no więc właśnie wróciłam z dzialki gdzie doszło do transakcji - mała pojechała do Płocka.
Wczoraj po nieudanej adopcji, wystawiłam Smuge na allegro. Juz w nocy dostała zapytania na pocztę. Rano zadzwonił pan, że małą gotów jest dzis zabrac, bo jego żona tak postanowiła. Przyznam sie - próbowałam ich zniechęcić i nie udało śię. Mówiła, że mala sika, że gryzie, że z czasem sterylizowac trzeba, że wizyty kontrolne itd itp, w końcu że dziś mam zebranie w szkole. Zdecydowali przyjechac gdy wylezę z zebrania.
Tak własnie widze ludzi którym zalezy - nie ma dla nich przeszkód, dlatego mała poszła bez wizyty przedadopcyjnej.
Ziutka objecała wysłac tam kogos z rodziny, państwo objecali wysyłac wiadomości i fotki i to wszystko :placz: