-
Posts
12213 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Zmysł
-
i wciąż jest izolowany od największego psa
-
wciąż leczy rany u wybawców.
-
nie mam pojęcia, co to. dowiedziałem się, że są tam jeszcze koty, ale chodzą luzem.
-
zazwyczaj jednak spuszczają go na noc no i karmią normalnie. tutaj nie było niczego
-
cieszę się, że jesteś.
-
nie, tu nie ma i nie było żadnego zwierzaka
-
Nie, ponoć zaorzą to miejsce. Okazało się, że takie mieli wcześniej plany, więc pewnie psiak skończyłby marnie.
-
dziękuję bardzo, nie trzeba. Ale bardzo się wzruszyłem.
-
Jest to jakiś pomysł, dziękuję
-
Ale dzięki, że jesteś.
-
OK, przekażę, pewnie to zrobią.
-
bardzo dziękuję, dam znać, jeśli będzie taka potrzeba. Ale teraz najważniejszy dobry domek, lub ewentualne rady
-
Wielkie dzięki szczególnie za rozsyłanie. Jeśli chodzi o fundusze to nie są niezbędne, znajomi są nawet skłonni przygotować porządną wyprawkę dla psiaka.
-
bardzo dziękuję Nadziejko.
-
Celem podsumowania: - znajomi chcieliby znaleźć małemu jakiś porządny domek, te kilka dni, które jest u nich pokazują, że raczej nie może u nich zostać - ze względu na swoje bezpieczeństwo; - psiak jest bardzo przyjazny do zwierząt - małych i dużych psów i kotów; - odpowiednio izolowany biega sobie pod działce, widać, że nadrabia wielomiesięczny brak ruchu; - ludzi się trochę boi, ale nie ucieka, tylko się kuli, ale wciąż merda ogonkiem. Widać, że był bity, ma zagojone ranki i blizny, pewnie za to kopanie dołów, albo tak po prostu; - najlepszy byłby domek w okolicach Siedlec, znajomi tak pokochali malucha, że chcieliby go jeszcze czasami widzieć, oczywiście w granicach rozsądku; - domek musi być naprawdę odpowiedni, z wyżej wymienionych powodów znajomi nie oddadzą Rudzika "tak po prostu".
-
te pozostałe po Rudziku miseczki to też sprawa znajomych. Wcześniej woda z chlebem "serwowane" były w zardzewiałych garnkach.
-
tak żył. Pierwotnie w budzie była goła ziemia, dopiero znajomi ją wyściełali kocykami i ręcznikami. Wiszący łańcuch to taka zmiana na lepsze, krowi pasek był naprawdę krótki.
-
Rodzina, która wstępnie zgodziła się przygarnąć pieska, usłyszawszy o jakiejś ranie wycofała się. Psiak, który otrzymał imię RUDZIK przebywa na działce u znajomych. Oni chcieli i chcą go przygarnąć, ale stało się to, czego się obawiali. Otóż mają już psiaki i kota(wszystkie znajdy), ale niestety największy z nich, owczarek holenderski, nie chce zaakceptować nowego na swoim terytorium i wykazuje się wielką agresją. A sam Rudzik jest bardzo ufny, ciągnie go do wszystkich, nawet do agresora. Sytuacja jest trudna, bo wciąż trzeba ich izolować, a przy takiej "ekipie" jest to uciążliwe.
-
Dawno mnie nie było na dogo, przepraszam więc za trudności techniczne. Dalsza część historii. Zbulwersowani znajomi uznali, że znajdą psiakowi domek. Wymogli zmianę krowiego paska na długi łańcuch, codziennie przyjeżdżali karmić pieseczka, brali go na spacery i wstępnie znaleźli rodzinę, która przyjmie pieska do kojca. Kojec ten miał dopiero powstać i znajomi zaoferowali, że pokryją koszt jego budowy, a potem wszystkie koszty utrzymania psiaka. Los zdecydował inaczej. Po dwóch dniach nieobecności znowu odwiedzili pieska. Niestety miał ogromną ranę w okolicach klatki piersiowej. Na pytanie, czemu "opiekunowie" nie zainteresowali się tym zdarzeniem, chociażby zadzwonili do nich, usłyszeli, że "przecież to nic takiego, pies jak to pies - wyliże się". Wtedy zapadła decyzja - zabieramy psa. Trafił do weterynarza, rana została zaszyta, wciąż jednak wymaga opieki, bierze antybiotyk, jeździ do weta, gdzie przemywają mu ranę i dostaje zastrzyki. Stąd wciąż ten kołnierz. Ale piesek jest bardzo radosny i szczęśliwy.
-
Jak zwykle bardzo smutna historia. Okolice Siedlec, mała miejscowość, w zasadzie wioska. Znajomi przy okazji wizyty u rodziny wypatrzyli u nich małego, rudawego szorstkowłosego pieska. Przywiązanego do budy na krótkim krowim pasku. Maluch, choć zabiedzony, okazał się bardzo przyjazny. Znajomi, zainteresowani jego losem, uzyskali od "właścicieli" takie informacje: - piesek ma około dwóch lat, u nich jest ponad rok; - nigdy nie był spuszczany z paska, bo "może by uciekł"; brudna i wyziębiona buda jest całym jego domem; - weterynarz? "hahaha, chyba przeżyje, bo młody. Szczepienia - nie przypominamy sobie"; - jedzenie? "nie chce jeść, dziwny jakiś". co dostaje? "no przecież wodę ze starym chlebem, a czasem nawet mleko z chlebem"; - dlaczego taki wychudzony? "no przecież nie chce jeść, poza tym taka jego uroda". - jak ma na imię? "imię? a po co? nie zwracamy się do niego. To w ogóle nieposłuszny pies, doły kopie koło budy drań".
-
wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!