Jump to content
Dogomania

Lemoniada

Members
  • Posts

    4361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lemoniada

  1. Podniosę pięknego psiulka... Szopenku, masz pozdrowienia od mojego Mozarta:) Nawet wyglądacie na kolegów po fachu;) Mam blisko do Żyrardowa, ale nie przydam się Wam raczej w niczym, bo w naszym mieście też jest schronisko i urwanie głowy. Ale gdyby przykładowo trzeba było przetransportować jakieś dary rzeczowe z Warszawy do Was, czy coś w tym stylu, to oferuję pomoc. A pomysł z obrożą myślę, że jest bardzo dobry, a już na pewno lepszy niż żaden.
  2. No to sobie porozwieszałam ogłoszenia... O ile mnie wzrok nie myli gdy czytam posty Marleny, Kamcia miała je dostarczyć na godzinę 18. Specjalnie pojechałam 20-30 minut po 18 żeby dać jej czas. Fryzjer oznajmił mi, że nikt się do niego z plakatami nie zgłosił. Musiałam jeszcze jechać prędko do weta z moją kotką na szczepienie, przyjmował do 19, i zanim się ze wszystkim wyrobiłam fryzjer już zamknął interes. I teraz nie wiem, czy dostarczyła je już, tylko później? Mam nadzieję, że tak, bo jutro po południu jadę do Warszawy i nie wiem, o której wracam. Czas mam więc tylko wcześnie rano i to też niewiele, bo muszę jeszcze skoczyć do schroniska, niestety pieszo:shake: A tu się naprawdę liczą minuty... Kurde no!!
  3. [quote name='dealer']jezeli go ludzie widza to popytac kiedy mniej wiecej i polowac tam na niego:) ufff...nadzieja powrocila....Gryzek do michyyyy!!! a poza tym to sie normalnie wzruszylam tym co napisalas....zycze ci powodzenia i przesylam mnostwo pozytywnej energii:) jeszcze jedno: nie ma wiecej dogomaniakow z Waszej okolicy?? moze mogl by Wam ktos pomoc....[/quote] Dziękuję za pozytywną energię, kochana! Przyda się nam na pewno. A w naszej okolicy jest jeszcze parę miłośników zwierząt, tylko nie wiem, jak u nich z czasem. Wczoraj do dogomaniaków dołączyła moja znajoma, również Kasia - bardzo miła osoba. Kasia też przejęła się historią Gryzka, wydrukowała mi jego zdjęcia bo ja nie mam sprzętu, dzięki temu łatwiej jest mi go szukać:) Znajdź się piesku, proszę Cię...
  4. [quote name='zasadzkas']Kasia, powiesiła 4 plakaty, wszystkie na słupach reklamowych, ale adres jednego potrafiła podać: ul. Słodowskiej. Trochę się załamałam, bo spodziewałam się więcej. Kasia, umówiłam się, że zostawi je jutro w salonie fryzjerskim u nas na dole ok. 18 - Mogłabyś odebrać i zawieźć? Mnie jutro wieczorem już nie ma. Na Widoku to: sklepy zoo, wszystkie 3, trzeci to ten w plastrach miodu, plus gabinety wet. Może na poczcie, nie wiem. Jakbyś dała radę, byłoby super. Jednak tamta część miasta jest ważniejsza, bo tam bliżej do działki. Nawet w zoologiku, który jest tak niedaleko Kamci nie powiesiła :shake: Obiecała tam zanieść. Zostają lecznice koło Ronda.[/quote] Na Skłodowskiej, powiadasz? Ciekawe, ciekawe... Jak długo żyję na tej ulicy - nigdy żadnego słupa ogłoszeniowego nie widziałam:diabloti: Chyba, że ten słup jest gdzieś na samym końcu, pod lasem, bo tam to ja rzadko bywam. Tylko co za dziki pomysł wieszać tam ogłoszenia, podczas gdy pies zginął w zupełnie innym końcu miasta?? A co do plakatów - powieszę 3 w zoologikach, 3 w lecznicach (Mozga, Chachuła i ta wasza co ma Misię, gdzieś jeszcze? To chyba wszystkie na Widoku?), 1 na słupie przed Albertem (tylko nie wiem, czy tam można), poczty są 3... I to byłoby na tyle tych dziesięciu plakatów... Chyba, że jakiś lepszy pomysł masz? Aha, i do której ta weta z "Pręgowanych" przyjmuje? Bo chciałabym pójść od razu i jeszcze Misię odwiedzić przy okazji:)
  5. Chyba oszalał. Suczka trafiła do schroniska w poniedziałek, a ja widziałam ją po raz pierwszy w środę. W niecałe trzy dni coś takiego by urosło???
  6. [quote name='zasadzkas'] Obiecane oplakatowanie miasta przez Kamcię... cóż, ciągle czekam. Nie widziałam dziś na mieście ani jednego plakatu :shake: Jutro ma mi dostarczyć 10 plakatów, żebyśmy załatwiły "naszą" część miasta. Naszą, bo mieszkamy z Lemoniadą w innej części niż Kamcia. Mam teraz bardzo dużo na głowie, bardzo, a jutro wyjeżdżam i nie ma mnie pare dni.[/quote] Jak to? To gdzie ona te plakaty porozwieszała? Bo mam wyraźnie czarno na żółtym wiadomość od Kamci na gg, uwaga przeklejam: Kamcia (13-05-2007 8:53) Jestem . Kamcia (13-05-2007 8:54) Trochę plakatów rozwiesiłam . Ale żeby powiesić na słupach to trzeba mieć specjalny klej ! Kamcia (13-05-2007 8:54) Na zwykły klej czy na taśmę nie łapie , próbowałam . Kamcia (13-05-2007 8:56) A teraz idę z psem <papa> . Będę za ok . 20 minut . Czyli coś tam jednak podobno powiesiła - może u siebie na działce, a nie na mieście? A może... Może to jednak Wy macie rację?:angryy: Zasadzkas, jak chcesz to możesz przekazać te plakaty mnie, ja się nimi zajmę. Tylko coś czuję, że ciężko nam będzie zgrać się w czasie... Ale może się uda?
  7. Uff... Jednak się trochę poczuwa:) Wysłała mi wczoraj po południu smsa, ale ponieważ zostawiłam telefon w pracy, odczytałam go dopiero dziś rano. Przepisuję całość: Jestem teraz na dzialce i mocno sie zdziwilam. Miska ktora wczoraj zostala napelniona jedzeniem i piciem zostala oprozniona! Moze pies ajek tu przychodzi...! Teraz tez napelnilam te miski i zobaczymy jutro. Pytalam sie tez kilku osob z dzialek o niego i powiedzialy ze on sie tu kreci. Przyjade tez jutro i zobacze czy miski sa puste. Jesli nie on zjada jedzenie to kto? Sms był wysłany o 16:42. Powiem szczerze, że sam fakt zniknięcia misek moim zdaniem niekoniecznie wskazywałby na Gryzka, w końcu kręcą się tam różne inne psy, że o gawronach i kawkach nie wspomnę. Ale to, że kilka osób go rozpoznało... I mam nadzieję prawidłowo... To mi dodało sił! Gdziekolwiek by nie był jest nadzieja, że żyje:) I tego się będę trzymać! Dealer, masz rację, że moje latanie z obłędem w oczach ma po części związek z tym, że czuję się współwinna tragedii psa. A po części - nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale czuję się jakoś z Gryzkiem związana. Coś było między nami przez te dwa krótkie widzenia, jakie mieliśmy, jakaś nić, jakaś więź, coś w jego oczach kiedy się we mnie wpatrywał, w jego ruchach, kiedy się wtulał - wiem, że tak samo zachowywałby się w stosunku do każdego innego i to raczej normalne u psa spragnionego miłości, niemniej wiem, że było to wyjątkowe. To naprawdę cudowny pies! I nie spocznę, póki go nie odnajdę. A jak go już odnajdę, bo wierzę, że tak będzie - nie spocznę, póki nie umieszczę Gryzka w najlepszym domku na świecie. Bo tylko na taki zasługuje ta chodząca miłość i wierność... Jak myślicie, jeśli to rzeczywiście nasz Gryź opróżnia te miski - to w jakich godzinach najlepiej go przydybać, późną nocą, wczesnym rankiem czy jakoś za dnia?
  8. [quote name='Kobold']Ej dziewczyny ja juz wyjasnilam Gacusiowa [B]to nie Kamcia[/B] nieslusznie dziewczyne osadzilam, za co przepraszam :oops: Rozmawialam z Nia i to napewno nie jest Kamcia 14 !! Trzymam mocno kciuki za Ajka![/quote] Kciuki się przydadzą - dziękujemy. Wieści na razie niet:shake: Poza tym, że Kamcia jakaś taka beztroska mi się wydaje. Może przesadzam, bo ja też nie chodzę non stop w żałobie i żartuję ze znajomymi w pracy jak zawsze, ale te jej rozmowy na gg pełne uśmiechniętych buziek jakoś dziwnie mnie irytują. Kasiu - dziękuję, że zajrzałaś i dziękuję za rady! Tylko... nigdy nie ogłaszałam psa w radiu ani w gazecie i nie bardzo wiem, jak to zrobić:oops: Pewnie nic skomplikowanego, podpytam się jutro. A Gacusiową to ja chyba z forum MIAU kojarzę? Tam jest osoba o nicku Gacusiowa Mama, nawet widziałam jej zdjęcie z wystawy z kocianką od Beaty? Czy to ta sama? Jeśli tak to faktycznie w niczym nie przypomina mi Kamci;)
  9. [quote name='olenka_f']Boże co się dzieje:-([/quote] Ano źle jest... Ale ja, powiem szczerze, jestem już naprawdę pełna optymizmu:) Tyle psów już znalazło domki, kilka jest zabranych na tymczasy, kilka na leczenie... Misia i jeszcze któraś sunia wysterylizowane. Bobek i Fałdka uratowane niemal w ostatniej chwili. Słoma w budach już jest, karmę mają zmienić, dane nowych właścicieli spisują, pozwalają na usypianie ślepych miotów i aborcje, chcą leczyć i sterylizować... No i w ogóle to, że schroniska nie dostali w swe łapy hyclowie a ludzie, którzy chcą coś zrobić. Dla mnie to już wiele!:multi: Dziękujemy Wam, dogomaniacy, za zainteresowanie i pomoc - bez Was nic by się nie udało! Błogosławię dzień, w którym postanowiłyśmy nagłośnić sprawę Skierniewic, naprawdę. W dalszym ciągu jest źle, owszem, ale tyle dobrego się już dzieje, że wierzę, iż może być już tylko coraz lepiej. Musimy tylko dalej działać i mysleć optymistycznie. Dlatego od dziś chodzę z uśmiechem na twarzy, pozytywną determinacją w sercu i wiarą, że Gryzek się odnajdzie. Kochani, raz jeszcze dziękuję, Wasza pomoc pozwala nam mieć nadzieję na poprawę losu tych zwierząt, a psom - na nowe, szczęśliwe życie:Rose:
  10. Dziękujemy! Każda pomoc jest na wagę złota:loveu:
  11. [quote name='Behemot']Mnie interesuje jeszcze jedna rzecz, co do której pojawiają się sprzeczne wersje: czy Ajek rzeczywiście spędził sam na działce 2 dni, bez opieki i jedzenia? Czy ktoś miał w tym czasie go odwiedzić (Tata Kamci?) i nie spełnił swojej obietnicy?[/quote] Sama chciałabym wreszcie poznać prawdę. Posiadam tylko sprzeczne informacje, które usłyszałam od Kingi i od jej Mamy. A to jest naprawdę ważne - każdy dzień, który Gryzek spędza bez opieki, może być dla niego fatalny w skutkach:placz:
  12. [quote name='dealer']dokladnie tak, ktos przekazal mi cos innego....ale to nie zmienia faktu ze psa nie ma juz ladnych pare dni... sluchajcie a jak reaguje schronisko z ktorego zabralyscie Gryzka - Ogryzka?? przejeli sie nieco czy macie z tego powodu jakies problemy?[/quote] Dealer - Tadek wydawał psy wszystkim jak leci, kto tylko był chętny, i miał ewidentnie gdzieś co się z psami potem działo:shake: nie było umowy adopcyjnej, nie brał nawet danych nowego właściciela, nie spisywał adresu. Chwała Bogu, że epoka świetności Tadka już się skończyła. Teraz jest nowy zarząd, spisują dane właścicieli, nie wiem, czy sprawdzają potem domki (przed adopcją chyba na pewno nie), ale jest to już krok do przodu. W ogóle nowy zarząd zdaje się myśleć o zwierzętach z sercem, a nie patrzy na nie przez pieniądze, już wprowadzono kilka ulepszeń. Do czego zmierzam - nikt się nie przejął i nie mamy problemów. Nie wiem, czy zasadzkas już tego nie zrobiła, ale chcemy dać jednej z pracownic zdjęcie Gryzka, tak żeby od razu zadzwoniła jeśli pies tam trafi. I mam naprawdę ogromną nadzieję, że właśnie tak się stanie.
  13. Ja też nie wierzę we wszystko. Ale przedstawiam Wam wersję Kingi. I powiem szczerze, spodziewałam się innej reakcji, jakichś kłamstw, wyzwisk, kłótni, a tu nic z tych rzeczy - przeprosiła, obiecała pomóc, wyraziła się samokrytycznie. A dealer chyba nie pisała o nas tylko o innych dziewczynach co się do Kingi na gg odzywały. Z nami rozmawiała zupełnie inaczej.
  14. Cudowne zakończenie historii, choć początek wcale na to nie wskazywał :) Do dziś mam przed oczami ten szkielet obciągnięty skórą, który zastałyśmy w schronisku... Zasadzkas, uratowałaś cudowne psie życie! A wątek najwyższy czas przenieść na Znalazły Dom:)
  15. Aniela, Tadek jej nie zabierał z miasta. I nie wkładał do samochodu, bo do głowy mu pewnie nie przyszło żeby ją do weta zabrać. Suka była przywiązana do bramy schroniska, więc ta hipoteza jest do odrzucenia. No, chyba, że się kotłowali przy wpuszczaniu jej do boksu...A Tadek, masz rację, delikatnością nie grzeszy, więc mogli się poturbować :shake: A sunia nie jest zaciążona, sprawdzałyście? Prosimy pięknie o wpłaty:loveu:
  16. [quote name='dealer']rozmawialy z nia dziewczyny na gg i kamcia nie poczuwa sie do winy....[/quote] To nieprawda. Kinga w rozmowie ze mną wyraziła się o sobie samokrytycznie, w bardzo niewybrednych zresztą słowach. Nie wkleję tu tego, bo domyślam się ile ją musiały kosztować te słowa. Przepraszała kilkakrotnie i obiecała pomoc w szukaniu. Wkleję inne fragmenty, żeby przedstawić jej wersję wydarzen, bo nie wiem, czy odważy się zrobić to sama forum: "On miał tam bardzo dobrze . Kupowaliśmy mu wszystko , spał z nami , bawil sie z innymi psami . Nie było nas pół dnia i uciekł ! Rozpytam się wśród działkowiczów , rozwieszę plakaty itp ." "Ale to naprawdę nie moja wina ! A jak moja mama do ciebie zadzwoniła , to kilka godzin wczesniej byliśmy u psa . Nocowaliśmy tam tydzień . Nie wiem , on może się do nas tak przywiązal ? Boże po co ja go bralam ... Ale ja na prawdę chciałam dobrze ." "Byliśmy tam jakiś tydzień , nocowaliśmy . Nie było nas raptem pół dnia a psa nie ma !" "Ja: Kinga, Twoja mama powiedziala mi, ze nie bylo was od dwoch dni, nie pol dnia - to jak w koncu bylo? Nie boj sie i powiedz mi prawde bo to jest w tym momencie wazne Kinga: Na prawdę , pół dnia ! K:Przyrzekam przysięgam . J: no ale zaraz - dzwonilas o 19:30 gdzies tak i powiedzialas ze bylas o 4 rano. Twoja mama zadzwonila chwile poem i powiedziala ze nie byliscie wtedy rano tylko dzien wczesniej K: No my nie , ale mój tata tak ." "Ale powiedzcie mi , przecież pies był uwiązany , mój tata go uwiązał i normalnie ściągnął obrożę !" "Jutro przejadę się po mieście z rodzicami i rozwieszę plakaty . Nic więcej nie obiecuje żeby nie było . Ale może uda mi jeszcze coś zrobić ." A co do psa... Dalej bez wieści. Plakat już chyba wisi, pozostaje czekać. Ja i tak nie mogę teraz chodzić i go szukać bo mam w weekendy zjazdy na uczelni.
  17. Ewusek, czy wszystkie mastiny są takiej wielkości? Mnie się dalej wydaje, że te łapki są trochę krótkie, ale nigdy nie widziałam na żywo innego psa tej rasy. Wydawało mi się jednak, że są wyższe niż kawałek za kolano, a są chyba wielkości boksera z tego co widać na fotkach? Nie miała tatuażu, patrzyłyście?
  18. [quote name='Vectra']to juz silniejsze od psa ...... strach który ciężko wyleczyć :shake: wiem coś na ten temat bo mam psa który ma bardzo złe doświadczenia z panem jednym :angryy: :angryy: i momo kilkuletniej pracy nadal czasem się w Lalce odzywa ten strach ................. [B]Więc może Gryzak się przestraszył jakiegoś pana i dlatego uciekł ......[/B]...[/quote] A może szukał kontaktu z człowiekiem? Na Tadka ze schroniska nie reagował źle, na spacerze był grzeczny, chociaż uchylił się jednemu panu spod ręki, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Mogła go też przerosnąć sytuacja - w jednej chwili ze schroniska wyszedł na spacer, znalazł się w obcym miejscu, wreszcie sam jeden, bez chmary psów, w otoczeniu ludzi, których miał tylko dla siebie. Nie wiadomo co tam sobie pies myśli...
  19. [quote name='Behemot']A Wy oddałyście psa Kamci, czy jej rodzicom? Przecież ona jest niepełnoletnia! [/quote] Kamcia przyjechała jako pierwsza i wpuściła mnie z psem na działkę. Chwilę potem dojechała zasadzkas, a po jakichś 10 minutach Tata Kamci. Pies na niego poszczekiwał, ale widział go wtedy pierwszy raz na oczy, więc była to tylko i wyłącznie reakcja związana z wcześniejszymi doświadczeniami. Tata nic psu złego nie zrobił. Też nie wiedziałam jaką Kinga ma tutaj opinię, czytałam wątek o Czarnych Kwiatkach. Myślę, że po tym wszystkim sama nawet nie zechce wziąć po raz drugi psa na tymczas. Tak czy inaczej nie dostanie więcej. Obiecała mi pomoc w szukaniu psa.
  20. Rybciu dostałam, ale nie wiem czy skorzystam. Opadły we mnie emocje, chyba mnie ten spacer w deszczu ostudzil. Teraz jak najszybciej trzeba znalezc psa... Martwi mnie najbardziej, że nie widziano go od przedwczoraj. Kamcia już jest, rozmawiałam z nią, ustalałyśmy kiedy mogło dojść do zaginięcia psa. Mówi, że nie było ich na działce pół dnia (nie wiem, kto w takim razie się myli, jej mama czy ona). Że pies zerwał się z uwięzi, ściągnął sobie obrożę. I że przeprasza. Kinga, wypowiedz się tutaj, nie bój się!
  21. [quote name='Shikka'][URL]http://kamcia14.fotosik.pl/[/URL] TO nie ona...??[/quote] Nie ona. Byłam znów na działkach, pytałam ludzi. Pokazywałam wydrukowane zdjęcie (dziękuję Ci, Kasiu!!!). Psa nie ma. Ostatni raz był widziany przez jakiegoś pana przedwczoraj. Chyba nie ma sensu już tam łazić i tylko łazić. Marlena zrobi dziś plakat, poda moje namiary i informację o nagrodzie - ja i tak mam w weekend studia więc nie będę mogła szukać go na własną rękę. Kiedy wracałam trafiłam akurat na oberwanie chmury z lekkim gradobiciem i grzmotami. Mam nadzieję, że pies siedział gdzieś bezpieczny. Zasadzkas, ARKA - to Wy wystawiłyście obie miseczki i kocyk przed dom, prawda? Chciałam wejść na tą ich działkę i sprawdzić, czy kogoś tam przypadkiem nie było, ale już machnęłam ręką. Czy dziewucha jest w Skierniewicach czy w Krakowie - dopadnę ją w końcu i tak. Na koniec dobra wiadomość - mamy już ze znajomą plan jak zdobyć jej adres. Oby się udało. Zastanawiam się też co konkretnie zrobić jak już go dostaniemy? Wymyśliłyśmy tylko rozmowę z rodzicami w jej obecności, może macie jeszcze jakieś pomysły? Beam6 też jest zdania, że powiadomienie szkoły to dobry pomysł. I mówi że dobrze byłoby gdyby szkolni koledzy i koleżanki Kamci wiedzieli jaka to z niej naprawdę "miłośniczka zwierząt". Co jeszcze? Bany na forach? Klęczenie na grochu? Stanie w kącie? Bicie linią po rękach?
  22. O psie? Czy o tej naszej gwiazdeczce? Na razie nic, ale jadę dziś szukać psa. A ją znajdę choćby w Krakowie.
  23. Też tak mam. Jak na coś czekam, najpier nie śpię pół nocy, a potem twardo zasypiam nad ranem. W efekcie nie dość, że budzę się spóźniona, to jeszcze przez cały dzień chodzę nieprzytomna ze zmęczenia. Ewusel, chyba musimy się zapisać na terapię do zasadzkas:rolleyes: Dziewczyny już pewnie w schronie... No to kciuki trzymam!
  24. Ona jest bardzo drobniutka i chudziutka, ma taką dziewczęcą buzię. Młodo wygląda. Tak więc 12-14 lat to ma na bank. Ale z tym wiekiem to różnie bywa, mnie wszyscy mówią, że wyglądam na 15, chociaż jestem studentką. I mają rację. W każdym razie - więcej niż 14 lat to Kamcia nie moze mieć na bank. I jeśli pies się nie znajdzie to nie wiem, czy doczeka następnych urodzin.
  25. [URL]http://westie-club.blog.onet.pl/1,AR3_2006-06_2006-06-01_2006-06-30,index.html[/URL] - proszę bardzo. Bawcie się dobrze.
×
×
  • Create New...