moje kontakty z Sasanka ograniczały sie do wygłaskania i maleńkiego spaceru. Jest ich w schronisku tyle, że czasu ciagle mało. Sasanka to straszny przytulak, ciągle stoi przy kratach i piszczy cichutko. Kiedy sie ja głaszcze to tak przytula sie do reki i łapie łapkami żeby tylko jej nie zostawić.
Po wyprowadzeniu z boksu poczatkowo szleje, skacze, biega - jak wszystkie psiaki . Póżniej sie uspakaja i jest ok. Nie chodziłam z nia na spacery po lesie, tylko po terenie schroniska, ale powinna dobrze sie sprawować na syczy.
Ona juz jakiś czas siedzi w schronisku, może więc być tak że załatwi sie w domu. To jest szybko do opanowania u doroslych psów. Nie mniej pobyt w boksie gdzie nie mozna wyjść aby sie załatwić może spowodować ze psina pierwszy dzień przegapi moment i nie poprosi o wyjście.