę, a ja dostałam dodatkowo wyróżnienie, że byłam najmłodsza z grupy z tak dobrze wyszkolonym psem. Aportować pies uwielbiał, ale podczas paniki nie reagował na nic. Nie musiały to być jakieś głośne huki, wystarczyły odgłosy burzowe, które nieraz było słychać w oddali przy ładnej pogodzie, albo odgłosy z poligonu kilka km dalej....
  6. Wszystkie moje psy były z zarejestrowanych hodowli z ZKWP. Berneńczyk rzeczywiście nie był wpuszczany do domu w hodowli i kupiony był jako 3 miesięczny szczeniak. Jednak pomimo mieszkania w domu mojej siostry przez ponad rok, trauma nie minęła, a pies w ogóle się nie poruszał. Jeśli siostra dotachała ją do dużego pokoju, bo chciała z nią przebywać, to Tajga leżała nieruchomo przytulona do ściany przez kilka godzin ! Z własnej woli pies leżał tylko na schodach przy drzwiach wejściowych wewnątrz mieszkania i dalej nie chciała zrobić ani kroku, pomimo układania na podłodze "sznura" ze smakołyków (a dokładnie z szynki). Dopiero przeprowadzka do domu z własnym ogrodem pozwoliła Tajdze prawie normalnie funkcjonować, ale to raczej dlatego, że nie musi mieszkać w mieszkaniu i chodzić na spacery, więc na oko jest o'k. Natomiast mam psy mieszańce, które są po traumatycznych przejściach i nigdy nie były wpuszczane do mieszkania, a u mnie funkcjonują normalnie po góra kilku tygodniach niepewnego i bojaźliwego zachowania. Nie chcę tutaj powiedzieć, że kundelki są lepsze. Zwracam tylko uwagę na to, że kupując psa z papierami miałam duże problemy z nimi, nie mniejsze niż z kundelkami po przejściach. Opieprzanie psa, który ma atak paniki z powodu wystrzału zupełnie nic nie da. Taki pies nie reaguje kompletnie na nic. Gdyby było otwarte okno na czwartym piętrze w bloku i ktoś by wystrzelił (na zewnątrz w oddali), to by przez nie wyskoczył :( .
  7. Powiem szczerze, że ja akurat miałam więcej problemów z psem z papierami niż z jakimkolwiek innym kundelkiem. Podobnie moja siostra. Mój pierwszy pies -owczarek collie z papierami był psem lękowym, reagującym histerycznie. Panicznie bal się wystrzałów, nawet niezauważalnych odgłosów burzowych, wpadał wtedy w amok, biegał po całym mieszkaniu, po meblach, próbował skakać na ściany. Jego ulubionym azylem była wanna w ciemniej łazience, do której sam wskakiwał. Podczas napadów paniki dyszał ciężko. Na spacerach nie było lekko, jeśli pechowo coś wystrzeliło, pies długo nie chciał się uspokoić. Zdarzyło mu się wydostać z obroży i pobiec w siną dal. Kalu był bardzo dobrze wyszkolony, zajął wysoką ocenę na egzaminie PT, jednak w panice nie reagował na nic :(. Bywały dni kiedy nie chciał w ogóle wychodzić na dwór. Pierwszy spacer był o 6 rano, bo o tej porze nie było jeszcze dzieciarni, która po drodze do szkoły odpalała petardy. Wieczorem wychodził dopiero ok. 12 w nocy :(. Również u weta wpadał w histerię. Podczas szczepienia musiał mieć nałożony kaganiec , bo gryzł na oślep :roll:. Drugim podobnym przypadkiem jest berneńczyk mojej siostry, również z papierami. Tajgę przeraża wszystko -np. piszcząca zabawka, parasol. Siostra nie może mieć parasola w ręku, musiała specjalnie zakupić kurtkę z kapturem, żeby wychodzić z nią na spacer podczas deszczu. Ob psy trafiły do nas jako szczenięta i nie miały traum z przeszłości. W domu Tajga jako szczeniak nie poruszała się po mieszkaniu, bo bała się podłogi. Dopiero podhalan z papierami był całkowicie normalny. Bardzo starannie wybierałam hodowlę po gehennie życia z coliakiem. Pies był po Zwycięzcy Świata. Inaczej niż collie, Miodek kagańca nie posiadał, bo zabiegi weterynaryjne znosił ze stoickim spokojem. Nawet czyszczenie uszu prze weta, gdy miał bolesny stan zapalny. Mogłam temu psu zaufać ( prawie ;)) całkowicie. Przy tym był doskonałym stróżem i nie trzeba było zamykać domu na klucz. Potem moje życie potoczyło się tak, że miałam łącznie 11 kundelków z ulicy i tylko jeden ma problemy z lękiem. Sylwester to jest całkowity luz, a psy leżą do góry brzuchami na swoich legowiskach przy akompaniamencie wystrzałów. Nie ma też problemów ze spacerami w ten dzień. Także niestety nie mogę powiedzieć, żeby kupując psa rasowego z papierami, miała zrównoważonego osobnika i psa dokładnie takiego jak chciałam. Wręcz przeciwnie.
  8. Maciek czuje się świetnie, a przebywa w hotelu u Elmiry.
  9. Operacja się udała- Maciek używa łapy do podpierania, pomimo tego, że jest krótsza. I przypominam, że Maciek jest już zdrowy i czeka na swój, może pierwszy w życiu, prawdziwy dom....
  10. Wykupiłam Maćkowi sesję zdjęciową u Bonsai: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246119-Sesja-zdjęciowa-rozliczone-zakończone/page6[/URL] Oto efekty :) : [IMG]http://fc00.deviantart.net/fs70/f/2013/310/e/4/facebook_js7h2994_by_frecklydog-d6t916c.jpg[/IMG] [IMG]http://fc08.deviantart.net/fs71/f/2013/310/b/5/facebook_js7h3067_by_frecklydog-d6t90uz.jpg[/IMG] [IMG]http://fc00.deviantart.net/fs70/f/2013/310/7/b/facebook_js7h2989_by_frecklydog-d6t918s.jpg[/IMG] [IMG]http://fc01.deviantart.net/fs71/f/2013/310/c/d/facebook_js7h3094_by_frecklydog-d6t90fu.jpg[/IMG] Dziękuję Bonsai !
  11. Niektórzy ludzie rzeczywiście zadziwiają swoimi radykalnymi i jedynie słusznymi poglądami :roll:. Ja tam uważam, że każdy powinien dokonać wyboru zgodnie ze swoimi przekonaniami, wymaganiami czy marzeniami. Byle tylko odpowiedzialnie zapewnił opiekę i dobry dom psu, niezależnie od zawirowań życiowych. Niektóre rasy bardzo mi się podobają, jednak przygarnięcie skrzywdzonego psa i odmiana jego losu daje mi dużo satysfakcji. Ja mogłam sobie pozwolić na jedno i drugie, czyli kupno psa wymarzonej rasy i adopcję bezdomniaka. I dużo ludzi spotkałam, którzy tak zrobili. I w realu i na dogo :).
  12. [SIZE=5][B]Docent-[/B][SIZE=2] temu psu pomogłam zupełnie sama, bo został u mnie na zawsze :). Awantura była w domu wielka, bo Docusia znalazłam kilka dni po przyjęciu Sary-Tosi [/SIZE][/SIZE] (z postu powyżej) i to juz było za dużo. TZ jeszcze nie przywykł do takich niespodzianek ;). Docent przyczepił się do mnie na dworcu i nie chciał się odkleić...Poszukiwania właściciela także przez schronisko nie dały rezultatu. Nie wiem, kto bardziej się wypaszczał na przygarnięte psiaki -TZ czy mój podhalan Miodek ;). [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/5985/dscn2208nkpion.jpg[/IMG] [IMG]http://img97.imageshack.us/img97/3411/dscn2212nkpion.jpg[/IMG] [IMG]http://img541.imageshack.us/img541/1567/dscn2221nkpion.jpg[/IMG] W ciągu 3 dni Docuś przekonał do siebie mojego TZ, a w ciągu 2 tygodni łaskawie zaakceptował go mega nietolerancyjny do wszystkich psów Miodek. [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/7201/docek7.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img829/5897/dsc5718c.jpg[/IMG] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/183108-GRUDZIĄDZ-znalazłam-pięknego-jamnika-słowiańskiego-MIŁOŚĆ-od-pierwszego-wejrzenia-)[/URL]
  13. [SIZE=5][B]Docent-[/B][SIZE=2] temu psu pomogłam zupełnie sama, bo został u mnie na zawsze :). Awantura była w domu wielka, bo Docusia znalazłam kilka dni po przyjęciu Sary-Tosi [/SIZE][/SIZE] (z postu powyżej) i to już było przegięcie ;). TZ jeszcze nie przywykł do takich niespodzianek ;). Docent przyczepił się do mnie na dworcu i nie chciał się odkleić...Poszukiwania właściciela (także przez schronisko) nie dały rezultatu. Nie wiem, kto bardziej się wypaszczał na przygarnięte wtedy psiaki -TZ czy mój podhalan Miodek ;). [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/5985/dscn2208nkpion.jpg[/IMG] [IMG]http://img97.imageshack.us/img97/3411/dscn2212nkpion.jpg[/IMG] [IMG]http://img541.imageshack.us/img541/1567/dscn2221nkpion.jpg[/IMG] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/183108-GRUDZIĄDZ-znalazłam-pięknego-jamnika-słowiańskiego-MIŁOŚĆ-od-pierwszego-wejrzenia-)[/URL]
  14. [SIZE=5][B]Tosia, [/B][SIZE=2]w swoim starym domu miała na imię Sara. Znalazłam ją odprowadzając dziecko do przedszkola. Raz po raz próbowała się dostać do budynku przedszkola. Jak się jej udało, to woźny ją odprowadzał za płot, a ona za chwilę znów wciskała się do środka między wchodzącymi dziećmi... Okazało się, że ma czip, ale rodzina mieszkająca w lokalu socjalnym bardzo jej nie chciała. 3 miesiące wcześniej adoptowali ją ze schroniska i dlatego miała czip. Tosia była u mnie kilka dni, po czym znalazła wspaniały dom w Warszawie u [B]Nitro[/B]. Odwiózł ją na miejsce mój TZ, a wizytę PA zrobiła [B]sleepinbyday. [/B]U mnie: [/SIZE][/SIZE][IMG]http://img710.imageshack.us/img710/6940/dscn2147nkpionp.jpg[/IMG] [SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][IMG]http://img62.imageshack.us/img62/8383/dscn2150nkpion2.jpg[/IMG] [SIZE=5][SIZE=2] W DS u Nitro: [/SIZE][/SIZE][IMG]http://wstaw.org/m/2012/10/04/285049_423279511053505_1865426699_n_jpg_750x750_q85.jpg[/IMG][SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][IMG]http://wstaw.org/m/2013/05/06/DSC08492.JPG[/IMG] [SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][IMG]http://wstaw.org/m/2013/05/06/DSC08530.JPG[/IMG][SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/182398-Kochani-dzięki-Wam-porażkę-zmieniliśmy-w-sukces-a-Sarę-w-Tosię-)[/URL]
  15. [SIZE=5][B]Żak... [/B][SIZE=2]od niego zaczęła się moja przygoda z dogomanią. Piękny pies i niezwykle trudny temat. Zerwał się z łańcucha i dotkliwie pogryzł przechodzącą osobę. Właściciel-gospodarz chciał go uśpić, wet odmówił i pies miał być zastrzelony. W swoim domu pies nie miał imienia. W książeczce zdrowia miał wpisane "dowcipnie" -ssak [/SIZE][/SIZE]:roll:[SIZE=5][SIZE=2] ! Żak otrzymał pomoc od dwóch niezwykłych osób -[B] ElzyMilicz[/B] i [B]Camary[/B], która zapewniła mu BDT. Do Łodzi dowieźliśmy go wraz z moim TZ, a dalej w okolice Krakowa do BDT dotarł razem z [B]Reno2001[/B] i [B]ewatonieja[/B]. [/SIZE][/SIZE][IMG]http://img382.imageshack.us/img382/5673/tndsc00085fe8.jpg[/IMG] [SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][IMG]http://img329.imageshack.us/img329/552/tndsc00087mm6.jpg[/IMG] Przekazanie Żaka w Łodzi w ręce Reno2001: [SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][IMG]http://images28.fotosik.pl/212/3e0794251b95cd4a.jpg[/IMG] [SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][IMG]http://images34.fotosik.pl/249/3a01a5bd87eac02f.jpg[/IMG] W BDT u Camary: [SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][IMG]http://img103.imageshack.us/img103/5756/zak4vv2.jpg[/IMG][SIZE=5][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/109445-Żegnaj-Żak[/URL]
  16. [SIZE=4][B]Wątek poświęcony znalezionym i wypatrzonym przeze mnie psom, które otrzymały pomoc dzięki wielu wspaniałym ludziom z dogo i nie tylko.[/B][/SIZE] Wątek ku pamięci. Chcę w ten sposób podziękować osobom, które nie odmówiły pomocy i dzięki temu odmieniliśmy ich los. Z góry przepraszam, jeśli kogoś pominę, historii jest wiele i w ratowaniu psów brało zwykle udział wiele osób, które niekiedy pomagały w sposób mniej widoczny, chociaż również bardzo potrzebny m.in. wpłacając pieniądze na utrzymanie psa czy na jego transport.
  17. Ja robię lustrzanką zdjęcia w trybie automatu i jestem zadowolona z efektów. Oczywiście nie są to zdjęcia, którymi mogłabym się tutaj pochwalić, bo przyciskam tylko jeden guzik ;). Pomagam psom schroniskowym szukając im domów i ważne jest pokazanie psiaka, zdjęcie musi wywoływać emocje w odbiorcy, inaczej pies zginie w gąszczu innych i pozostanie niezauważony. Zdjęcia, które wykonywałam gorszym aparatem były płaskie i bez wyrazu. Te wykonywane lustrzanką, bez żadnych umiejętności, są o wiele lepsze. Niestety też nie obrabiam zdjęć, nie poprawiam ich, więc są to zupełnie surowe fotki. Pewnie zaśmiecę wątek, ale efekty są takie: [IMG]http://imageshack.us/a/img24/4918/yml9.jpg[/IMG] Człowiek celowo obcięty, zależało mi na pokazaniu wielkości psa, dlatego stoi przy nogach. [IMG]http://img515.imageshack.us/img515/633/am7h.jpg[/IMG] Pies prosto z łańcucha w transporcie: [IMG]http://imageshack.us/a/img823/2772/79532267.jpg[/IMG] Ten pies (Ślepek) został zamieszczony na fb i dzięki temu przyjechała po niego do schroniska cudowna osoba, zrobiła 300 km w jedna stronę po niego z Warszawy. Pani, która go adoptowała jest dziennikarką i powiedziała, że pies spojrzał na nią z fb i nie mogła go tak zostawić ;). Wiem, że te rozmazane kraty drażnią, ale to co najważniejsze zostało pokazane wyraźnie. Szkoda, że ze mnie taka niemota :roll:. [IMG]http://img806.imageshack.us/img806/9150/lusiek.jpg[/IMG]
  18. Ja wysterylizowałam 3 suczki starsze po kilku cieczkach, jedną po pierwszej cieczce, a 2 przed cieczką i nie widzę żadnej różnicy. Zabiegi były ok. 2- 3 lata temu. Mówię o własnych sukach, które mam w domu. 2 suki są siostrami z tego samego miotu, jedna cięta przed a druga po cieczce, nie ma żadnych problemów. Faktem jest, że wszystkie miały ukończony pierwszy rok życia, więc okres wzrostu już się zakończył.
  19. [quote name='wilczy zew']Jeśli po narkozie pies wychodzi na własnych łapach,to dostał wybudzacz.[/QUOTE] Tak wiem, w schroniskach tego nie stosują, bo to kolejny koszt. Mi chodziło o to, że są różne środki do narkozy dożylnej.
  20. Jak psy trafiają do schroniska, to pierwsze co pracownicy szukają czy nie ma czipa. Jak pies jest brudny to tatuażu w ogóle nie widać. Nie każdy zestresowany pies da sobie obejrzeć brzuch, nikt go nie będzie wywalał na plecy. Uszy bywają tak brudne i zarośnięte, że nic nie widać. Pracownicy nie są znawcami ras, a pies brudny i skołtuniony nawet popularnej rasy typu pudel czy sznaucer może nie przypominać psa rasowego. Tatuaże bywają nieczytelne, szczególnie dla laików. Jak już w końcu ustali się hodowcę, to nic nie znaczy, bo niektórzy hodowcy nie mają umów, zwłaszcza jeśli pies ma już kilka lat, a w hodowli było wiele szczeniąt. Mamy w schronisku teriera walijskiego z tatuażem, biedak ma 13 lat, hodowca nie ma umów i pies skończy życie w schronisku, bo nie ma jak odnaleźć właściciela, a nikt go nie chce. Przerabiałam to kilka razy i jest to droga przez mękę. [B]Czipujcie swoje psy ![/B]
  21. Ten samiec z pseudo pewnie dużo krył i jest rozbudzony, myślę, że będzie ciężko bez kastracji, bo w ten sposób znaczy teren, zwłaszcza, że ma "konkurencję" w postaci drugiego pieska.
  22. Ale kto nie ryzykuje - nic nie zyskuje ! Oczywiście w granicach rozsądku. Każdy powinien podjąć decyzję zgodnie z własnymi przekonaniami, ale jak już ją podejmie, należy być konsekwentnym i odpowiedzialnym za stworzenie, obojętnie czy zostało kupione czy adoptowane.
  23. [quote name='barbarasz49']Widzisz ja w pełni podzielam Twoje obawy i jestem zwolenniczką kupna lub wzięcia od kogoś za darmo szczeniaka. Najważniejszym argumentem jest dla mnie fakt że masz dziecko. Mnie też żal psów z bidula,ale widzisz te psy często maja za sobą złe przeżycia i przyzwyczajenia,trudniej adaptują się w rodzinie. Szczeniaka ułożysz sobie od małego i na pewno nie będzie zagrożeniem dla dziecka, czego nie możesz wiedzieć biorąc ze schroniska dorosłego psa z już ukształtowanym charakterem. No ale przecież wydaje mi się że w bidulach są również czekające na właściciela szczeniaki i wtedy nic nie stoi na przeszkodzie żeby takiego malucha adoptować,a wychowacie go sobie sami i na pewno będzie radością tak dla dzieciaka jak i dla Was. Takie jest moje zdanie dlatego,że znam przypadki że ludzie mający dzieci adoptują dorosłego psa,potem nie potrafią sobie z nim dać rady i potem nieszczęsny pies znowu trafia do schroniska,a bywa że jego los jest jeszcze gorszy.Lepiej zaoszczędzić i psu i Twojej rodzinie takich doświadczeń.[/QUOTE] Ja mam akurat inne doświadczenia. Wiele razy się z tym spotkałam, że ludzie mieli psy od szczeniaka, często rasy uważane za idealne "dla dziecka" (labradory) i kompletnie spieprzyli wychowanie, w skutego czego szukano dla psa nowego domu, a nawet psu groziła eutanazja z powodu agresji do dziecka. Czasami były inne problemy, zabrakło czasu dla psa i niszczył, załatwiał się w mieszkaniu, bo były oczekiwania, że psu 6 miesięcznemu wystarczą 3 krótkie spacery wokół bloku. Sama przygarnęłam kilkanaście dorosłych psów i w moim domu nie ma problemu w relacji dziecko -pies. Córka ma teraz 9 lat.
  24. U mnie nawet chihuahua się tarzała w zdechłych dżdżownicach, jak nie było czegoś większego. Ewentualnie wygrzebywała z ziemi jeszcze żywe i robiła pad na dżdżownicę. Może po prostu mieszkasz w okolicy gdzie nie ma takich atrakcji ?! No nie wierzę ;). W pościeli też lubią, jedno drugiego nie wyklucza ;). Oprócz maltańczyka, który od razu zeskakuje z łóżka, a miał być pościelówką. Wskakuje tylko jak mnie budzi o 6 rano, żeby na mnie nawrzeszczeć, że już chce polatać po ogrodzie. Mam w domu terror. Inne psy nawet oka nie otworzą o tej godzinie. Wczoraj miał wielki kulki ze śniegu, jadę dzisiaj po kombinezon dla niego, bo w domu nie usiedzi, a nie nadaje się w taki klimat na dwór, jeszcze się rozchoruje.
  25. Nie ma za co, kolejna kobietka mi podsunęła gotowy pomysł. Dzięki !
×
×
  • Create New...