noi nie udało się. Pani okazała się jakaś dziwnie dziwna -delikatnie mówiąc. O wszystkim była uprzedzona i o zachowaniach psa i o jego strachu. Teraz wszystkiemu zaprzeczai ma pretensje. Cały dzień siedzi i pisze maile do Eli, jakieś monity jakieś protesty... Dziwne mam wrażenie. Przeciez wiadomo, że pies w ciągu jednego dnia nie nauczy sie wszystkich zasad życia w bloku.
Wszystkie psy, które zabierane były z przytuliska, z czasem okazywały sie normalnymi, kochanymi psiakami - ale nie po paru godzinach.
Pani pierwszy mail przysłała zaraz po naszym powrocie z Warszawy i tak słała je przez całą niedzielę.
Nie wiem czy nie trzeba wstawić ich do "czarnych kwiatków" - to ludzie ewidentnie nie nadajacy się do adopcji psów ze schronisk.
Ela dzis jedzie po sunię