Jump to content
Dogomania

dragoniasta

Members
  • Posts

    279
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dragoniasta

  1. Widziałam Łatkę jakiś czas temu i pamiętam jaki to był wypłosz.. Dość szybko się oswoiła :) Chyba, że to mi czas tak szybko leci.. :shake: Abisek, moi Państwo, chyba się zasiedział.. ;) Nie wiem, może dają mi spokój tylko do matury, a potem znów zaczną męczyć, ale póki co cisza.. A po słowach męża mojej mamy, których jednak nie zacytuję, gdyż nie były zbyt wyszukane :eviltong: , należy sądzić, że oswoił się on z myślą, że Kluch zostaje u nas :cool3: No i nasz biedak wreszcie konkretnie przybrał na wadze.. Musicie go zobaczyć :grins: buziaki
  2. Przepraszam Was wszystkich za brak jakichkolwiek informacji czy fotek, ale zostały mi 2 tyg do maturki i mało mam teraz czasu na cokolwiek :shake: w tym na zaglądanie tutaj.. Jak tylko skończy się maj, obiecuję poprawę :oops: Abisek vel Klusek ma się doskonale :razz: Wczoraj widzieli go treserzy psów i stwierdzili, że wcale nie jest taki chudy i lepiej dla niego, żeby pozostał szczupły :) Poza tym jego socjalizacja została niestety oceniona na bliską zeru.. :niewiem: Nie boi się właściwie tylko mnie i osób dobrze znanych (jak np. Hakita i asiakas ;) ) Szczególnie zwiewa przed facetami. Ale miło było popatrzeć jak w moment ci ludzie (w tym facet) przyzwyczaili go do siebie i nauczyli komendy 'siad' ;) Stwierdzili, jako że jest to pies o dominującym charakterze, że jeśli nie nauczę go, że nie należy się bać obcych, to będę miała psa agresywnego i nieobliczalnego w stosunku do innych.. Poradzili mi brać go ze sobą wszędzie (co też niejako z konieczności czynię od początku) i pokazali jaki obcy mają mieć do niego stosunek. Tak więc, moi drodzy, przy najbliższym spotkaniu, przekażę Wam te wszystkie mądrości i bierzemy się za socjalizację Kluska :cool3: Zgodnie też stwierdzili, że będzie to pies duży. Teraz odbiega od reszty rodzeństwa (np. wzrostem i posiadaniem nadal szczenięcej sierści) ze względu na przebytą chorobę, ale jest bardzo prawdopodobne, że jeszcze "wystrzeli" w górę ;) Cóż, to chyba tyle.. Pozdrawiam wszystkich serdecznie :buzi: trzymajcie kciuki za 2 tyg.. będą mi potrzebne ;)
  3. :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
  4. Co Psiak to inny ;) Są przecudowne :loveu: :loveu: :loveu: Tak mi żal tego naszego ostatniego Kluska.. Był już w tylu miejscach, tyle przecierpiał.. :-( :-(
  5. jaka ta nasza Kluska jest chuda w porównaniu do tych dwóch Przystojniaków spod choinki.. :placz: :placz:
  6. [quote name='Hakita'] Dlatego tym bardziej jest to misja specjalna...;)[/quote] Misje specjalne to nasza specjalność :ylsuper:
  7. hmm właśnie staram się umieścić tutaj fotki Kluska, ale chyba przerasta to moje umiejętności :hmmmm: Tak więc albo mi ktoś powie co i jak, albo wyślę fotki komuś, kto je wrzuci na forum :siara:
  8. [quote name='makulka'] Miałam doczynienia z wieloma klinikami wet.i wierze ze jesli dziewczyny napisały iz jest to zła klinika ,to własnie tak jest.Niepotrzebne były pozniej rózne insynuacje ze klusek wyzdrowiał to pewnie nie miały racji. [/quote] No to super, widzę w takim razie, że Panie są nieomylne.
  9. jeżeli z tą przyszłą panią wet chodziło o mnie, to było już powiedziane, że owszem, chcę iść na wet, ale póki co jestem w klasie maturalnej. Jeśli zaś chodziło o Anię dolittle, to zapewniam, iż jest ona lekarzem weterynarii.
  10. Nikt z nikogo tu wroga nie robi. Wbrew temu co się tutaj wyrabia, nadal wierzę, że łączy nas chęć niesienia pomocy potrzebującym stworom. Proszę tylko o wyjaśnienie, jaka jest ta nasza postawa, skoro Cię, PaulinoT, tak bardzo ona zdziwiła.
  11. To wszystko staje się po prostu śmieszne. Również stanę jak ta lwica (ellfica ;) ) za escalade, którego także poznałam osobiście i zapewniam, iż kontynuować z nim współpracę w niesieniu pomocy stworom zamierzam oraz nie dopatrzyłam się w nim krzty chamstwa. Mówiąc szczerze mam dość czytania przemądrzałych słów niektórych osób, które zdaje się pozjadały wszystkie rozumy. Nie neguję czyjejś wiedzy, doświadczenia czy oczytania, ale wiele rzeczy można nam miło i przystępnie wytlumaczyć, skoro tak wielu kwestii nie rozumiemy. I można było to zrobić znacznie wcześniej, a nie teraz, jak Klusek już jest zdrowy. Cały temat nie ma racji bytu i popieram apel Hakity - zróbmy coś z Psiakami, które w lesie zostały i nie zapominajmy o Klusku, który nadal nie ma stałego domu. PaulinaT - jakże miło, że dołączyłaś do naszego grona. O ile nie wystąpiłaś tutaj w charakterze adwokarta Moniki i Goni (a myślę, że nie, bo przecież negujesz takie zachowanie), to serdecznie zapraszamy do współpracy. Hakita już któryś raz prosi o pomoc kogoś, kto zna się na łapankach psów. Odnośnie siebie nie mam nic do powiedzenia, niech każdy ocenia moje zachowanie na swój sposób. A zrzucanie czegoś na "karb mojego wieku i niedoświadczenia" jest zbędne. Może i jestem gówniarą, ale ponoszę pełną odpowiedzialność za to, co mówię i nie trzeba traktować mnie ulgowo. Pozdrawiam
  12. Co do surowicy.. Rozmawialam dzisiaj w lecznicy na ten temat i jest ona oczywiście stosowana i dostępna w klinice, jednak Pani dr w naszym wypadku postanowiła użyć krew innego Kluseczka, co jak pokazał czas, okazało się trafnym wyborem. Dzisiaj przeszłam się z Kluskiem na ręku po okolicy kliniki i nie natrafiłam nawet na ślad psiej koopy, czy czegokolwiek innego, co świadczy o tym, że teren ten musi być regularnie sprzątany. Nie gwarantuje to oczywiście tego, że nie ma tam wirusów, bakterii i innych. Stwierdzam jedynie, że ktoś o to dba, a temat nie jest pozostawiony sam sobie. GoniaP i MonikaP - Wasza surowica jest nienaruszona i czeka w lodówce.
  13. Dziś Pani dr była zachwycona poprawą, jaka nastąpiła u Kluska :D Malec jest wiecznie głodny i ruchliwy, nie wymiotuje w ogóle i normalnie się załatwia. Chyba można zaryzykować stwierdzenie, że jest zdr... a może jeszcze nie wypowiadajmy tego na głos ;) aaa i jeszcze poważna sprawa - Klusek podnosi już nóżkę jak siusia ;) Rośnie nam mężczyzna :razz:
  14. Oczywiście jutro podczas wizyty w klinice dowiem się co z surowicą
  15. Może i ironia jest nie na miejscu, dlugo nie wypowiadałam się na temat całej sprawy właśnie dlatego, że mam lat 19 i napewno nie posiadam takiej wiedzy i doświadczenia jak Wy, drogie Panie. Chyba nie ma sensu nakręcać całej sprawy, jeśli ktoś poczuł się urażony to przepraszam. Może niesłusznie odbierałam te zarzuty jako atak w moją osobę. W każdym razie Klusek jest zdrowy dzięki nam wszystkim i dziękuje nam za to w każdej chwili swoim merdającym ogonkiem i położonymi uszkami.. :loveu: Serdecznie zapraszamy wszystkich do odwiedzin :diabloti:
  16. Jasne, że myśli.. Szkoda, że tylko myśli, a nie pomaga, ale póki co skupiam jednak uwagę na naszym Kluseczku :loveu: Ale super, że Neruś już opuścił schronisko..
  17. Hala pisz, pisz, ja śledzę ;) Nie odzywam się, ale jestem w miarę na bieżąco dzięki Iwonce i Hakicie ;)
  18. Proszę mi takich trudnych pytań nie zadawać :diabloti: Z resztą miłość to chyba to uczucie, którego się nie da opisać ;) Mogę Wam natomiast napisać, że Klusek jest niesamowicie radosny, tylko patrzy co by tu zbroić :razz: , szaleje z radości na widok moich psiaków i jest POTWORNIE głodny.. :evil_lol: Zjada ze smakiem nawet swoją papkę zabarwioną na różowo od tabletki ;) Hakita dziś dzwoniła do naszych [nieodpowiedzialnych] wetów i Klusio może jutro dostać ryż z kurczaczkiem.. Myślę, że radocha z tego powodu będzie wielka :loveu: aaa.. i chciałam się w imieniu Kluska pochwalić, że wyraźnie sygnalizujemy już potrzebę wyjścia na dwór :cool1: Hakita świadkiem ;)
  19. I jak my mamy go oddać? :-( :-( :-(
  20. Wiadomo, że lepsze :razz: Miłości nigdy za wiele, sam zobacz, jak on się na nasz widok cieszy ;) Szczegolnie teraz, po spędzeniu tylu samotnych chwil w lecznicy jest mu ona potrzebna :loveu:
  21. A to Ty nie wiesz jeszcze scalade, że kobiety są po prostu LEPSZE? :cool3: Sam mówileś dzisiaj, że to mądry Psiak - widocznie wyczuł pismo nosem :eviltong:
  22. Chciałam tylko zauważyć, że te jakże nieodpowiedzialne ręce, uratowały nam Kluseczka. I obyło się bez surowicy, ponoć ostatniej deski ratunku. Jak wszyscy wiemy, Klusek miał przetoczoną krew od innego pieska, który właśnie wygrał z chorobą. Podane przeciwciała chronią od razu - we krwi biorcy tuż po iniekcji zaczynają pływać gotowe przeciwciała przeciwko (w tym wypadku) wirusowi parwo. Ciekawi mnie opinia, że przetoczenie tej krwi było bezsensowne i miało na celu tylko naciągnięcie nas na dodatkowe koszta, szczególnie, że nie jestem pewna, czy w ogóle nas to cokolwiek kosztowało. Oczywiście istniało ryzyko wstrząsu wywołanego przetoczeniem obcej krwi, o czym zostałyśmy uprzedzone przed transfuzją. Surowica to jakby ekstrakt z krwi gotowych przeciwciał wytworzonych przez inny, odporny organizm - czy nie spełniłby w organizmie Kluseczka takiej samej roli jak przeciwciala podane we krwi? A teraz wiadomości z ostatniej chwili.. Klusek jest już ze mną w domku!! :loveu: Szybko się męczy i jest jeszcze bardzo słaby, ale interesuje się wszystkim wokół, znów za mną wszędzie chodzi, a jak go gdzieś samego zostawię to szczeka i wyje :diabloti: Miejmy nadzieję, że poprawa się będzie utrzymywała, bo jak Pani dr stwierdziła, "został wypuszczony do domu na próbę".. Wierzymy, że próba się powiedzie :):)
  23. Dziś również byliśmy u Kluseczka.. Diagnoza to niestety parwo :( Czy można było wcześniej podać surowicę.. Nie jestem wetem, więc się nie wypowiadam, zaufałam tym, którzy Maluszka leczą. W piątek Klusek wyglądal na psa, który wraca do zdrowia, widać było, że jest głodny, chciał się bawić i chodził sobie za mną po całym domu. W sobotę rano pił wodę, zjadł nawet trochę ryżu z kurczakiem (wg zaleceń weta) i tego nie zwrócił aż do niedzieli.. W niedz nastąpiło znaczne pogorszenie, jednak po południowej wizycie Pani dr pozwoliła mi wrócić z nim do domu, podać tam przygotowaną przez nich kroplówkę i zgłosić się następnego dnia przed 8 rano. Jednak Malec był w tak fatalnym stanie mimo podania kroplówki, że zawiozłam go do kliniki w nocy z niedz/pon i tam Klusek przebywa aż po chwilę obecną. Co do surowicy.. Dzisiaj miał przetoczoną krew od innego pieska, mamy nadzieję, że to pomoże. Ponadto, jak już wszyscy wiemy, męczyły go robaki, których, jak mi wczoraj powiedziano, już powinno nie być. Co jeszcze.. nie wiem co jeszcze Wam powiedzieć.. Staram się pomagać mu najlepiej jak potrafię, robię (tzn. robiłam, póki był u mnie..) wszystko wg zaleceń weterynarzy. Może można było coś zrobić lepiej, szybciej, ale naprawdę ufam Pani dr, która się nim zajmuje.. Dzisiaj powitała mnie mała, wychudzona kupka nieszczęścia, ale merdająca ogonkiem i stojąca na łapkach o własnych siłach.. :) Trzeba wierzyć, że będzie dobrze. A i jeszcze jedno. Gonia: "Aniu, on nie czuł sięm dobrze skoro był w klinice" - racja, nie czuł się w 100% dobrze, ale nawet gdyby tak się czuł, to do kliniki i tak bym pojechała na kontrolę, ze względu na wcześniejsze objawy. To chyba tyle, pozdrawiam :)
  24. najpierw się z Panią wet ucieszyłyśmy, że to tylko robale, ale sprawa wydała się znacznie poważniejsza.. Wczoraj Klusek był w strasznym stanie, bez opieki wetów pewnie by nocy nie przeżył :( Męczył się potwornie, aż ciężko było na to patrzeć. Hakita mówi, że dzisiaj był kiepski, ale z dniem wczorajszym w ogóle nie ma porównania.. Poprawa jest spora. Musimy wierzyć, że będzie dobrze :) Pozdrawiam
  25. wygląda na to, że tajemnicza choroba Kluska to... ROBAKI ;) Dostaliśmy dzisiaj znów kroplówkę i tabletkę na odrobaczanie. Nie wiem jak to możliwe, bo zaraz po przyjeździe był odrobaczany.. A jednak. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...