no właśnie, tak jest. Próbowałam ja wczoraj wyprowadzic z boksu - nie udało mi sie nawet wywabić z budy. Nie chciałam robić tego na siłę. Siedzi skurczona, wystraszona jakby dopiero trafiła do schroniska, a jest w nim od ponad 3 lat.
[IMG]http://img57.imageshack.us/img57/1614/soniakr5.jpg[/IMG]
[IMG]http://img57.imageshack.us/img57/15/soniats0.jpg[/IMG]
a tak sobie odpoczywa po wariackich zabawach
miałam dzis telefon - chyba z "Wyborczej" bo pani nie widziała jej tylko to zamiłowanie do kotów ja zachęciło. Ojecałam, że jak się namyśli i zdecyduje to jej sunie zawiozę do Warszawy. Narazie nie dzwoniła.