więc tak. Byłam u niej. Jest bardzo słaba...jednak co mnie zadowoliło, to merdający ogonek, który mnie powitał.Pojawiła się nadzieja. Siedziałam z nią kilka godzin. Dostała kroplówkę wzmacniającą z glukozą. Często wymiotuje. Jakieś paskudztwo się do niej doczepiło, jakiś wirus...zaatakował przewód pokarmowy, nie dokońca to parwo.
Jest w dobrych rękach. Słabiutka, chudzineczka. Jutro pewnie też do niej pójdę.