to duży potężny pies. Przez przypadek znałam jego mamę, była drobną owczarkowatą suczką z wyciągniętymi sutkami. Wałęsała sie po osiedlu ze stadkiem swoich szczeniaków. Właściwe zawsze miała jakieś maluchy. Jeszcze jedne się nie rozeszły, juz biegały następne. Bryś jako jedyny "szczeniak" był z nią dłużej i razem zostali zabrani do schroniska.