ULKA12
Members-
Posts
6902 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ULKA12
-
[quote name='WATACHA']Uwielbiam red noski, też tymczasowicz?[/QUOTE] Historia bestii jest taka, że jego pan, amój znajomy go kupił odchował do pół roku następnie nastąpiła zmiana życiowych planów i jego pan musiał wyjechać do Anglii na góra 4 miesiące i poprosił mnie o przechowanie psa bo obawiał się, że jego mama sobie z nim nie poradzi i pies trafi do kojca, i tak minęło 5 lat, więc teraz to już chyba mój pies:evil_lol:, jego pan nas czasami odwiedza jak przyjeżdża ale psa bym mu nie oddała, zresztą on wie, że nie spisał się jako opiekun Nortona.
-
A ja ciągle mam nadzieję, że po początkowym stresie i strachu na wolności oswoi się i pojawi się w okolicach jakiegoś sklepu. Tyle lat radził sobie to pewnie teraz też sobie poradzi przynajmniej tej myśli się trzymam. Nie sądzę aby poszedł w łąki i pola bo to pies miejski i oswojony z ruchem ulicznym. Teraz pewnie się gdzieś przyczaił. Ja tutaj na miejscu jestem sama co najmniej 3 razy dziennie robię objazd bądź obchód miasta ale szanse na spotkania z pojedynczą osobą są minimalne, wystawiam jedzenie, które regularnie znika ale nie wiem czy on je zjada czy, któryś z kilku błąkających się samopas psów. Powywieszałam plakaty nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić. Cajus zawiadomił Fundację działającą w Częstochowie, już ogłoszenie o Barim wisi na ich stronie zaraz napisze do Anety z SOS, schronisko zawiadomione, człowiek do złapania Bariego czeka, tylko psa nie ma:shake:
-
Ja wypowiadam się za siebie, jak ja to widzę. A widzę to tak, jeśli wizyta wypadnie pozytywnie Azę przejmuje KTOZ w Krakowie, ale tak oficjalnie i to KTOZ wyadoptuje pani Magdzie Azę na ich umowie i to oni dopilnują aby sterylizacja była wykonana. Ale to musi być wszystko przeprowadzone oficjalnie mam nadzieję, że jest możliwa taka opcja. I jeszcze jedno ja nie decyduje o losach Azy i nie jestem uprawniona do podejmowania takich decyzji. Ja mogę wyrazić tylko swoją opinię.
-
Wysłałam. Właśnie wróciłam z objazdu, miałam nadzieję, że po zmroku Bari wyjdzie, niestety nie było go nigdzie. A tak wygląda klatka, z której wydostał się Bari [IMG]http://i55.tinypic.com/2nan04x.jpg[/IMG] [IMG]http://i52.tinypic.com/260740k.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/20z8j0x.jpg[/IMG] [IMG]http://i52.tinypic.com/fd4p4n.jpg[/IMG] Do tego stanu doprowadził klatkę w ciągu 20 minut:shake: On po prostu chciał wyjść.
-
Wanilek na spacerku [IMG]http://i56.tinypic.com/nd8n7r.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/315d643.jpg[/IMG]
-
Chanel wróciła do Częstochowy!! :) I ZOSTAJE TUTAJ NA ZAWSZE !!!
ULKA12 replied to olalolaa's topic in Już w nowym domu
Ona miała na sobie obróżkę ze srebrnymi dżetami układającymi się w napis. Takie szczegóły nie były podane na plakatach więc to musiała być ona. -
Aza bez zmian, pyszczek jakby lepszy, dzisiaj sobie nawet pobrykała:lol: Jutro postaram się porobić jej jakieś nowe fotki to wstawię. Czy wizyta przedadopcyjna się odbyła?
-
Po prostu ja nie pojmuję jak trzeba być zdeterminowanym aby się wydostać z tej klatki. Klatka jest kompletnie zniszczona, pręty są powyginane i urywana dodatkowa siatka metalowa jaką tam założyłam Bari po prostu wygryzł, następnie uszkodził ciężkie drzwi od garażu uchylił je sobie i po prostu uciekł a wszystko to w około 20 minut, wiem bo jak szłam od niego po wieczornym spacerku to akurat zadzwoniła Ninka1 rozmawiałyśmy może z 5 minut, może trochę dłużej i poszłam szykować swoim prywatnym psom jedzenie i wtedy zaczął szczekać Vanilek zaraz zeszłam na dół i widziała jak Bari wspina się na furtkę, był ode mnie na wyciągnięcie ręki:shake: Pobiegłam po klucze i jechałam za nim samochodem w nadziei, że się zmęczy i się położy ale nic z tego, uciekał ode mnie, zmieniał kierunki aż w końcu wbiegł w krzaki i tyle go widziałam. Na noc zostawiłam furtkę otwartą i trochę jedzenia, całą noc co chwilę zrywałam się, o jakiś pies szczekał i biegałam na dwór sprawdzić czy nie wrócił, jedzenie znikło ale nie wiem kto je zjadł tutaj biega sporo takich "wolnych" psów. Rano też juz zrobiłam objazd okolicy ale na niego nie trafiłam. Bari miał na sobie czerwone szelki i czerwoną obrożę, więc na pewno będzie się rzucał w oczy tylko kto go złapie? Próbuję dodzwonić się do schroniska ale na razie nikt nie odbiera. Wieczorem wstawię zdjęcia klatki, a raczej tego co z niej zostało, bo dla mnie jest niepojęte jak można było się z niej wydostać.:shake: Wydrukowałam już plakaty teraz muszę pojeździć je porozwieszać. Nie wiem w jakim miejscu musiałby byc trzymany Bari aby sie nie wydostał.
-
SPROKET znalazł już swoją przystań, zamieszkał w Gliwicach
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Już w nowym domu
Poszło :-) Nie kości nie dostawał tylko ostatnio dostawał suchą karmę zamiast gotowanego i to chyba przez to. -
Paraliż w sensie psychiczny, tzw bierny opór, leżę a ty rób co chcesz.. Wet był, rana nie wygląda źle jak na taki zabieg, dziwił się, że ktoś jeszcze wykonuje kastrację w ten sposób podobno u małych psw to się jeszcze sprawdzało u dużych niekoniecznie. W pyszczku nieciekawie ale to normalne przy jego wieku. Został mu podany profilaktycznie betamox. Dzisiaj byliśmy na dłuższym spacerze wszystko jest OK dopóki Bari nie poczuje, że jest na uwięzi i jeszcze ja nie mogę iść za blisko bo to też jest niemile widziane. Bari ciągle podejmuje próby ucieczki, klatka jest już bardzo sfatygowana, na spacerze próbował się nawet wspinać po bramie.
-
SPROKET znalazł już swoją przystań, zamieszkał w Gliwicach
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Już w nowym domu
Łatwo Ci mówić trzy strzykawki, a on będzie oczywiście spokojnie to połykał. -
SPROKET znalazł już swoją przystań, zamieszkał w Gliwicach
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Już w nowym domu
W aptecę to kupię, to ile musi byc na takiego Sproketa, może olej rycynowy lepiej? -
SPROKET znalazł już swoją przystań, zamieszkał w Gliwicach
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Już w nowym domu
Dalej cisza a do tego Sproket ma zatwardzenie:cool3: Znacie jakiś szybki sposób na odkorkowanie go? -
[quote name='coronaaj']Pewnie mial zatargi z wiekszymi.:razz::razz: Dziekuje za kapitalne zdjecia ale mam pare pytan do [B]Ulki12[/B] [B]1) Gdzie Vanilek spi , mieszka, czy to piwnica? Jak tak to czy jest ogrzewana w zimie, bo widze gole tylko otynkowane sciany?[/B] [B]2) Widze na zdjeciach Vanilka na niebieskich recznikach i takiej "derce" czy Vanilek ma swoje lozeczko, ciepkly kat bo male kurduple maja???[/B] [B]3) Ile razy karmisz Vanilka? Ma sucha karme, mokra i jaka, chodzi o brand ???? To jeszcze stosunkowo mlody pies....wyglada szczuplo....na zdjeciach...[/B][/QUOTE] Ad1. Wanilek przebywa w domu w specjalnym pomieszczeniu dla psów, pomieszczenie jest ogrzewane, rury od ogrzewania biegną pod sufitem. Ad 2. wanilek nie śpi na "derkach" tylko na legowisku typu drybed (nie wiem jak to się dokładnie pisze), ma do swojej dyspozycji fotel, który jest dodatkowo zabezpieczony właśnie ręcznikiem, jest tam równierz wstawione legowisko plastikowe wyłożone również drybedem, wstawiony jest również kontenerek o wysokości ok 50 cm gdzie może się schronić. Generalnie miejsc do spania jest dużo i każdy pies sam sobie wybiera gdzie śpi. Miałam na tymczasie sunę Chanelkę, która lubiła spać na tej szafce, która tam stoi, więc tam miała położone posłanie. Ad 3. Wanilek dostaje jeść dwa razy dziennie, rano jest to sucha (Josera) wieczorem ryż z kurczakiem i warzywami. Wanilek to typowy niejadek, robi kilka podejść do miski, lubi np troszkę zjeść, pobiegać a potem znowu wraca do jedzenia. On jest po prostu szczupłej budowy, takiej bardziej charciej.
-
SPROKET znalazł już swoją przystań, zamieszkał w Gliwicach
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Już w nowym domu
Do mnie Nikt w sprawie Sproketa nie dzwonił. -
Chanel wróciła do Częstochowy!! :) I ZOSTAJE TUTAJ NA ZAWSZE !!!
ULKA12 replied to olalolaa's topic in Już w nowym domu
Do mnie nikt nie dzwonił. Dziewczyny i chłopaki :-) może trzeba osobiście sprawdzić schronisko, może ona tam jest? -
Na szczęście zjadł, może nie jest to najzdrowsze jedzenia dla psów ale zjadł pasztetową i chyba mu smakowało. On chyba nie jest przyzwyczajony do "normalnego" psiego jedzenia. Niestety zero wydalania. Byliśmy na dworze, totalna porażka on nie szedł tylko pełzł, momentami tylko próbował uciekać w panice. Kołnierz oczywiście sobie zdjął, nie nakładałam mu już więcej bo myślę, że jak on się wije jak go ściąga to może sobie krzywdę zrobić, zresztą trzeba z nim uważać przez tą ranę np przy podnoszeniu. Naprawdę wielka szkoda, że go zdążyli wykastrować. Co do rany to on tam miał zrobiony taki "dzióbek" i właśnie on napuchł, jest jakby nabiegnięty krwią. Dzwoniłam do weta powiedział, że tak czasami może być ale warto to obejrzeć, czy będzie mógł podjechać okaże się jutro. Posiedzieliśmy sobie z Dziaduniem, wygłaskałam go, nawet się uspokoił i położył głowe na moich kolanach ale co z tego jak gdy tylko się ruszyłam znowu był atak strachu. Jemu potrzeba człowieka 24 na dobę i duuużo czasu.