Bunia jak Bunia, drepcze za mną po mieszkaniu o ile nie zaśnie po drodze. Ale chyba znacznie gorzej się czuje, zwłaszcza wieczorem. Bardzo trudno jest jej ułożyć gnatki do snu. Siada w dziwnej pozycji i ze spuszczoną głową myśli na którą stronę się przewrócić. Ma mięciutki, cieplutki kocyk ( z darów-dziękuję), ale nie zawsze do niego trafia. Delikatnie zaprowadzam ją do kocyka i sadzam na nim a ona znowu myśli na którą stronę ułożyć kości.
Kiedy się budzi trzeba natychmiast biec na dwór bo inaczej załatwia się tam gdzie stoi.
Z jedzonkiem ma problemy. Musi to być podziabane na drobno bardzo miękie jedzonko. Mymle to długo, z pyszczka jej to wylatuje i trzeba pilnować bo inaczej Mamba jej pomaga w jedzeniu.
No i tak sobie zyjemy.