Ja tam w spólki nie wchodzę. Teraz jak wiem że Nelsonowa taka rasowa to ją sama będę klonować,( bo normalną droga jej nie da się rozmnażać). Całą kasę zgarne bo potrzebująca jestem. :eviltong::evil_lol:
Gdyby nie to, Nelsonowa i Finka byłyby już z nami.[/quote]
I Galus, i Sasanka, Leda, Astro, Wiki, Pajda ......... Po co , przenoś sie do Sochaczewa i bedziesz miała wszystkie. :evil_lol:
No to popatrzyłam na te owczarki i .... moz? ale Nelsonowa to juz na 100% jest rasowa. Trzeba będzie wziąć za nia większą kasę - może nawet sie dorobimy majątku.
Kasiu, nie dziwie się że on taki grzeczny - trafiłas na swojego psa a on na swojego czowieka.
( a tak nieskromnie mówiąc to u nas wszystkie takie :evil_lol:)
Ktoś mi kiedyś opowiadał, że kiedyś gdy kowal robił za weta i stomatologa - chore konie leczyło sie solą. Nacinało sie powieke koniowi i sypało sola. Jak koń wytrzymał ból to i chorobe zwalczył jak nie wytrzymał to widocznie nie było ratunku.
Dzis wetci mają sterydy. Albo stanie na nogi albo nie.
właściwie to nie wiadomo co jest przyczyną tych zawrotów - czy jest to uraz powypadkowy, czy to jakies zmiany neurologiczne. Narazie ma podawane leki na zwiekrzenie ukwienia ( czy cos takiego) zobaczymy, własciwie dostaje te leki od wczoraj - więc efektów nie widac.
Pewnie trzeba by jakieś badania zrobic ale narazie nie jestem w stanie z nim jeżdzić poza Sochaczew.
Właśnie wróciłam 15 min temu z działki i psisko doskonale sobie radzi. Pewnie te łapy tylne też powoduja zachwianie równowagi bo nie są zbyt pewne. Misiek cały czas przesiaduje koło mnie i podgryza moje ręce, przytula i łasi. Jest piękny i kochany.
Kazik - Misio miewa sie dobrze tylko nie bardzo ze zdrowiem. Wczoraj odwiedziła go ciotka Małgosia. Pies nawet troszeczke sie ucieszył choć nie powiem by był wylewny. Chyba troszeczke się zastanawiał po co przyjechała. Małgosia była zaskoczona jego zawrotami głowy. Wczoraj szczególnie było to widoczne. Pies momentami nie mógł sie podnieść. Zobaczę dziś czy sie zieniła sytuacja. On ma dni lepsze i gorsze. Ale może z tego wyjdzie. Narazie przewraca sie w miękką trawę. Ze skórą też nie jest najlepiej. Muszę usunąć podszerstek wtedy zacznę smarowanie. Ogólnie nie jest to grzybica, ani nużyca - być może to wynik stresu, ale to może po szczegółowszych badaniach.
Narazie psisko szleje po placu. Wydaje sie szczęśliwszy niż w boksie schroniskowym. Tylko smutny sie robi gdy go zostawiam na placu tylko z Norką.